Ocena: +12 [16]
~truten
[2011-11-10 14:56]
U mnie Fobia "szkolna" przerodziłą się w Fobie Społeczną , ciężko mi się odnaleźć wsród nowych osób , uważam ,że część winy ponosi za to Edukacja , ponieważ przez nią otrzymywałem ogromną dawkę stresu , dziękuje Ci za to ,że spierdoli... mi życie
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~Ania
[2012-03-29 20:09]
@truten ^ Ja też nie wspominam liceum dobrze. Jak myślałam o pani od chemii to myślałam o najgorszych rzeczach jakie mogłabym je bardzo powoli uczynić. Złe wspomnienia powracają nawet po latach i teraz wiem, że trzeba się z nimi rozprawić. Zaczynam od zaraz. Biorę kartkę i piszę, co mi się w szkole nie podobało. Potem patrze czy pisze z sensem. Oceniam też to z perspektywy czasu, ponieważ szkołę skończyłam jakiś czas temu. A potem nadaje sens temu, co wspominam źle. Na przykład: nauczycielka znęcała się poprzez głupie odzywki, nie dawała szans, aby można było poprawić klasówki itd, gdybyś dniami i nocami siedział nad chemią to i tak dostaniesz pałę, była zimna/bezosobowa w stosunku do mnie, wywoływała strach . Teraz jak już to mam napisane, to zastanawiam się czy to, co doświadczyłam może mieć sens. Myślę i myślę, no i wychodzi, że moje emocje były symptomem, że nie tak powinno traktować się ludzi. A zatem staje się wyznawcą takich wartości/cnót jak: szacunek, cierpliwość, dawanie nadziei, że warto się starać w realizacji celów, a ponadto, przebywanie z ludźmi, którzy zamiast poniżać innych, wspierają. Zapamiętuje dwa ostatnie zdania i tego się trzymam w życiu. P.S. Wierzę, że Ty też masz na siebie metodę. Jeśli nie to spróbuj mojej.
odpowiedz
Ocena: -4 [30]
~Empirysta
[2011-11-10 08:48]
Fabia szkolna, hahaha, co następne, fobia przed wyjście na dwór? A nie to już jest agorafobia się nazywa, oo wiem fobia przed pracą, już wiem z jakiego powodu będę brał L4. W każdym razie weźcie się zastanówcie nad sobą, a Ci "pseudo-psycholodzy" to nawet niech się nie wypowiadają. Wymyślają coraz to nowsze fobie, żeby zgarnąć klientele do swoich gabinetów. Nie ma czegoś takiego jak fobia szkolna, a jeśli coś takiego następuje to ja widzę tutaj jedną przyczynę - zanik więzi międzyludzkich w dzisiejszych czasach, głównie u młodych ludzi. Idą do szkoły na te 5 godzin, wracają i od razu kierują się w stronę komputera, gdzie spędzają resztę dnia, nie dziwię się że odczuwają lęk przed innymi ludźmi, ocenieniem przez innych ludzi, skoro nie mają tego "pełnowymiarowego" kontaktu ze środowiskiem i boją się tego co obce.
odpowiedz
pokaż 5 ukrytych odpowiedzi
Ocena: -1 [5]
~Ola
[2011-11-10 13:38]
Ocena: 0 [2]
~Rodzic
[2011-11-10 21:45]
@Empirysta ^ To co "Empirysta " podał jest w pełni trafione. Dla dzieci jest przekleństwem siadanie do komputera. Dopiero w przyszłoścvi to docenią i zrozumią. Dziecko po przyjściu ze szkoły winno swobodnie przebywać na powietrzu wraz z rówieśnikami,grać w piłkę ,robic wycieczki. To daje energię ,eliminuje stresy i wpływa na prawidłowy rozwój fizyczny. "w zdrowym ciele ,zdrowy duch" Szkodnicy w szkolnictwie, szczególnie Hall niemal na siłę wpychają dzieciom komputery a teraz słyszy się by wyeliminować zeszyty i długopisy. Mają w tym cel.
