Specjaliści wspierający małżeństwa w kryzysie, odkryli pięć rodzajów kłótni prowadzących do rozstania. Okazuje się jednak, że spięcia mogą też związkowi pomagać - wszystko zależy od sposobu, w jaki para się kłóci i jakich sformułowań używa.
Nie wystarczy unikać pewnych pułapek, trzeba jeszcze chcieć ze sobą rozmawiać. Nie tylko po to, by dzielić się przemyśleniami albo szukać rozwiązań w trudnych chwilach – ale przede wszystkim, żeby okazywać sobie wzajemną troskę.
Kłótnia może być jak burza – gwałtowna i oczyszczająca atmosferę. W bliskich związkach spięcia są czymś naturalnym, ale eksperci twierdzą, że tylko niektóre sprawiają, że „po” czujecie się lepiej niż „przed”. Inne zostawiają skłócone strony w żalu, rozczarowaniu i napięciu. Według psychoterapeutów pracujących z małżeństwami i parami, to nie kłótnie jako takie prowadzą do katastrofy – chodzi raczej o różnice w „stylu” sprzeczania się partnerów.
Pięć sposobów na rozstanie
Specjaliści z The Gottman Relationship Institute w USA, zdefiniowali pięć destrukcyjnych wzorców zachowań, najczęściej prowadzących do rozpadu związków. Kłótnie mogą być konstruktywne i destruktywne: te pierwsze pozwalają obu stronom wyrażać odczucia, rozwiązywać problemy na drodze kompromisu i osiągać porozumienia zadowalające obie strony. Te drugie, stanowią powrót do dawnych problemów, odbywa się więc wałkowanie w kółko tego samego i wpadanie w pięć typowych pułapek. Kiedy jesteście rozżaleni i zdenerwowani, trudno złapać dystans i zrozumieć, co się naprawdę dzieje?
Ofiara i agresor
Jeden z partnerów odgrywa rolę bezradnego, pokrzywdzonego biedactwa, drugie - wściekłego agresora. „Zawsze się mnie czepiasz! Nie wiem, co takiego zrobiłam, czym sobie zasłużyłam? Nigdy nie mogę ci nic powiedzieć!” oraz „Gdybyś nie była taka żałosna, może by się to nie stało!” – to najczęściej padające stwierdzenia. W tym układzie jedna ze stron po prostu musi zostać całkowicie obarczona winą.
Blokada
Pojawia się, gdy jedna osoba, w ten czy inny sposób, odmawia zaangażowania w poszukiwanie porozumienia. „No powiedz coś! Co zamierzasz z tym zrobić?” - domaga się partnerka, a partner rzuca: „Nie mam ci nic do powiedzenia, wychodzę”. Uniki najczęściej robią panowie, kobiety raczej mają skłonność do ekspresyjnego wyrażania uczuć. Silnych emocji doznają obie strony, tyle tylko, że mężczyźni sobie z nimi nie radzą. Dlatego wolą wyjść, co jednocześnie uniemożliwia podjęcie dialogu i osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia.
Obrona
Gdy jedna ze stron (lub obie) czuje się atakowana, zaczyna się „okopywać”, co skutecznie przerywa komunikację. Ważniejsze jest znalezienie schronienia przed agresją czy krytyką partnera, niż stawienie czoła problemowi zagrażającemu związkowi. „Jesteś taki leniwy! Nigdy mi nie pomagasz przy dzieciach!” i jako odpowiedź: „Nieprawda! Zawsze się nimi zajmuję, kiedy ty wychodzisz sobie z przyjaciółkami. Więc jeśli ktoś tu jest złym rodzicem to tylko ty!”. Obrona, to naturalna reakcja, gdy czujemy się napastowani, ale obwinianie partnera nie jest żadnym rozwiązaniem.
Bolesna krytyka
Kiedy konflikt kieruje się w stronę osobistych wycieczek, może to oznaczać, że związek już od pewnego czasu balansuje nad przepaścią. Narzekanie i przytyki zwykle napędzane są rozgoryczeniem. „Nienawidzę cię, jesteś taki samolubny! Zawsze myślisz tylko o sobie!”; „No cóż, a ty jesteś nudną babą. Nigdy nie mam chwili spokoju…”. Skrajny krytycyzm pojawia się najczęściej wtedy, gdy ktoś ma obawy przed wyrażeniem uzasadnionej skargi. Urazy i rozczarowanie rosną, pobrzmiewając potem w obraźliwych uwagach.
