Hemera
Obowiązek szkolny to jedno. Gotowość dziecka, by się tego obowiązku podjąć - drugie.
Nie zawsze jedno i drugie idzie ze sobą w parze. Dziś ten problem dotyczy dzieci siedmioletnich, ale już niedługo próg teoretycznej dojrzałości szkolnej zostanie obniżony o rok.
Każdy rodzic wie, że nie ma dwójki dzieci, które rozwijają się tak samo. Jedne szybko zaczynają mówić, inne doskonale radzą sobie ruchowo, a ich rozwój intelektualny następuje później. Tak już jest i nie ma co na zapas się martwić, że nasze dziecko w przyszłości nie będzie geniuszem. W końcu wielu znanych ludzi ma w swoich biografiach problemy w szkole. Szczególnie w pierwszych latach, gdy nie były w stanie usiedzieć na miejscu. Nudziło je rysowanie, a klasa szkolna była dla nich zdecydowanie za mała. Rolą rodzica jest zwrócenie uwagi na to, czy jego pociecha faktycznie nadaje się do szkoły. Czasem wychowawca z zerówki czy przedszkola zwróci uwagę, że dziecko może do szkoły jeszcze nie dorosło.
Jednak o wszystkim co dotyczy naszego dziecka, decydujemy my - rodzice. Co powinniśmy zrobić, gdy zauważymy, albo gdy ktoś zwróci nam uwagę, że nasz syn czy córka do szkoły się nie nadają? Wyjście jest jedno - wizyta w poradni psychologiczno-pedagogicznej, gdzie diagnozowaniem dziecka zajmą się specjaliści. Badanie trwa kilka godzin. W tym czasie dziecko rozwiązuje różne zadania, bawi się, odpowiada na pytania, rysuje, biega... Jednym słowem badanie jest bardzo przyjemne, a maluch nawet nie wie, że w trakcie tych czynności pedagodzy oceniają jego dojrzałość szkolną.
- Analizowane są trzy sfery rozwojowe - intelektualna, poznawcza i ruchowa, czyli motoryka mała i duża - mówi Jadwiga Radziemska - Pobudejska, wice-dyrektor Publicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Lublińcu. - W zależności od tego z jak dużymi problemami mamy do czynienia, dziecku i rodzicom możemy zalecić różne ćwiczenia wyrównawcze, albo proponujemy odroczenie obowiązku szkolnego na rok. Zdaniem pani pedagog nie ma się ani czego wstydzić, ani przesadnie się tym przejmować. - Jeśli dziecko np. z trudem literuje, to w pierwszej klasie nauczy się wprawdzie alfabetu, ale czytać nie będzie. Nie chodzi o to, że maluch w jakiś sposób niedojrzały do siedzenia w ławce, nie będzie w stanie tego nadrobić. Najgorsze jest zderzenie z dziećmi, które świetnie radzą sobie ze szkolnymi obowiązkami. W ten sposób od początku dziecko, które potrzebuje po prostu trochę więcej czasu i ćwiczeń, będzie się czuło gorsze. Moim zdaniem to największa krzywda jaką możemy mu zrobić.
Wyćwiczyć można bowiem wszystko, braki nadrobić, ale z problemami emocjonalnymi, które się pojawią na tle odstawania od grupy, uporać się będzie najtrudniej - mówi pani Jadwiga. - Trzeba też pamiętać, że wysyłając do szkoły dziecko, które do niej nie dorosło, ryzykujemy, że pod koniec pierwszej klasy usłyszymy, że dziecko musi powtórzyć klasę. Nie chodzi o stratę roku, ale o łatkę drugorocznego, która do niego przylgnie. Do tego dochodzi kolejny stres związany z rozstaniem z kolegami, zmianą pani. Powtórzenie pierwszej klasy może być dla dziecka prawdziwym dramatem - mówi pedagog. - Moim zdaniem zdecydowanie lepiej przedłużyć sobie o rok przygotowanie przedszkolne, gdzie nikt nikomu do metryki nie zagląda i zaczęć naukę, gdy dziecko jest już do tego gotowe - ocenia pedagog i zachęca do przyprowadzania maluchów do poradni. - Jeśli rodzica coś niepokoi, jeśli obawia się, że dziecko sobie nie poradzi, od razu powinien się zgłosić na badania. Często tylko dzięki ćwiczeniom w bardzo krótkim czasie można nadrobić zaległości i dziecko będzie gotowe by poradzić sobie z nowymi zadaniami. Nawet jeśli nasze wątpliwości wydają nam się błahe warto je zdiagnozować. Najwyżej usłyszymy, że nasze dziecko rozwija się bardzo dobrze i jest wszechstronnie przygotowane do pójścia do szkoły. Z pewności i dziecko i rodzic po takiej diagnozie poczują się pewniej - tłumaczy pani Jadwiga.