odpowiedz
Ocena: +3 [3]
~karol
[2011-11-10 23:38]
@Empirysta ^ Przykro się czyta takie komentarze :(
Ja mam fobię społeczną i to wcale nie przez komputer. Komputera nie posiadałem aż do początku gimnazjum, w podstawówce mimo tego ze po szkole wychodziłem na dwór, to w szkole miałem duży stres i strach przed ocenianiem mnie. Jest wręcz inaczej, komputer daje możliwość jako takiego kontaktu bezstresowego, bo jestem anonimowy, gdybym był całkiem zdrowy to bym nie potrzebował przesiadywania przy kompie. A z racji że ma się fobie, nie masz żadnych ulg. Ale tego nikt nie zrozumie jeśli nigdy na to nie cierpiał. To tak jak z rakiem, nie wiesz jak to jest mieć raka, dopiero jak go masz to rozumiesz jak się taki ktoś czuje.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~`e
[2011-11-11 17:12]
@Empirysta ^ Sam jesteś chory.
Oddaję Ci z przyjemnością moją fobię. Weź ją a potem porozmawiamy:D
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Fobisia
[2011-11-11 17:14]
@karol ^ W pełni się z Tobą zgadzam.
Ja też mam fobię:( i życie do bani.
odpowiedz
Ocena: -9 [9]
~Ala
[2011-11-11 13:04]
Uczyć się nie chcą i fobię wymyslają...... Paranoja!!!!!!!!!!!!1111
odpowiedz
Ocena: -1 [27]
~Nick
[2011-11-10 18:15]
ja też mam fobię szkolną - jak wstaję rano i muszę iść do szkoły walczyć z waszymi rozwydrzonymi bachorami
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: +11 [11]
~@
[2011-11-11 07:27]
@Nick ^ Na pewno jesteś jednym (jedną) z tych nauczycieli co nie potrafią nauczyć niczego i nikogo, stąd ta twoja fobia.
odpowiedz
Ocena: +19 [33]
~mikolaju
[2011-11-10 08:41]
Psycholog, psychoterapeuta może psychiatra. Dysgrafia, dysleksja, dysortografia. Często ADHD. Też ją miałem przez 1 dzień, w wieku około 6 lat. Mój Dziadek coś mi powiedział, na co ja podniosłem rękę jak do uderzenia. Oczywiście to był tylko gest. Ręka została uchwycona w powietrzu, natomiast na "odwłok" spadło kilka klapnięć paskiem od spodni. Był to jedyny raz kiedy oberwałem lanie od Dziadka. ADHD przeszło po kilkusekundowej terapii. Bez psychologa, leków, grup wsparcia itp. Mam 50 lat i nadal pamiętam lekcję szacunku dla starszych i zakaz agresywnych, niekontrolowanych zachowań. Teraz na każdy temat mają coś do powiedzenia "specjaliści". Zapominają tylko, że "słowa uczą, przykłady pociągają". Kiedyś Rodzina, szkoła, ksiądz a nawet sekretarz to były autorytety. Dziś rodzice biegają za pracą, szkoła to pandemonium, księża kombinują skąd więcej kasy zgarnąć, sekretarzy wszelkiej maści setki i tysiące. Policja obrywa od kiboli a politycy zbijają na tym kapitał. Sejm to nowy rodzaj cyrku a telewizja codziennie pokazuje igrzyska. Tylko zamiast lwów na arenie coraz to nowe hieny w ludzkiej skórze. Niewątpliwie Rzeczpospolita będzie taka, jak Jej dzieci chowanie. Bo o wychowywaniu zapomniano wraz z "demokratyczną " transformacją. Dzieci są pojętna. Róbta co chceta przjęły za nakaz chwili. Patrząc zaś na zachowania "wybrańców" ze wszelkich dziedzin życia kombinują równie skutecznie na sobie dostępną skalę. Spełnia się chińskie przekleństwo. Dożyliśmy ciekawych czasów.
odpowiedz
pokaż 4 ukryte odpowiedzi
Ocena: -5 [9]
~Marcjusz
[2011-11-10 08:57]
@mikolaju ^ Świat nie kończy się na Tobie, a życia są różne. Wyobraź sobie, że są inni ludzie wychowywani w koszmarnych rodzinach, a symptomy, które produkują pozawalają im żyć, utrzymac sie przy zyciu. W innym przypadku, bez symptomów, byc może np. musieliby wejśc na o wiele bardziej straszliwą drogę życia, np przestępstwa, agresja, narkomania, a nawet umrzeć, nie przetrwaliby. Zastanów się nad tym, szczęściarzu.