Pogarda
Pojawia się tam, gdzie kończy się wzajemny szacunek. „Nie ma sensu z tobą dyskutować, doskonale wiem, co zaraz powiesz!”; „To się świetnie składa, bo ja też nie chcę z tobą rozmawiać!”. Partnerzy są już tak na siebie źli i obrażeni, że nie interesuje ich, co do powiedzenia ma druga strona.
Zasłony dymne
Zmiana wzorców zachowań wymaga dużo pracy – przede wszystkim nad sobą. Chodzi o to, aby przestać oczekiwać, że partner czyta nam w myślach. Trzeba nauczyć się jak otwarcie wyrażać to, czego chcemy, bez obarczania innych poczuciem winy. Po prostu starajmy się przekazać nasz punkt widzenia. Wiele kłótni, niezależnie od powodu, opiera się na założeniu: „Muszę mieć rację, bo wtedy ty będziesz się mylić”. Spory często nie dotyczą tego, co stanowi punkt wyjścia konfliktu, ale znacznie poważniejszych aspektów relacji, jednak nie zawsze jesteśmy tego świadomi. Gdy np. kobieta jest zła, że partner zaprosił nielubianego kolegę na weekend, prawdziwym źródłem irytacji może być poczucie bycia zlekceważoną. Aby nie podążać drogą zmierzającą wprost do zerwania (dogadywanie, marudzenie, rzucanie złośliwych uwag, itp.), najpierw warto skonfrontować się z własnymi myślami oraz odczuciami - o co tak naprawdę chodzi? Potem może być już za późno.
Lęk złym doradcą
U podłoża niemal wszystkich konfliktów leży strach. Jeśli potraficie otwarcie rozmawiać o tym czego potrzebujecie, będziecie mniej rozgniewani i zdenerwowani. Dzięki temu możliwe stanie się wysłuchanie partnera i dotarcie do sedna sporu. Zdarzają się tematy, których zapewne wolelibyście uniknąć – zwykle dotyczą trudnych, złożonych problemów. Niektóre sprawiają, że oboje jesteście źli, zniechęceni, smutni czy zranieni. Udawanie, że nic złego się nie stało trzyma was uwięzionych w „skorupach”, co prawdopodobnie przyczyni się do rozpadu związku. Podejmując dialog okazujecie troskę o wasz związek. Nie warto odkładać nawet najtrudniejszych rozmów na później.
Pytania pomocnicze
Według specjalistów, lepiej nie zaczynać od: „Musimy porozmawiać…”, tylko od stwierdzenia: „Wiem, że temat jest ciężki (drażliwy, przykry)…”. Warto zaznaczyć, że zdajemy sobie sprawę z odmiennego - od prezentowanego przez partnera - spojrzenia na problem. Podkreślmy, że chcemy nad tą kwestią popracować, poznać jego/jej punkt widzenia i dzięki temu osiągnąć kompromis. Pomoże wstęp: „Dużo myślałam o…”, „Co sądzisz o tym…?”, „Chciałabym porozmawiać o…”, „Chciałbym lepiej cię zrozumieć, dlatego…”. Nie krążmy wokół tematu, trzymajmy się sedna problemu. Potrzebne będą: otwartość, uczciwość, zaangażowanie, akceptacja, gotowość do poświęcenia czasu i uwagi.
JUŻ JESTEŚMY NA FACEBOOKU! DOŁĄCZ DO SPOŁECZNOŚCI SZCZĘŚLIWYCH RODZICÓW!
PRZECZYTAJ WIĘCEJ O PROBLEMACH W ZWIĄZKU:
Gdy dzieci nalegają na ślub rodziców
Nasza rodzina się rozpada
Dodaj opinię do artykułu
Dodaj opinię do fototematuNo kobiety to też bywają naiwne... "karola" napisała, że 15 lat, ja znałem dotychczas na własne uszy przypadek że 8 lat, nie rozumiem, po pierwszej zdradzie powinien być definitywny koniec... No tak, ale ja nie byłem w pożądnym związku nigdy, więc nie wiem jak bardzo więź między dwojgiem ludzi powoduje, że nawet po zdradzie starają się naprawić związek, mimo, że nawet przyrzekali sobie, że po zdradzie koniec...
no pewnie, że do niczego arykół, bo poprawnie pisze się artykuł
Artykół zawiera podstawy dobrego porozumiewania się. Nareszcie jakiś lepszy artykuł na wp. Znam nie jedną parę która tylko dzięki temu naprawiła swoje małżenstwo, ale też znam osoby które dzięki stosowaniu tych zasad obroniły się przed toksycznymi, niszczącymi ich życie relacjami. Warto w tę umiejętność zainwestować.
ja jak to czytam to zapomieliście co was laczyło lat kilka do tylu,gdzie miłosć wasza gdzie MACIE BOGA ,piszecie o kasie ,a gdzie wasza wiara może zagubienie,przeciesz przyżekamy przed Bogiem a co tam jedna zdrada potem następna i następna to oszukiwanie samego siebie jak tak można.
