Jupiterimages
Czyli kilka słów o badaniach bilansowych.
Nawet malec, który w opinii rodziców rozwija się zupełnie prawidłowo, musi od czasu do czasu stanąć oko w oko z lekarzem: na badaniach bilansowych. Czy to rzeczywiście konieczne?
Systematyczne kontrole
Niemowlęta są bardzo często oglądane przez pediatrę, choćby przy okazji szczepień. Ponieważ z najmłodszymi dziećmi nie ma jeszcze pełnego kontaktu, wydaje się zrozumiałe, że to specjalista musi się upewniać co do prawidłowości ich rozwoju, czy stanu zdrowia. Niedoświadczonym rodzicom trudno czasem odróżnić maluszka marudnego od takiego, któremu coś, nawet dyskretnego, dolega.
Jednak na badania bilansowe zapraszane są także dwulatki, czterolatki, sześciolatki, dziewięciolatki, a nawet gimnazjaliści i młodzież starsza. Często rodzice, a także dorastające dzieci, nie mają większej ochoty na wizyty w poradni dla dzieci zdrowych. Kontrola lekarska i doskonałe samopoczucie, którym się szczycą, wydają się być w sprzeczności. Lekarze przekonują jednak, że badania bilansowe naprawdę są ważne i często pomagają rozwiązywać niedostrzegalne problemy.
Obiektywizm konieczny
Ocenić, czy dziecko jest w pełni zdrowe i prawidłowo się rozwija, wbrew powszechnym opiniom wcale nie tak łatwo. Bywa, że nawet lekarz ma z tym problem. Nieraz skutkiem wizyty bilansowej jest skierowanie pociechy do poradni specjalistycznej, gdyż odpowiedzialny pediatra, w razie jakichkolwiek wątpliwości, woli upewnić się u innego specjalisty, że dostrzeżone odchylenie od przyjętych norm nie stanowi żadnego problemu.
Dzieci, które mają jakiś przewlekły problem zdrowotny, zazwyczaj mówią, że czują się dobrze, bo nie widzą do końca, jak należy się czuć, skoro dyskretna dolegliwość doskwiera im od dawna i przywykły już do niej. Rodzic wobec swojej latorośli rzadko jest obiektywny i świeże spojrzenie na dziecko na pewno nie zaszkodzi. Lekarze przyznają, że podczas badań kontrolnych rzadko odkrywają poważne schorzenia (chociaż to się zdarza, np. przy problemach kardiologicznych). Najczęściej natrafiają na dyskretny kłopot, choćby ortopedyczny, okulistyczny, który szybko daje się usunąć czy skorygować. Z czasem jednak, choćby za kilka lat, nieleczony, mógłby przerodzić się w coś naprawdę groźnego.
O co mogą zapytać?
Rodzice powinni przygotować się do badania bilansowego. Okazuje się bowiem, że nieraz mają problem z odpowiedzią na najprostsze pytania pediatry. Kiedy malec jest chory, potrafią precyzyjnie opowiedzieć o jego dolegliwościach. Gdy w ich ocenie jest zdrowy, okazuje się, że słabo znają swoje dziecko! Nie wiedzą choćby dokładnie, ile i czego maluch zjada. Jakie są jego preferencje kulinarne, czy lubi sporty i jakie, jak funkcjonuje w grupie... Lekarze podkreślają, że skoro znajdują jakiś problem zdrowotny lub rozwojowy, a rodzice wcześniej w tej sprawie nie zgłosili się do poradni, to zapewne nic ich nie zaniepokoiło. Zatem nie oczekują zbyt wiele po wywiadzie z rodzicami.
Dodaj opinię do artykułu
Dodaj opinię do fototematuTen materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!
wpisz słowo, np. ciąża
Założenie profilu i zalogowanie
się w serwisie Dzieci.pl daje
Ci możliwość dodawania zdjęć
i filmów oraz umożliwia
korzystanie z mapy miejsc
przyjaznych rodzinie.
Dołącz do społeczności
szczęśliwych rodziców!
Nie masz jeszcze profilu?