odpowiedz
Ocena: +6 [6]
~cas
[2011-11-10 09:35]
@mikolaju ^ doskonala wypowiedź!
zapomnieliśmy o wychowaniu, ideałach, wartościach, jest tylko jeden wielki bieg po.... no własnie po wyimaginowane szczęście
odpowiedz
Ocena: +3 [5]
~w
[2011-11-10 13:13]
@mikolaju ^ Często jest tak, że tłumienie agresji agresją rodzi jeszcze większą agresję. I zrobi się błędne koło niestety.
odpowiedz
Ocena: +2 [4]
~Tom (34lat)
[2011-11-11 06:40]
@mikolaju ^ "Szok przepchał jakiś kanał w mózgu, i działa" ! Eureka - zamulenie poszło jak kupa w zapchanym kiblu ! Nie przyzwyczajaj się również do przyzwyczajeń. Dlatego obecne czasy ci się nie podobają. Życie to survival chłopcze z 50tką na karku. Żebyś wiedział jakiego klapsa sprzedaje Chrystus, wtedy i czasy nie są straszne. Zapomnij o "rzepie", ucz się od Mistrza nad mistrzami. Pamiętaj ! Survival !
odpowiedz
Ocena: +9 [19]
~zabcia
[2011-11-10 09:21]
Ja chodząc do podstawówki co niedziela cierpiałam bo w poniedziałek był angielskie którego do dziś NIENAWIDZĘ! Płacz, bóle brzucha...koszmar. Nauczyciel nie umiał niczego nauczyć i skupiał się tylko na tych osobach, które już umiały angielski choć byłam w grupie dla początkujących.
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: +5 [7]
~wf men
[2011-11-10 14:32]
@zabcia ^ 90% nauczycieli nie zasługuje na takie określenie. Prawidłowe ich nazwanie powinno brzmieć; treser-sadysta-dyletant.
odpowiedz
Ocena: +3 [3]
~Tom
[2011-11-11 06:28]
@wf men ^ Bo zabardzo zaufało się nauczycielowi, i pomyślało się, że "samo się wkuje w umysł". A jak umysł nie trybi, to niepowodzenie zwala się na nauczyciela. Eeeee, stara śpiewka. Przyczyna ograniczenia pochłaniania wiedzy leży w umyśle ucznia. Tam trzeba szukać przyczyn.
odpowiedz
Ocena: -3 [5]
~ds
[2011-11-10 23:40]
ja po ukonczeniu szkoly bardzo dlugo rzygalem
odpowiedz
Ocena: +6 [10]
~matik18
[2011-11-10 23:03]
zgadzam się z tym , nie byłem zbyt dobry w nauce i codzienna dawka stresu jaką dostawałem w szkole strasznie mnie dobijała z dnia na dzień coraz gorzej , poprzez co to wszystko przerodziło się w depresje i fobie społeczną . pzd
odpowiedz
Ocena: +2 [10]
~Doris
[2011-11-10 20:55]
A wyobrażacie sobie sytuację, w której dziecko nie może chodzić do szkoły, bo jest nielegalne? Czytałam niedawno książkę "Wśród ukrytych. Wśród oszustów", która jest pierwszą z serii Dzieci Cienie. Książka przedstawia antyutopijną wizję świata, przyszłości. Rząd zezwala każdej rodzinie na posiadanie tylko dwójki dzieci. Każde kolejne jest skazane na śmierć. Ale niektóre trzecie dzieci żyją w ukryciu przed światem. Dla świata nie istnieją. Dlatego nie mają dostępu do edukacji.