Związki małżenskie wymagają czasem przerwania bo ludzie sie w nich duszą. Jestem od pewnego czasu po udanym rozwodzie i jestem szczęśliwa. Powody nie były tak wielkie aby rozwód brać. Teraz widzę, że warto zastanowić się nad tym gdy pojawiają się jakieś kryzysy. Lepiej samemu isć przez zycie jak ciągnąć ciążący bagaż w postaci męża.
Zgodzę się co do tego że kobiety powinny przestać oczekiwać od faceta, że się domyśli o co im chodzi. To takie niedojrzałe, kiedy na każdym kroku każą się domyślać. Nie tylko podczas kłótni, czy przed. Ale cały czas, 24h/7 masz być w jej głowie. Są rzeczy, które da się przewidzieć, bo się znaće, bo wiesz czego może potrzebować. Ale są takie sytuacje, z którymi masz do czynienia 1 raz. Gdybym ja oczekiwał, że się domyśli... Ale nie, to facet jest od domyślania... Przepraszam, zapomniałem.
hmmmm...ja zawsze mowie otwarcie do mojego partnera,co chce robic,co mnie gryzie ,co mnie rani itp.ale najwazniejsze pytanie mu zadalam jakis czas temu,takie pytanie z odpowiedzia:kochanie czy wyobrazasz sobie zycie z inna kobieta?nie!tylko ciebie kocham ,tylko z toba che byc!przy okazji zawarlismy pakt:zdrada nie zostaje wybaczona .nigdy przynajmniej z mojej strony.jaka zdrada kotek,ja bym cie w zyciu nie zdradzil,za bardzo cie kocham i szanuje.uklad jest taki;masz glupi pomysl i chcesz skok w bok to najpierw rozstanie a potem sobie skacz!no i co?zdradzil!najpierw oklamywal,co skolonilo mnie do jakiejs podswiadomej czujnosci,potem jakies wyjazdy nie majace zwiazku z praca jaka wykonuje/kombinowl/,doszly sporzeczki o byle co/o to np.,ze za glosno szafki zamykam hheee,palant/,no i ta babska intuicja mnie zaczela przesladowac i wpadl ,glupio jak szczeniak,za duzo pil i przeliczyl sie ze jest sprytniejszy ode mnie,zadzwonil do kochanicy jak bylam razem z nim ale nie obok niego ,i podsluchalam /nie niechcaco,ale na zywcaz romowy wynikala jasnio,ze sa blisko bo i olozku gadali,o jakims wpsolnym wyjezdzie i ogolnie byli bardzo zzyci:)/ , no i sie zaczela jazda:to nic nie znaczy,ja kocham ciebie,tylko z toba chce byc,tylko ciebie piescic ,tulic ble ble ble ble.,uklad byl jasny zdrada =rozstanie,ale nie lazil ,plakal ,prosil o sznase,zakilnal sie ze sie zmieni,ze nie bedzie pil bo to alkohol sprawial ze zmienaiala mu sie osobowosc i priorytety!ok,mysle trzeba dac nam szanse,moze sie chlopak ogarnie i zmieni,no i bylo jak w bajce :sniadanka do lozka,kwiaty ,jakies obiecanki cacanki,plany na przyszlosc itp.3 miesiace i czar prysl,znowu alkohol,znowu koledzy najwazniejsi,czepianie sie o byle co ,wyzywanie ,oklamywanie ,no i jak sie do niego nie chcialam dostosowywac np,wspolny wypad do jego znajomych/najczesciej,bo moi sa pierdol...ci w jego mniemaniu/ to strzela fochy,obraza sie ,wyzywa od ograniczonych glupich,debilek,i wogole ze sie do niczego nie nadaje i ze zaluje ze dalismy se szanse na ulozenie zycia po zdradzie bojest gorzej niz sobie wyobrazal!a co on sobie mogl wyobrazac ,ze po 5 miesiacach ja bede posluszna i przymyakala oko na jego dzikie zachowania?po alkoholu wlacza mu sie agresor,i zaczyna sie jazda,jakies glupie teksty,obraza sie ,docina i traktuje jak powietrze,nie musze tego znosic wiec ostatnio wyszlam z "jego" imprezy/nawet nie po angielsku ,tak poprostu wstalam od stolu ,podziekowalam grzecznie gospodarzom i wyszlam/,on za mna do wyjscia:ty swinio,ty glupia wredna babo jakim prawem wychodzisz?takie teksty,a ja ze jestem wolnym czlowiekiem ,ze wyszlam bo mialam na to ochote i nie ma o czym dyskutowac...na koniec jescze grozby,ze nmie urzadzi,zalatwi,i ze pozaluje,bo jakim prawem ja wyszlam ,przeciez bylam u jego znajomych!no bo jak bysmy u moich to on bez gadania wychodzi kiedy chce i jak chce,i nikt nie ma z tym problemu nawet ja,ale jak juz wspomimalam za duzo alkoholu,agresja i klapa.nic z tego nie bedzie,chociaz i tak dlugo znosilam ten stan rzeczy 15 lat.....od miesiaca nie rozmawialismy ze soba,bo chyba juz nawet nie ma o czym...
