Wiele kobiet nie decyduje się na ciąże z lęku przed utratą indywidualizmu. Czy faktycznie mają się czego bać?
Jestem w 7. miesiącu ciąży i przeraża mnie fakt, że już za chwilę stracę swoją niezależność, skończą się wyjścia z domu i życie towarzyskie, bo pochłoną mnie pieluchy… Nie chcę tego czuć! Jak nastawić się pozytywnie?
Na pytanie odpowiada ekspert: Tatiana Ostaszewska-Mosak, psycholog kliniczny zdrowia i psychoterapeuta.
Tatiana Ostaszewska-Mosak: Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Psycholog kliniczny zdrowia, psychoterapeuta, Edukator seksualny II stopnia. Uczestniczka wielu prestiżowych szkoleń i warsztatów prowadzonych przez najlepszych specjalistów polskich i zagranicznych, poświęconych pomaganiu i własnemu rozwojowi. Specjalizuje się w psychologii i terapii poznawczo-behawioralnej. Prowadzi prywatna praktykę, współzałożycielka Centrum Doradztwa i Terapii "psycholog.com.pl", wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, współpracuje z Europejskim Centrum Macierzyństwa INVIMED. Prywatnie mężatka od ponad siedemnastu lat, mama trójki dzieci w wieku 13, 7 i 2 lata.
Odpowiedź:
Przede wszystkim warto podkreślać w swoim myśleniu i rozmawianiu o tym, że jest to tylko pewien okres w Twoim życiu. Pieluchy nie będą towarzyszyć Ci zawsze, tylko przez jakieś... kilkanaście miesięcy. Zresztą one nie muszą „cię pochłonąć”. Wyjścia z domu będą inne, bardziej skomplikowane, ale wcale nie musisz z nich rezygnować. Tak samo, jak ze spotkań towarzyskich w domu. To tylko kwestia organizacji siebie, domu i swojego czasu.
Pewnie nie od razu wszystko zacznie chodzić jak w zegarku ale może za jakiś czas... Pewnie, ze stracisz całkowitą niezależność, ale także zyskasz coś, czego nie da się przeliczyć na żadną walutę świata i coś, co ten brak niezależności może Ci wynagrodzić. Myśl o tym nie jak o stracie, ale o zmianie. Zmieniasz się Ty, zmienia się Twoje życie, zmienią się emocje, doświadczenia. Czasem, żeby coś dostać, trzeba zrezygnować z czegoś innego.
Najważniejsze sprawy w życiu często wiążą się z pewnymi wyrzeczeniami i potrzebują reorganizacji dotychczasowego trybu i stylu i przyzwyczajeń. Ale przeważnie warto to zrobić. Nie bój się na zapas, nie doszukuj się problemów, ale staraj się przygotować na konkretne sytuacje, buduj sobie już teraz sieć wsparcia (mama, przyjaciółka, mąż, opiekunka), z której będziesz korzystać później i nastaw się, że to, co cię czeka to nie koniec świata, ale początek czegoś bardzo trudnego, ale ważnego i dobrego.
Dodaj opinię do artykułu
Dodaj opinię do fototematuOdkąd stałaś sie matką....
już nigdy nie będziesz wolna i niezależna, bo macierzyństwo to "robota" na całe życie.Zawsze będziesz się troszczyć, ograniczać swój wolny czas, już nie będziesz taka beztroska jak przedtem.Jeśli masz męża, będziesz musiała zawsze godzić ich dobro, które dla każdego z nich jest inne - obydwoje zazdrośni. Nigdzie nie wyjdziesz sama, bo zawsze brak ciebie dziecko odczuje.Jeśli nie masz męża, a masz dziecko, pożegnaj się z seksem, bo nie wyjdziesz z domu, a i nikogo nie sprowadzisz, ze względu na to, że dziecko będzie zazdrosne.W ogóle mając, czy nie mając męża, o seksie wygodnym i miłym raczej zapomnisz, bo zawsze dziecko ci będzie przeszkadzać.A czy wiesz, komu tylko dziecko nie odbiera zależności? K...m, bo nie liczą się ani z opinią, ani z dziećmi i żyją jak chcą- od kieliszka do kieliszka,. Ale ich dzieci się marnują. A ty nie chcesz, aby się twoje dziecko zmarnowało, prawda? Więc do końca będziesz niewolnicą - najpierw dziecko, potem wnuk itd.itd.Dlaczego faceci zdradzają "mamuśki" ? Bo są właśnie mamuśkami - zamiast się kochać, patrzą, czy dziecko się nie obudziło, zamiast być seksowne - walczą z brzuchem i gadają z mężami tylko o dzieciach i trudnościach domowych.
a ja mysle...
a ja mysle o innym rodzaju braku niezaleznosci, czy tez utraty wolnosci... i nie chodzi o wyjscia, zawsze mozna znalesc opiekunke czy podrzucic dziecko babci. kochajacy rodzic nigdy nie jest wolny od troski o dziecko, czy cos, co robi, jest dla dziecka dobre; kiedy nie ma dziecka na oku, czy jest bezpieczne; czy nie zachoruje na ciezka chorobe; czy kiedys, nawet za wiele lat, jak dziecko bedzie juz duze, nie zadzwoni w srodku nocy telefon.... to JEST utrata niezaleznosci. mi towarzyszy caly czas....
No tak...
To prawda, że rodzicielstwo to utrata pewnej niezalezności. I jest także totalną zmianą stylu życia. Ale jaka nagroda!!!! Żadne słowa nie oddadzą jak jest ona cenna!
Bardzo żałuję, że zdecydowałam się na dziecko dopiero w wieku 35 lat z takiego powodu. DziŚ już wiem, że dziecko wzbogaca nam życie, zaczynamy patrzeć na nie z innej strony, nabieramy zupełnie nowych doświadczeń. Jest prawdą, ze przez pierwsze lata jest trudno bo kolki, pieluchy, karmienie piersią, niewyspanie, dodatkowe kilogramy, spadek libido,konflikty z naszym super (kiedyś) partnerem ale już po trzech latach jest z górki. Cieszę się, że jestem mamą. Jak wracam z pracy mój synek wita mnie z radością, kocha mnie najbardziej na świecie i jestem dla niego najważniejsza na świecie.Niedługo zamierzamy z mężem zabrać go pierwszy raz do kina, może też uda nam sie nam spokojnie zjeść obiad w restauracji bo już bardziej nas "słucha". Jak będzie wyglądało nasze macierzyństwo w dużej mierze zależy od nas samych. dziś mamy jednorazowe pieluchy, chusteczki którymi możemy umyć pupę na ławce w parku bez potrzeby powrotu do domu, zupki z słoiczkachu- jest łatwiej niż kiedyś.
zysk! nie strata
bez wątpienia macierzyństwo jest bardziej zyskiem niż stratą, moje dwie córki z przerwa 20-letnią mnie o tym przekonały, dziecko to wzbogacone, bardziej atrakcyjne i głebsze życie niż własna" wolność'- która może być odczuwana ZAWSZE- nawet mając kilkoro dzieci, trzeba tylko lepszej organizacji, wyznaczenia rodzinie grani i pozostawienia sobie małej furtki- dla siebie, pozdrawiam Jolanta
wpisz słowo, np. ciąża
Założenie profilu i zalogowanie
się w serwisie Dzieci.pl daje
Ci możliwość dodawania zdjęć
i filmów oraz umożliwia
korzystanie z mapy miejsc
przyjaznych rodzinie.
Dołącz do społeczności
szczęśliwych rodziców!
Nie masz jeszcze profilu?