odpowiedz
Ocena: +7 [23]
~przyszły psycholog
[2011-11-10 08:49]
wkurzają mnie komentarze w stylu 'jak ja chodziłem do szkoły nie było czegoś takiego jak fobia szkolna'. nauka wciąż się rozwija, psychologia też (czego większość nie zauważa,myślą że cała psychologia to tylko Freud), odkrywane są nowe zaburzenia, a inne badane są głębiej. część z nich jest spowodowana faktem, ze żyjemy we współczesnym świecie, który bywa bardzo brutalny. przykro mi, że w waszych czasach nie było być może należytej opieki psychologicznej, ale to nie powód żeby pluć jadem. ba, trzeba sie nawet cieszyć, że nasze dzieci będą mogły liczyć na fachową pomoc w sferze duchowej.
odpowiedz
pokaż 5 ukrytych odpowiedzi
Ocena: +3 [9]
~Empirysta
[2011-11-10 09:00]
@przyszły psycholog ^ Drogi przyszły psychologu, wiesz dlaczego nie było tego dawniej? Już Ci odpowiadam, wychowanie było inne. Teraz na dzieci się dmucha, trzyma je "pod kloszem" co później skutkuje tym brutalnym kontaktem z rzeczywistością. Rodzice pozwalają dzieciom praktycznie na wszystko i tak to się kończy, fobiami, nerwicami itd. I powiem Ci szczerze z całego serca, mnie nie cieszy to, że teraz jest "fachowa" pomoc w dziedzinie psychologii bo jeśli ktoś za młodu z byle problemem idzie do psychologa, to później zaczyna spędzać u niego coraz więcej czasu. To wszystko siedzi tylko w naszej głowie i myślę, że każdy jest w stanie sam sobie pomóc, potrzeba tylko odpowiedniej determinacji.
odpowiedz
Ocena: 0 [4]
~demograff
[2011-11-10 09:24]
@Empirysta ^ Zauważ, kmiotku, że jest dziś mniej dzieci niż kiedyś i rodzice muszą być wobec nich bardziej opiekuńczy niż kiedyś. Dziś w rodzinie jest jedno dziecko - i ono jest przyszłością tej rodziny, jej inwestycją i nadzieją. Kto by nie dmuchał i chuchał?
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~przyszły psycholog
[2011-11-10 09:34]
@Empirysta ^ zanim się wypowiesz, to trochę poczytaj. mnóstwo zaburzeń jest spowodowanych wrodzonymi cechami osobowości lub czynnikami genetycznymi, na które nie mamy wpływu.
i jeżeli myślisz, że ktoś z chorobą afektywną dwubiegunową, schizofrenią (której pierwsze objawy mogą pojawić się w dzieciństwie) czy nawet z zaburzeniami lękowymi poradzi sobie sam, to jesteś po prostu... niedouczony (nie wypada mi powiedzieć 'durny')
odpowiedz
Ocena: -4 [6]
~ladys
[2011-11-10 16:14]
@Empirysta ^ Ale bzdury",kiedyś wychowywano dzieci inaczej"kiedyś też łaziliśmy po drzewach czy to znaczy że było lepiej
odpowiedz
Ocena: -1 [3]
~Tom
[2011-11-10 18:36]
@przyszły psycholog ^ Dzieciaki są zamulone, stąd te fobie. Potrzebny proces odmulania fizycznego (ćwiczenia fizyczne poprawiające wydolność organizmu), jak i odmulanie duchowe (budowa, zasada działania). Wtedy dzieciak będzie się dobrze kształtował, i będzie zaciekawione życiem wewnętrznym i zewnętrznym. Trzeba rozbić ten "kokon" jakim jest świat i jego oddziaływanie na człowieka, bo to świat kształtuje człowieka, a nie człowiek świat. Tu chodzi o rozwój świadomości, bo lęki są rozwojem podświadomości (coś jak nadmiar programów w umyśle ograniczające wolność umysłu i spowalniające go - nerwica, stresy itp.itd.). Swiadomość choć jest mniejsza daje radę podświadomości która jest od niej większa, jeśli rośnie, bo jak maleje to klops.
