Lekarz się pomylił...

Komu zaufać? następne
Źródło: Jupiterimages
następna następna                     1/11

Komu zaufać?


Aleksandra Sobocińska

Wybór dobrego lekarza jest nie lada sztuką. Cechy, które urzekają jedną pacjentkę, są irytujące dla drugiej. Podobnie jest z diagnozami, których mnogość jest proporcjonalna do ilości lekarzy w danej profesji. Oto historie kilku lekarskich pomyłek, które nie zawsze kończyły się głośnym śmiechem…

TAGI: leki | lek | lekarstwo | dziecko | ciąża
oceń
44
8
Podziel się

Zobacz w innych serwisach wp

Finanse

Pytamy.pl

Nokaut.pl

KobiecyPoradnik.pl

Opinie (323)

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: 0 [0]
~ewa [2012-02-29 20:09]

Nie mogę zrozumieć Polki że wstydzą się własnych mężów a na tym korzystają lekarze.Ja mam zawsze podczas badań i zabiegów czy porodów męża przy sobie.We dwoje inaczej przebiega badanie jest bardziej odpowiedzialne.Np.P.Prof pomylił ciążę 4 miesiąc z guzem nowotworowym bo pacjentka była po 50 siedce.Mąż chciał by zmieniła ginekologa chciał być obecny przy badaniu bo to też jego problem jak żona choruje.Nie zezwoliła żona w efekcie tępej żonie wycięto macicę z płodem 19 cm.Mąż wariatkę zostawił miał rację

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~etiene [2011-12-03 09:20]

Jestm własnie bardzo powaznie chora dzieki konowałom i ich mylnym diagnozom mam raka i tak przy okazji zarazono mnie wiruswem HCV.Moja córka tez jest winikiem błedu lekarskiego nie zrobiono mi cesarki moje drugie dziecko pozostanie kaleka z niedorozwojem umysłowym.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~ewa [2010-05-31 11:57]

wyrwane biodro
Wiekszej głupoty nie czytałam dawno... Ciekawe kto i kiedy ci wyrwał... Mięśnie, ścięgna i pare innych rzeczy nie pozwalaja na wyrwanie biodra... bajka opowiadana z pokolenia na pokolenie jednak przetrwała:)) A kręgarz, to może jedynie z daleka popatrzeć, Nikt zdrowo myslący nie jdzie z dzieckiem do jakiegoś samouka czy innego kręgarza. Wystarczy dobry ortopeda. XXI wiek podobno mamy... Może plesniawki zasikaną pielucha miałas leczone, albo czerwona kokardke przywiązaną do wózka? Fakt, czerwone kokardy, czasem ogromnych rozmiarów, widac i dziś...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~wrozka [2011-08-24 20:23]

mam obiawy ciazy bylam u ginekologa ale on to wykucza bylam u 3 inych lekarzy a ja nie wiem co mam robic dodam ze w ciagu miesiaca przytylam 10 kilogramow. prosze o porade

odpowiedz

Ocena: -2 [2]
~studentka medycyny [2010-03-29 10:32]

do farmaceuty
Droga farmaceutko! Niestety jedyne co mogę powiedzieć na temat Pani osoby to to, że chyba ktoś tu ma kompleksy... To,że nie dostała się Pani na kirunek lekarski oraz to, że rola farmaceuty często sprowadza się do sprzedawania leków i obsługi kasy fiskalnej, nie oznacza, ze swoje niespełnienie i frustracje może Pani przelewać na zupełnie niewinne osoby... Z lekarzami jest jak z każdą grupą zawodową. Są lepsi i gorsi. Natomiast ja mogę jednoznacznie stwierdzić, że większość to osoby, które poświecaja naprawde wiele żeby się wykształcić i przede wszystkim mają na uwadze dobro innych. Pozdrawiam

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~babka.samo.zło [2011-08-05 18:27]

A ja opowiem Wam swoją historię, mało prawdopodobną, aczkolwiek PRAWDZIWĄ, prawie jak na Halloween A MI SIĘ TO PRZYTRAFIŁO. Po porodzie, karmiłam dziecko piersią. Pewnego dnia wyczułam w piersi bardzo boleny, twady guzek. Pierś w tym miejscu zrobiła się czerwona i drażliwa. Zaniepokojona pobiegłam do lekarza pierwszego kontaktu, którego diagnozy nie zapomnę nigdy. Z IRONICZNYM i OBOJĘTNYM uśmiechem na twarzy oznajmił mi diagnozę po usłyszeniu której mój świat zawirował "RAK PIERSI"... Nie pamiętam drogi do domu... Przez łzy nie widziałam płytek chodnika. Nie wiem jak znalazłam się w domu mamy, powiedzieć jej że umieram "na raka". Nie odezwała się. Wzięła gorący ręcznik i wbrew moim protestom zaczęła rozcierać bolesne miejsce... Po kilku godzinach guzek zniknął- zastój pokarmu... A ten gnojek Pan Doktór chciał mnie wysłać na drugi świat... Ale , nie ma tego złego.. Wciągu kilku okrutnych godzin przewartościowałam całe swoje życie. Zrozumiałam jakim jest darem. Świat nie będzie już taki sam. Nigdy.