lik to nie wina tej matki tylko bardzo głupiej żony bo jak można słuchać pieprzniętej matki i na co liczyła.Znam pantoflarzy mężów którzy w domu są poddani żonom a na boku mają kochanki.Do tego się cieszą ich żony że mają posłusznych mężów nie wiedząc głupie baby że są zdradzane.W związku trzeba być otwartym i nie krępować się mówić o wszystkim.Intymność powinna należeć do drugiej połówki a nie do mamuśki,koleżanki/kolegi czy nawet do lekarzy!!!.
matka zniszczyla malzenstwo wlasnej corce,pouczala jak ma z nim postepowac,popatrz na tatusia nawet sie nie odzywa tak postepuj z mezem ,musisz miec go pod pantoflem,klam ponizaj szykanuj,wreszcie zrozumie gdzie jego miejsce,malzenstwo przetrwalo jeden rok
kobieta tworzy rodzine,jesli wyniosla zle nawyki z domu bedzie tragedia,o sile rodziny swiadczy lozko i stol,ale jesli jej matka chce decydowac o lozku i stole malzonkow rozwod wisi w powietrzu
w narzeczenstwie idealnie,w pierwszym dniu malzenswtwa zaczela ponizac,potem klamac i obrazac
Co tu dużo gadać, są za duże różnice płci w psychice, sposobie postrzegania i ustalania wartości życiowych. Stąd biorą się kłótnie i nieporozumienia. Nikt nas tego nie uczy jaka jest płeć przeciwna, że przejawia zupełnie inne zachowania i jak je mamy rozumieć. Kobiety np. potrzebują miłości, stałego związku i stabilizacji życiowej, natomiast facet to zdobywca, typowy samiec w którym buzują chormony i czasami nad tym wszystkim nie panuje w tym czasie nie myśląc racjonalnie. Stąd też są wszelkie nieporozumienia w związkach, bo oczekiwania od partnera są charakterystyczne dla naszej płci a nie dla jego.
Niestety, artykół do niczego!!! Na prawdę przeczytać go do końca. Trzeba mieć więcej cierpliwości , niż w małżeństie. A tak szczerze. Mam też kryzys w małżeństwie. UWAŻAM KILKA PODSTAW!!! NIESTETY , JEŚLI OBIE STRONY NIE CHCĄ DIJŚĆ DO POOROZUMIENIA I TAK ROZWÓD JEŚLI NA DRODZE JEST OSOBA TRZECIE , ZWIĄZANIA NP. RODZINNIE SZWAGIER TEŚCIOWA SUPER KOLEŻANKA.WTEDY SĄ DOBRA RADY I ZŁY TEGO KONIEC.PO PROSTU MAŁŻONKOWIE NIE CHCĄ ZROZUMIEĆ JEDNO DRUGIEGO. NIE UKRYWAJĄC,W MNIEJSZYCH MIASTACH BEZROBOCIE LUB OGÓLNIE W PRZYPADKU BRAKU PRACY A NIE JEST ŁATWO MAŁŻONKOWIE NIE UMIEJĄ SIEBIE ZROZUMIEĆ. I WTEDY 1000zł ZA MAŁO 2000zł ZAMAŁO 5000zł ZA MAŁO 10000 ZA MAŁO I WTEDY JUŻ LECI A TUTAJ IDZIE W PARZE WSZYSTKO POLITYKA KRYZYS ZŁE OPISANIE SYTUACJI JA UWAŻAM JEDNO JAK DO RODZINY WKRĘCA SIĘ TRZECIA OSOBA I NIESTETY BRAKUJE PRACY A STARAM SIĘ I TO BARDZO I NIKT NIE UMIE TEGO POJĄĆ JEST PO MAŁŻEŃSTWIE.