odpowiedz
Ocena: +7 [13]
~xxx
[2011-11-10 18:11]
Ja gdybym przed wyjściem do budy narzekał na bolący brzuch czy głowę to dostałbym najwyżej kopa żeby szybciej wyjść...Nie mogłem być chory,w złym nastroju ani zmęczony , po prostu nie było takiej opcji...Szkoła to była dla mnie KATORGA. Dobrze że to się zmienia , czasem przez towarzystwo czy nauczycieli człowiek nienawidzi szkoły i przez to ma też złe oceny , bo nie myśli o szkole w kategoriach nauki a w kategoriach męczarni którą trzeba przetrwać i niech zleci jak najszybciej a rodzice tego często nie rozumieją i myślą że dzieciak nie ma psychiki ! a potem dziwią się dlaczego dziecko ma problemy z nauką mimo że jest całkowicie rozgarnięte i często inteligentniejsze od reszty klasy.Ja kiedy chciałem zmienić szkołę/klasę kiedy chodziłem do okropnej klasy/szkoły to dostałem olbrzymi ochrzan i godzinne wykłady a wręcz była to agresja ze strony rodziców co mi wogóle do głowy przychodzi ?! No i trzeba było siedzieć w tym obozie dla niepełnosprawnych umysłowo... Był to najgorszy okres w moim życiu przez który nabawiłem się swoistych problemów psychicznych , szczególnie nerwicy i unikania przebywania w większej grupie osób , a TFU !
odpowiedz
Ocena: +12 [14]
~misiak
[2011-11-10 17:55]
Umnie też fobia szkolna przerodziła się we fobie szkolną i depresje.Wine ponosi tylko moja stara szkoła tam nikt nie chciał mi pomóc tylko mówili że nie mam widziwiać ,ale zmieniłem szkołę i bardzo mi w nowej szkole pomogli powoli zaczynam wychodzić na prostą miałem wspaniałą wychowawczynie i zawsze bedę jej wdzięczny za pomoc
odpowiedz
Ocena: +12 [12]
~ladys
[2011-11-10 09:38]
Słuchajcie mam córkę,która będąc w pierwszej klasie szkoły podastawowej miała fobię szkolną,budziła się w nocy z płaczem że niechcę iść do szkoły,kilka razy w ciągu nocy wstawała sprawdzić w plecaku czy ma wszystko spakowane.Wpadała w histerię ilekroć przypomniała sobie o szkole,a co będzie jeśli pracę domową żle odrobiła(srawdzaliśmi i przekonywaliśmy ją że jest dobrze)a co będzie jeśli pani zrobi test a ona nie będzie umiała(nauczyciele twierdzili że dobrze sobie radzi i nie mają co do niej zastrrzeżeń)Chodziła blada,bardzo smutna nie uśmiechała się nic ją nie cieszyło.Serce nam się krajało jak patrzyliśmy jak nasze dziecko cierpi.Dla dorosłych to może być śmiech 'do szkoły trzeba chodzić,trzeba być twardym"ale dla tak małego dziecka często jest to sytuacja bez wyjśćia.Korzystliśmy z pomocy psychologa,czy pomogło?Niewiem coś pomogło,ale chyba bardziej my rodzice utwierdzajacy ją że jest dla nas najważniejsza,że nie ważne jest aby miała same najlepsze oceny.Mąż żartem codzień pytał czy już mu przyniosła chociaż jedną jedynkę!Przytulaliśmy ją co dzień.Trwało to bardzo długo.Czy minęło?Jeszcze jej się zdarza np wczoraj gdy niemogła przyswoić zdań po angielsku zaczęła płakać że ona musi umieć,że jest głupia bo jej nie wchodzi bo nie może zapamiętać.Chodzi do drugiej klasy dopiero a już tak wiele obowiązków ma ,my niewymagamy od niej nic nic na siłe.To jest mała dziwczynka która jeszcze wczoraj bawiła się lalkami a dziś ma napisać trudny test.Dla dziecka w tym wieku to jest sprawa najważniejsza,zdobyć akceptację pani koleżanek.Bardzo się boję że to wróci
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: +8 [8]
~luzak
[2011-11-10 14:29]
@ladys ^ Biedne dziecko! Kto jej wmówił, że musi być najlepsza, że ma brać udział w tym wyścigu szczurków i zwyciężać! Dziecka z tym się nie rodzi, lecz przyjmuje w trakcie wychowywania.