Zamiast więc narażać dziecko na niepotrzebny stres, zmuszać do siedzenia w ławce, kogoś kto zdecydowanie powinien się jeszcze wyszaleć i ryzykować niepotrzebne stresy i frustracje zarówno u dzieci jak i rodziców, poświęćmy kilka godzin by się przekonać czy nasze dziecko nie potrzebuje po prostu jeszcze roku dzieciństwa. Niepotrzebną ujmę na naszej ambicji maluch z pewnością zrekompensuje doskonałymi świadectwami w przyszłości.
ADU
Już jesteśmy na Facebooku! Dołącz do społeczności szczęśliwych rodziców!
PRZECZYTAJ WIĘCEJ O CIĄŻY I PORODZIE:
Dodaj opinię do artykułu
Dodaj opinię do fototematuDzieci to czysty potencjał. Czym go wypełnimy w dużej mierze zależy od nas, ale nic na siłę, bo sutek będzie odwrotny. Nie ma co oczekiwać, że małe dziecko samo doceni potrzebę edukacji. Tak to nie działa. Dlatego proponuję łączyć zabawę z edukacją. Nieocenione są tutaj mądre bajki, czytane dzieciom. To najlepszy sposób na przygotowanie dziecka do edukacji szkolnej. Serwis nasze-bajki.pl publikuje bezpłatnie bajki do czytania pisane przez rodziców. Codziennie wybierana jest bajka dnia. Wystarczy czytać, czytać, czytać, codziennie. Tak wiec inteligencja naszych dzieci jest w naszych rękach, a właściwie w naszych bajkach. Zachęcam do codziennego czytania bajek.
Tak wychwalacie swoje dzieci że potrafią liczyć,pisać itd itp. ale to nie o to chodzi nawet dziecko najinteligentniejsze,które w wieku 4 latach czyta pisze itd nie będzie sobie radziło w szkole jeśli nie będzie gotowe emocjonalnie. Co z tego że umie liczyć i czytać jak nie radzi sobie ze stresem z emocjami itp. A są dzieci które gorzej sobie radzą z tymi wszystkimi rzeczami ale do szkoły idą bo są przygotowane emocjonalnie potrafią podejmować trud i wyzwania nawet jeśli to trudne nie stresują się jak coś idzie nie tak. Nie jest dla nich problemem że pani kogoś innego wybrała do odpowiedzi że nie są pierwsi. To o to chodzi. Wiem coś o tym mam synka nie mówił zaczął jak miał 4 lata teraz mówi umie sporo rzeczy ale na średnim poziomie idzie do szkoły dzięki ciężkiej pracy wychowawców logopedów i rodziców.Udało się bo nigdy się nie zrażał,nie poddawał nawet jak kiepsko na początku szło. Wiem że emocjonalnie jest gotowy a ta druga strona jest mniej ważna to że ktos umie dodawać nie znaczy że jest inteligentny. Dziękuje
Inteligencje trzeba rozwijać od najmłodszych lat. Najlepiej oczywście robić to przez zabawę, dlatego ja moim dzieciakom kupuję zabawki z serii akademia umysłu na mareno.pl. Bawią się przy tym świetnie i rozwijają zaskakująco szybko.
Badania inteligancji
Trzeba zacząć od rodziców.
mnie tak zbadiano
i pani psycholog powiedziała, że nie wiadomo, czy będę mogła pójśc do normalnej szkoły. Dzisiaj mam doktorat, wykładam na uczelni, pracuję dodadtkowo w prywatnej firmie, wszystko OK. Jestem ciekawa, gdzie dzisiaj jest pani psycholog, która mnia badała?