MEZCZYZNI NIE LUBIA ROZMAWIAC O SWOICH PROBLEMACH OSOBISTYCH!!!! ZROZUMCIE TO KOBIETY!!! TAKA NASZA NATURA, MALO MOWIMY JESTESMY WZROKOWCAMI I POSLUGUJEMY SIE RACZEJ MOWA CIALA...GESTOW,,,WZORCOW ZACHOWAN,SWIETNIE TO WIDAC U DZIECI...MALE CHLOPCZYKI ZACZYNAJA MOWIC W WIEKU OK 2-3 LATEK A DZIEWCZYNKI JUZ 1,5-2...
Tak - problem tkwi najczęściej w BANKOMACIE. Jeżeli Bankomat nie ma nawet zdolności kredytowej na "zaspakajanie potrzeb" (a inne koleżanki to mają) to szuka się innego Banku, Bankomatu lub Chwilówki. Panie z odpowiednim własnym zasobem finansowym reprezentują postawę NIEZALEŻNEJ - ty nie masz głosu, bo nie masz własnej kasy. Postawa jest zawsze jedna - ROSZCZENIOWA (z pozycji "pokrzywdzonej przez mężczyznę i życie"). Ileż Ona by nie zrobiła i czego nie dokonała, gdyby takiego np. męża nie spotkała w życiu. Ona to wiedziała i wie???? Najczęściej od swojej "Mamuśki"...
Gdy osoba trzecia ( super koleżanka ) staje się ważniejsza niż żona to moim zdaniem nie ma już miłości w tym związku. Gdy kobieta lub mężczyzna wszystko porównuje do tej osoby i patrzy na wszystko przez pryzmat tej osoby, gdy większość myśli pochłania ta osoba .. nie ma już miłości.. Nie ma zaangażowania w drugą osobę, w to co robi, co myśli co czuje, nie rozwija tematu , fuczy lub obraża się,nie ma śmiechu, nie ma żartów, na ma przytulania od chęci bliskości... nie ma już tej więzi jest tylko mieszkanie obok siebie dla dziecka , kredytu , domu..zastanawiasz się kiedy popełniłaś błąd lub co zabrakło, że tak się stało. Nie masz w pewnym momencie już siły, żeby walczyć, rozmawiać tylko czekasz. To tylko kwestia czasu jak będzie koniec. Rozmowy nie wiem czy coś dadzą, mediatorzy doradcy. Jak nie ma MIŁOŚCI to co tu jeszcze ratować??zawsze jednak jest nadzieja, podejmuje się różne kroki, zdaje ci się że jest lepiej ale zaraz wraca to samo...żyję tylko dla mojej córeczki..
Żadne porady na temat rozwiązywania sporów między partnerami nie mają sensu. Kobiety już takie są, że muszą się co jakiś czas wykłócić, posprzeczać, wykrzyczeć. One już takie są, choćby i miały IDEALNEGO faceta. Nie ma na to rady
wszystkie komentowanie opinie które negują metody zawarte w artykule zapewne pochodzą od osób które nie potrafią rozmawiać,uważają że ich racja jest jedyną a tłumaczenie, że mężczyźni nie potrafią rozmawiać jest najlatwiejszym tłumaczeniem i ucieczką od rozwiązania problemów typu: :wychodze.... prawdą jest fakt, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać a to ogromna umiejętność......
Jakoś mi zbrzydło wychwalanie usług mediatorów. Niezła kasa za to co powinno być za darmo w rodzinie. Autorytetów nikt już nie ma? Każda teściowa broni swego dziecka: czy syna czy córki. Ale powinny być sposoby spoza netu (chyba jestem nie na czasie) żeby się dogadac! Albo rozstać przed zrobieniem piątki dzieci i długów do końca zycia! Rozmowa dłuższa niż sms od samego początku powinna być standartem!
wpisz słowo, np. ciąża
Założenie profilu i zalogowanie
się w serwisie Dzieci.pl daje
Ci możliwość dodawania zdjęć
i filmów oraz umożliwia
korzystanie z mapy miejsc
przyjaznych rodzinie.
Dołącz do społeczności
szczęśliwych rodziców!
Nie masz jeszcze profilu?