odpowiedz
Ocena: +1 [7]
~ladys
[2011-11-10 16:08]
@luzak ^ Na pewno nie my rodzice,lecz szkoła,nauczyciele,koleżanki(źle się uczysz nie jesteś akceptowana)Szkoła też wychowuje tylko o tym zapomina
odpowiedz
Ocena: +1 [3]
~rwanda
[2011-11-10 09:28]
Na każdym profesjonalnym zawodowym kursie dowiemy się, że pewna dawka stresu jest potrzebna. Materiał jest poszatkowany w sposób absurdalny - kto zatwierdza takie programy? Dzieciom nikt nie mówi, w jaki porządkować wiedzę. Moja bratanica nie jest zestresowana, bo mało co wymagają, ale efekt bedzie taki, że mało punktów uzyska na egzaminach. Dziecko nie wie, jak ma się uczyć, ale za to siedzi szkole do późna.
Nauczycielom każą pisać papierki, programy naprawcze, żeby szkoła miała zabezpieczenie przed kontrolą. Nauczyciel zmęczony biurokracją nie będzie dobrze pracował. To tak jakby dentystę zmusić do pracy przez 24 godz. a potem kazać trudny ząb wiercić. Mógły dziąsło zacząć wiercić. ... Koleżanka w zeszłym roku wychodziła ze szkoły o 16, o 17.15 była w domu z watą w mózgu. Po 2 godziny sprawdzała klasówki. Uczeń wie, że może i 5 razy ten sam materiał poprawiać. Liczy na to, że może się uda, bez solidnej powtórki... Pensje wcale nie wzrosły. Koleżanka musi udzielać korepetycji, by mieć na życie.
odpowiedz
Ocena: +10 [12]
~Eurek
[2011-11-10 08:30]
Można uczyć się w domu - nie trzeba chodzić do szkoły. Rolę nauczycieli pełnią wtedy rodzice, a kontroler ze szkoły przychodzi co kwartał zbadać postępy i systematyczność nauki. I nie ma żadnych fobii.
odpowiedz
pokaż 6 ukrytych odpowiedzi
Ocena: +1 [1]
~Edukacja domowa
[2011-11-10 08:39]
@Eurek ^ To się nazywa homeschooling i jest dopuszczalny przez polskie prawo oświatowe. Nawet jest już stowarzyszenie rodziców uczących w ten sposób swoje dzieci.
odpowiedz
pokaż 1 wcześniejszą odpowiedź
Ocena: -2 [2]
~ja
[2011-11-10 08:58]
@Eurek ^ Wskutek takiego postępowania fobia zacznie się ale parę lat później gdy np. na studiach takie dziecko spotka się z grupą która ma już za sobą specyfikę szkoły. To trochę tak jak dziecko które było izolowane od chorób wieku dziecięcego trafia do grupy osób które przechorowały większość chorób i przez pół roku choruje od świnki do różyczki;-))))
odpowiedz
Ocena: +2 [2]
~mutter
[2011-11-10 09:02]
@Eurek ^ ja też o tym słyszałem. jak rodzice nie pracują, tylko są w domu - jest to niezły pomysł. Choć dzieci się wtedy nie socjalizują.
odpowiedz
Ocena: +3 [3]
~Vatzek
[2011-11-10 09:08]
@ja ^ Pleciesz. Studia są dziś zindywidualizowane, to nie masówa jak w średniej. Mozna studiować i się nie przejmować resztą grupy.
odpowiedz
Ocena: -3 [3]
~cat
[2011-11-10 09:13]
@Edukacja domowa ^ No i co z tego, że sie tak nazywa ??? Nauczysz swoje dziecko historii, fizyki, chemii, polskiego, 2 języków, matematyki i innych przedmiotów? A potem co, rozpoczniesz mu studia?? Nie sądzę. I pójdzie taka sierota na pierwszy rok studiów i dopiero zawału dostanie po pierwszym semestrze, bo mamusi nie ma ani tatusia, a pani profesor nagle zaczęła od niego czegos wymagać, a on przecież całe życie odseparowany od ludzi, w grupie nie potrafi pracować.... A już abstrahując to kiedy rodzice mają swoje dzieci uczyć?? W nocy? No bo trzeba jeszcze z czegoś żyć, pracować. Czasami czasu brakuje, żeby pomóc mu odrobić szkolne lekcje, a co dopiero bawić się w poliglote. Daj spokój, jak czytam takie durne rzeczy to mi sie w głowie lasuje. Nie o to chodzi, żeby samemu uczyć dzieci, bo to jest nierealne, ale o to żeby wyluzować w tym szkolnictwie, a nie egzaminy co chwile, wieczny stres.... niedługo z przedszkola będzie trudno wyjść, bo można będzie nie zdać egzaminu do 1 klasy.
