Jupiterimages
„Słyszałam, o buncie maluchów, około drugich urodzin, ale nie sądziłam, że w słowie BUNT mieści się całe to bicie, płacz i krzyk, ucieczki na spacerze, „zabawa” w chowanego w sklepie, i ciągłe Nie! Nie! Nie!” – niejeden rodzic dwulatka podpisałby się pod tą opinią.
Między drugim a trzecim rokiem życia, dziecko zdobywa wiele nowych umiejętności. Coraz sprawniej komunikuje się ze światem, każdego dnia poznaje nowe przedmioty w swoim otoczeniu, próbuje je nazywać, zaczyna tworzyć zdania... Twoje dziecko z entuzjazmem turla się, stara się wspinać, ćwiczy rzuty i skoki, niestrudzone biega. Coraz sprawniej radzi sobie z łyżką i widelcem, odważnie zakłada już niektóre części garderoby, a z rozbieraniem wydaje się mieć znikomy problem (najchętniej biegałoby nago w mieszkaniu przez cały dzień)...
Mój mały zuch! - myślisz z dumą. Jednak z każdym dniem, coraz silniej zaczynasz odczuwać ciężar wychowania dwulatka – zastanawiasz się czy te swoiste zmiany w zachowaniu są przejściowe czy Twoje dziecko już na zawsze będzie na NIE!
Wiek przekory
Oczekiwanemu, z punktu widzenia rodzica, rozwojowi w komunikacji i samoobsłudze dziecka, towarzyszą bardziej lub mniej wyraźne zmiany w postawach wobec przedmiotów i osób. Zapewne nie umknie rodzicielskiej uwadze wzrost autonomii dziecka. Ten skok rozwojowy przejawia się bowiem wielokrotnie w ciągu doby w postaci manifestacji dziecięcego stanowiska oporu i buntu: NIE!. Jest to krótkie słowo, z którym większość dwulatków radzi sobie znakomicie. Zdolność do powiedzenia „nie” jaką nabywa dziecko w drugim roku życia została nawet określona przez R. Spitza – amerykańskiego psychoanalityka zajmującego się rozwojem dzieci – „najbardziej spektakularnym intelektualnym i semantycznym osiągnięciem wczesnego dzieciństwa”.
Rodzice bywają jednak naprawdę zdezorientowani – dziecko w tej samej chwili chce jeść i nie chce, podobnie jest z innymi potrzebami. Płacz i złość pojawiają się najczęściej w związku z potrzebą decydowania o sobie. Są też wynikiem wewnętrznego konfliktu w dziecku – rozdarcia między
tym co dziecko chce lub potrafi zrobić, a tym co chcą lub na co mogą pozwolić rodzice. Te przeciwne dążenia to: być kimś niezależnym, pozbawionym kontroli, a z drugiej strony pozostać malutkim, bezbronnym i bezpiecznym dzieckiem.
Dziecko przestaje już być ”przedłużeniem rodzica”.
WARTO PRZECZYTAĆ:
Jeśli nie wywiadówka, to co?
Dodaj opinię do artykułu
Dodaj opinię do fototematuten wiek to masakra
ja non stop od swojej dwulatki słysze nie nie lubi nie chce i płacz wrzask i bicie (ona mnie). mama nie mama opa mama nie opa itd. masakra. ciekawe ile jeszcze to potrwa?? bo inaczej oszaleje
to tylko NIE
przynajmniej jeszcze nie ma swiadomosci jak strasznie starzy sa rodzice!!!:) No i ze na niczym sie nie znaja;) I w ogole wstyd sie z nimi pokazywac, nigdy nie maja racji, czepiaja sie, daja za malo kasy, itp......
Bunt x 2
Ja mam takich buntowników dwóch... Jeden ma 2 latka, drugi 12 ufff :) Czasami jest naprawdę gorąco ale do przeżycia.Należy się uzbroić w duuużo cierpliwości i jeszcze większe pokłady spokoju :)
Znamy ten ból!