Prosty sposób sprawdzenia poziomu inteligencji u dziecka
Trzeba wiedzieć lub zbadać, jaki poziom reprezentują rodziece. Inteligencja dziecka odzwierciedla niezwykle precyzyjnie poziom umysłowy rodziców.
najlepiej wysłać wszystkie dzieci do poradni zabrać im dzieciństwo i stworzyć z nich robotów tylko w jakim celu???????????????????????//
Ja w wieku czterech lat umiałem grać w szachy. wiele rodziców mysli, że sami są najlepszymi psychologami. Co się zwykle żle kończy dla dziecka
W Polsce, z uwagi na biedę, rodzice strasznie piłują swoje pociechy robiąc z nich małe komputerki. W krajach wysoko rozwiniętych już dawno doszło się do wniosku, że dziecko ma być przede wszystkim szczęśliwe. Wszystko czego dziecko potrzebuje do właściwego rozwoju jest miłość, poczucie bezpieczeństwa i akceptacji oraz stymulacja w kierunku umiejętności formułowania pytań. Dlaczego z uwagi na biedę? Nikt nie ma takiej determinacji wybicia się jak człowiek biedny. Rodzice doświadczeni Polską biedną, bezrobociem, szarzyzną cisną swoje dzieci, które "muszą" mieć lepiej. Radzę więc rodzicom zapisać się na tańce-2 razy w tygodniu, 2-3 języki-kilka razy w tygodniu, parę kursów, zajęcia rytmiczne, zajęcia sportowe, zajęcia plastyczne, z pływania, robotyki, baletu i może jeszcze czegoś ciekawego. A później radzę udać się na badania do psychologa po diagnozę czy napewno wszystko ok i czy poziom inteligencji jest w porządku. Ostatecznie proszę o odpowiedź na pytanie: Jak w takiej atmosferze ma wzrastać szczęśliwe dziecko? Ja, jako psycholog a przede wszystkim matka mówię pas. Pozdrawiam wszystkich "wyluzowanych" rodziców i ich beztroskie dzieci!
W DZISIEJSZYCH CZASACH NALEŻY DZIECKA NAUCZYĆ CHAMSTWA,KRĘTACTWA,DOBREJ SPRZEDAJNOŚCI,A NIGDY POKORY,UCZCIWOŚCI,BO ZOSTANIE KALEKĄ NA CAŁE ŻYCIE.
Psycholog sam potrzebuje pomocy....
Moj synek za kilka dni konczy 4 latka i idzie do przedszkola. Komputer obsluguje juz od dwoch lat i sam ze strony you.tube nauczyl sie alfabetu po angielsku. Czasami mam juz dosyc sluchania ciagle i tej samej poisenki. Ma pamiec wzrokowa i potrafi sam narysowac twarz. Sama widze czy moje dziecko potzebuje oceny psychologa czy nie. Dodam tylko,ze nie mieszkamy w Polsce i synek idzie do angielskiego przedszkola.Jak bylismy go zapisac to plakal, nie chcial wracac do domu- chcial sie bawic z dziecmi.
A może najpierw sprawdzić poziom szybkości ustępowania miejsca starszym osobom np. w tramwaju?
Mamy nowoczesne czasy i każde dziecko teraz łapie szybciej i łątwiej przyswaja bo sa komputery i internet a to tez pomaga i polecam nowopowstały serwis www.naukadladzieci.org, który powstał właśnie w celu edukacji dzieci i bardzo fajnie się rozwija. Znalazłam w sieci kilka dni temu i gorąco polecam, a te wcześniejsze puszczanie dzieci do szkoły to pic na wode. Pozdrawiam
Gupota
Moim zdaniem żeby mieć dziecko to powinno się skończyć medycyne i studia pedagogiczno-psychologiczne! bo prawda jest taka że ja też przekonałam się co do lekarzy są głupsi niż młody nie doświadczony rodzic. Po to są żeby nam zwykłym prostym ludziom pomagać z naszymi pociechami a nie wciskać ciemnote. Ja jako matka poradziłam sobie sama w wielu sytuacjach wymagających specjalistów i wyszło mi to za każdym razem na dobre i zaoszczędziło mi to przykrych stwierdzeń na temat mojego dziecka że może jest takie czy owakie.Pozdrawiam ;-)
Mój mąz
nauczył córkę czytać w wieku 5 lat , i nie potrzebowała żadnych badań.Skończyła dwa fakultety.