odpowiedz
Ocena: +2 [2]
~home ticzer
[2011-11-10 09:28]
@cat ^ nauczę swoje dziecko tego wszystkiego skoro sam się kiedyś tego uczyłem i dużo jeszcze pamiętam. a co do grupowości studiów, to nie przesadzaj - dziś to sprawa bardzo indywidualna. dziecko w domu chętniej się uczy, nie boi się i wierz mi - nikt mu nie daje taryfy ulgowej, wymaga się od niego więcej niż w niejednej szkole.
odpowiedz
Ocena: +9 [13]
~agawa
[2011-11-10 08:05]
Pozdrawiam wszystkich fenomenów, którzy zawsze chodzili do szkoły! Widać, że edukację albo dawno zakończyli albo nie mają dzieci w wieku szkolnym ewentualnie nie mają czasu dla tych dzieci i nie zdają sobie sprawy jaki wyścig szczurów jest w szkole, jak wygląda obecny system nauczania polegający nie na uczeniu tylko zaliczaniu materiału( bo nie da się inaczej) stres związany z obecną szkołą jest tak wielki, że dzieci nie są w stanie rozwijać swoich zainteresowań i aktywnie wypoczywać a to wszystko tylko po to aby ukończyć dobrą szkołę. Rodzice obudźcie się za parę lat przez stres związany ze szkołą trafią na psychiatryk!!! a takie zgredki powiedzą, że nie ma szkolnej fobii, mądrale.
odpowiedz
pokaż 3 ukryte odpowiedzi
Ocena: +3 [3]
~madzior
[2011-11-10 08:54]
@agawa ^ zgadzam się całkowicie, ja do tej pory mam wstręt do szkoły podstawowej, jak przyszło mi iść robić praktykę w szkole to wszystko do mnie wróciło jak bumerang, aż dziw, że studiuję :/
wyścig szczurów i nagle słyszę, że te biedne dzieciaki chodzą na zajęcia dodatkowe np. z języków obcych, albo gry na skrzypcach. Ja przynajmniej mogłam śmiało ganiać po polu w wieku tych biednych dzieci, a one co ? Nie dość, że mają przeładowany program tak jak plecak to jeszcze te zajęcia dodatkowe... studiuję pedagogikę i naprawdę nie wiem co mnie do tego podkusiło ;/
odpowiedz
Ocena: +3 [3]
~ala
[2011-11-10 09:02]
@agawa ^ Agawa, wyścig szczurów był zawsze tylko nie mówiono o tym. Żeby dostać się na medycynę (ukończyłem ją) trzeba było parę osób pokonać i nie dać się pokonać samemu sobie (stres!).
Można trzymać się rodziców i płakać - po prostu ludzie są różni i niektórzy nie wytrzymują w szkole i pewnie nie wytrzymają w innych okolicznościach więc pracują w biurze u znajomych mamy.
odpowiedz
Ocena: -1 [3]
~qwas
[2011-11-10 09:06]
@agawa ^ Potwierdzam wszysto co napisano wyżej.
Dodam jeszcze że syn mój nosi 15-17 kg tornister-plecak.
Wszystkie podręczniki które konieczne sa do pracy i w szkole i przy odrabianiu lekcji w domu są z papieru kredowego w trzech formach (podręcznik, zadania, zeszyt ćwiczeń.