Wymaga to cierpliwości i to duuuuuuuuuużo.Ale są sposoby np.idąc na zakupy do marketu bierzemy wózek na pieniążka i problem z głowy-mały uciekinier siedzi w siedzonku...Mamy dwóch synów 5 i 3 lata-to aktywne dzieci,są wszędzie-nikomu nigdy nie za mało wolności i biegania,gdzieś muszą wyładować energię-ale wiadomo,że kultura musi być-ma się swoje sposoby na rozbiegane nóżki...Tylko nie nerwowo bo skoro my zaczniemy się im stawiać to i dzieciakom ciężko będzie pójść z nami na kompromis.Słowo NIE to normalna sprawa-nawet nam się to często zdarza-a przecież jesteśmy dorośli i mimo doświadczenia i lat pracy staramy się stawiać na swoim-więc nie ma się co dziwić dzieciakom.Dużo miłości i cierpliwości...
zbuntowany brzdąc
Dziecko musi rozumieć sytuację w jakiej się znalazło, bunt jest sprzeciwem mającym uświadomić rodzicowi, że chce, dąży do zrobienia czegoś, kontrola powinna mieć charakter delikatnej perswazji słownej mającej uświadomić dziecku, czy coś jest dobre czy złe i skłonić brzdąca do właściwego wyboru, albo zaniechania robienia czegoś. Z dzieckiem trzeba dużo rozmawiać słuchać tego o co pyta i obrazowo tłumaczyć prostym językiem, spokojnie dotąd aż przestanie zadawać pytania.
Na pocieszenie wszystkim powiem co myślę
Myślę, że takie dzieci są bardziej inteligentne i będą bardziej przebojowe w życiu. Nie łatwo je złamać i będą dążyły bezwzględnie do tego co potrzebują. Sam jestem tatą takiego 1,5 rocznego dziecka i stosuję różne metody - od braku reakcji, po tłumaczenie i nieraz po klapsa. Klaps tylko wtedy gdy emocję są tak duże że oboje nie dajemy rady. Wtedy jest olbrzymi płacz i emocje znikają na dłużej. Bunt mojego syna zaczął się miesiąc po tym jak zaczął chodzić i moim zdaniem teraz osiągnął kumulację bo płacze średnio co 5 min. Moje błędy to brak konsekwencji, brak komunikacji między członkami rodziny co wolno a co nie, brak cierpliwości.
Podobno to przestarzała książka
Na studiach (pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna) mówiono nam, że ta książka jest przestarzała i żeby się do niej nie stosować. Ja co prawda nie czytałam więc swojego zdania nie mam. Za to mam w domu 23 miesięcznego synka..... nie ma 'letko' hehehehe
Małe dziecko odkrywa siłę słowa NIE.
Za jakieś 10 - 12 lat powtórka z rozrywki.
bunt 2 latka
no tak to prawda mam w domu 2 latla i 12 latka .super sprawa, Poprostu czasami mam ochote wyc. Jak to wytrzymac . Wprowadzanie regul jest naprawde wyczerpujace. A sa dzieci ktore same z siebie sa takie grzeczniutkie i ugodowe . TYlko dlaczego nie nasze . Pewniw wilu rodziców tak mysli.
bunt
Moja córka ma 16 miesięcy i też już potrafi powiedzieć NIE! Dwa miesiące temu nawet nie chciała spojrzeć na babcię, z którą zostaje jak ja idę do pracy. Ja to nazywam bardziej sprawdzaniem mnie. Na ile może sobie pozwolić. Bo jak widzi,że mnie to nie rusza, z miejsca inne dziecko:)
2latek
mam synka 2 latka i strasznie mi się buntuje nie słucha się i robi co chce więc jest prawda w tym
Dla tych którzy mają buntowników...
Wszytskim tym, którzy pragną jaknajlepiej wychować swoje pociechy polecam książkę:
Thomasa Gordona "Wychowanie bez porażek w praktyce"
Niezwykła, inspirująca i odkrywcza.
i tak.....
najpierw bunt 2 latka, potem bunt 4 latka, potem nastolatka i tak do dwudzieski :D:D aż się ożenio/wyjdzie za mąż i wyprowadzi, pod warunkiem że nie zamieszka z rodzicami....a potem bunt wnuczka....i koło się zamyka :D ot życie.Już nie mogę się doczekać :D
wpisz słowo, np. ciąża
Założenie profilu i zalogowanie
się w serwisie Dzieci.pl daje
Ci możliwość dodawania zdjęć
i filmów oraz umożliwia
korzystanie z mapy miejsc
przyjaznych rodzinie.
Dołącz do społeczności
szczęśliwych rodziców!
Nie masz jeszcze profilu?