Co za idiotyzm z tym skracaniem wieku szkolnego!
Już w tej gonitwie dorosłych, dzieci zatracają dzieciństwo. Może niedługo wiek szkolny przypadnie na 4 rok życia?
Stale słyszę o rodzicach, którzy na rok,dwa przed posłaniem dziecka do zerówki zamawiają korepetytorów do domu. Wszak dziecko nie idzie zwyczajnie do szkoły, tylko podejmuje szkolną rywalizację i musi być w tym najlepsze.
Dla diecka to niepotrzebny stres który rzutuje na jego przyszłość. Później zaczynają się nerwice, depresje.. psychologowie i psychaitrzy mogą na przyszłośc zacierać ręce, gdyż dla wielu rodziców cel jest jeden.. "moje dziecko za wszelką cenę musi być lepsze od innych". Ot i mamy nowe oblicza miłości rodzicielskiej, bo przecież to wszystko dla dobra dziecka
Co za bzdury! Po co mierzyć poziom inteligencji dziecka?
By udowodnić co? I do czego to prowadzi? Najważniejsze, aby było najkochańsze na świecie, aby dać naszemu dziecku najwięcej miłości, wpoić szacunek dla drugiego człowieka i wychować najlepiej, jak się tylko potrafi.
badanie prywatne
u mnie koszt,to 80/h.Robię to bardzo dokłdnie,daję mnóstwo wskazówek,proponuję dalsza współpracę z rodzina i monitorowanie rozwoju dziecka.Wkrótce bedzie strona internetowa mojej praktyki w Rzeszowie.zapraszam.
Bywa i tak
że dziecko zostanie uznane za gotowe do szkoły, a problemy w szkole się pojawią i to całkiem dokuczliwe. Mój syn miał badanie w zerówce i stwierdzono, że jego inteligencja jest ponadprzeciętna, więc przyjęłam to całkiem zwyczajnie, bo dziecko inteligentnych rodziców zazwyczaj jest inteligentne i tyle. Wykazywał jednak cechy niedojrzałości emocjonalnej, zawsze był bardziej dziecinny niż dzieci z jego rocznika (urodzony w grudniu), bliżej mu było do rocznika młodszego, od którego nie odstawał.
W szkole jednak pojawiły się problemy z zaangażowaniem na lekcjach. Nudził się na wszystkim poza matematyką, a w domu i o matematyce mówił, że zadania są proste. Pani wpisywała do dzienniczka pełno uwag, najczęściej z błahych powodów. Umęczona tą sytuacją, w końcu skłócona z nauczycielką poszłam do poradni ponownie, gdy był w III klasie. Okazało się, że jest wybitnie inteligentny i na tym polega jego "dziwność". W szkole opinia z poradni do niczego nam się nie przydała, ale ja przynajmniej wiem, w czym rzecz i że takie dzieci w szkole lekko nie mają. Jego brak zainteresowania lekcją był uważany przez panią jako lekceważenie nauczyciela.
Jego inteligencja nie jest wytworem moich starań. Ja go nauczyłam liczyć do 10-ciu w wieku 4 lat, z pewną obawą, że to trochę późno. Pozostałych spraw dowiedział się pytając. I uwierzcie, że takie dzieci nie mają w szkole samych piątek. Regularnie zapominają o pracach domowych, o sprawdzianach itp, za co obrywają pały, ale testy piszą najlepiej.
wpisz słowo, np. ciąża
Założenie profilu i zalogowanie
się w serwisie Dzieci.pl daje
Ci możliwość dodawania zdjęć
i filmów oraz umożliwia
korzystanie z mapy miejsc
przyjaznych rodzinie.
Dołącz do społeczności
szczęśliwych rodziców!
Nie masz jeszcze profilu?