Sam nosiłem podręcznik i zeszyt 64katkowy dla potrzeb przedmiotu i w zupełności wystarczyło. Oczywiście podręcznik można było sprzedać następnemu rocznikowi, co obecnie nie jest możliwe.
odpowiedz
Ocena: +25 [31]
~ladys
[2011-11-10 06:26]
Fobia szkolna to straszna rzecz,całkowicie wyniszcza dziecko,mniej odporne na stres.Niestety wiem to ze swojego doświadczenia
odpowiedz
pokaż 3 ukryte odpowiedzi
Ocena: +1 [5]
~dsg
[2011-11-10 07:19]
Ocena: 0 [2]
~starszy
[2011-11-10 07:32]
@ladys ^ Każda fobia wyniszcza. Ta w pracy również może wykończyć. Poprostu należy nauczyć się żyć na luzie, czyli wyp.. RTV i zacząć na luzie imprezować. Krótkotrwały stres jest nawet korzystny, ale powinien być przeplatany dobrą rozrywką, taką od ucha do ucha.
odpowiedz
Ocena: 0 [2]
~kkk
[2011-11-10 09:04]
@dsg ^ Jedyna rzecz jakiej za mało poświęcałem czasu gdy chodziłem do szkoły to były wagary.
odpowiedz
Ocena: +17 [21]
~mari
[2011-11-10 07:52]
Mój 15-letni syn stwierdził ostatnio - nasza szkoła to jest prawdziwa szkoła przetrwania pokażesz słabość to masz do końca przesrane trzeba być silnym, a nauczyciele czy pedagog w cudzysłowiu mają to gdzieś - znieczulica i obojętność.
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: +4 [4]
~79
[2011-11-10 09:03]
@mari ^ Zawsze tak było! Niedługo będzie problemem kupienie bułki w sklepie bo może wszyscy patrzą:-)
odpowiedz
Ocena: -3 [7]
~min. Hall
[2011-11-10 08:58]
Do szkół średnich wchodzi nowa podstawa programowa. Od 2012/2013 uczniowie z profilu mat-fiz nie będą się uczyć historii (tylko 1 rok) a biol-chem nie uczy się np fizyki. Będą zajęcia modułowe, fakultety i duża ilość projektów. Może wtedy fobii nie będzie.
odpowiedz
Ocena: +3 [5]
~lades
[2011-11-10 08:56]
Nietsety tak się zdażyło iż mam dziecko z fobią szkolną i dla tych,którzy twierdzą iż nie ma czegoś takiego przytoczę kilka objawów,otóż moja córka po dwóch miesiącach w pierwszej klasie zaczęła budzić się w nocy z płaczem że niechce iść do szkoły,budziła się tak kilka razy w ciągu nocy,potrafiła wstać w środku nocy i sprawdzać czy na pewno ma wszystko w tornistrze co potrzeba.Wpadała w histerię czy na pewno praca domowa jest dobrze zrobiona,a co będzie jak pani zrobi test,była blada,smutna do tego stopnia że przez cały dzień nie zobaczyłam na jej twarzy uśmiechu,wiecznie miała łzy w oczach.Trwało to bardzo długo,chodziliśmy z nią do psychologa czy pomogło niewiem....coś pomogło na pewno.Myślę że duża w tym zasługa nasza rodziców,pocieszliśmy ją non stop przytulaliśmy,powtarzaliśmy że dla nas jest najważniejsza na świecie,że nie ważne jest aby miała same najlepsze oceny,że my ich też nie mieliśmy.Mąż codzień pytał czy już mu przyniosła jakąś jedynkę(córka uczy się b.dobrze)Wypełnialiśmy jej czas tak aby nie myślała o szkole.Nauczyciele olali sprawę,minie jej twierdzili dużo dzieci tak ma.Minęło to prawda ale czasami wraca np wczoraj gdy niemogła zapamiętać zdań po angielsku.Bardzo się boję że to wróci.Więc nie piszcie że czegoś takiego niema.Bo my dorośli możemy bagatelizować bo my dajemy sobie rade z trudnościami ale to jest ośmioletnie dziecko,które wczoraj bawiło się lalkami a dziś ma zdać b.trudny test,zapamiętać zadowolić panią i żeby inne dzieci się nieśmiały i to jest dla niej w jej wieku często niemożlwie do wykonania
odpowiedz