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~kiepska matka [2011-06-06 14:43]

drodzy rodzice ku przestrodze opowiem wam nasza historie. moja roczna coreczka bawila sie w piaskownicy, caly czas jej pilnowalam do momentu kiedy popatrzylam w inna strone. kiedy znowu na nia spojrzalam okazalo sie ze ma cos w buzi. byl to grzyb (taki zwykly, podobny do pieczarki, ktory rosnie w ogrodkach, u nas nazywamy je psimi grzybkami). natychmiast go wyjelam, sprawdzilam czy calego i wyrzucilam. poszlysmy do domu. corka zjadla obiad i pol godziny pozniej zaczela sie biegunka. myslalam ze moze po tym obiadku ze sloiczka wiec staralam sie nie panikowac. postanowilam poczekac, bo nastepnego dnia mialysmy umowiona wizyte u lekarza. pozniej byla juz tylko kolacja i oczywiscie kupka. noc przespala spokojnie. a od rana dziecko robilo kupke juz przy kazdej probie jedzenia, wystarczyl nawet lyczek wody. w koncu odmowila jedzenia i picia czegokolwiek. po 17tej poszlysmy do lekarza (24 godziny po przygodzie z grzybem), ktoremu wyjasnilam cala sytuacje (mieszkam za granica wiec z pomoca slownika wszystko ladnie napisalam na kartce, zeby nie bylo niejasnosci), lekarz kiedy juz posmial sie z mojej kartki stwierdzil ze mala musiala cos zjesc i niedlugo jej przejdzie (nawet nie zbadal corki), po czym kazal pielegniarce ja zaszczepic. coz bylo robic. poszlam do apteki po elektrolity, a pan farmaceuta powiedzial ze musze miec recepte. wyjasnilam mu wiec sytuacje i pokazalam ta sama kartke co lekarzowi. dowiedzialam sie ze jesli biegunka do rana nie minie mam jechac do szpitala. zaraz po powrocie do domu zadzwonilam jeszcze do lekarza w polsce, ktory nie widzac dziecka stwierdzil tylko ze przy podejrzeniach zatrucia grzybem dziecku powinno sie zrobic badania. nie chcialam corki ciagac w nocy do szpital, ponad to byla szansa ze tamten lekarz mial racje. wiec polozylam corcie spac. jednak kiedy w srodku nocy zrobila kupke cztery razy w ciagu godziny (bez jedzenia) juz nie czekalam na nic tylko pojechalismy do szpitala (jeszcze po drodze zabralam jednego grzybka z ogrodka). zrobili badania watroby i pierwsze co uslyszalam to ze dziecko jest odwodnione i ma bardzo kiepskie proby watrobowe (oczywiscie nie mowili po polsku wiec nie wszystko zrozumialam) twiec moze byc potrzebny przeszczep watroby. na nasze szczescie corka dobrze zareagowala na antybiotyk i po 3 dniach zaczela juz wstawac z lozka. spedzilysmy w szpitalu tydzien i to co mala tam wycierpiala to byl po prostu koszmar (ja tez swoje przezylam, a najgorsze bylo poczucie winy). jak kazdy rodzic wie dziecko bardzo ciezko jest non stop pilnowac (chociaz podobno niektorym sie to udaje) dlatego dla dobra maluchow pamietajcie zeby zawsze sprawdzac jesli macie zle przeczucia. lepiej wyjsc na glupka i jezdzic do szpitala co tydzien niz czekac (teraz zawsze tak robie jesli cos mnie niepokoi). zapamietajcie ta historie jako przestroge bo gdybym ja poczekala to moja cudowna coreczka mogla w ciagu nastepnych kilku (kilkunastu) godzin juz nie zyc...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -2 [2]
~czupiór [2011-08-05 18:00]

Dorosła kobieta,która przez 7 miesięcy nie zorientowała się ,ze jest w ciąży,ma prawo nie wiedzieć,że palenie papierosow jest szkodliwe dla zdrowia.Nie tylko dla płodu ale głównie dla matki.Niech żyje spostrzegawczość i używanie szarych komórek zgodnie z przeznaczeniem!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~aga [2011-08-05 16:59]

Ja do lekarzy nigdy nie idę sama nawet podczas badań ginekologicznych jest mąż i ja chodzę też z mężem do każdego lekarza.Jak pada diagnoza o zabiegu to konsultujemy jaszcze z innym lekarzem.Kuzynka miała konsultację trzech lekarzy i wyszedł problem bo były trzy inne diagnozy.Nie mogła wziąć średniej z diagnoz.Wiem że jest się poważniej traktowanym jak jest podczas badania osoba bliska wtedy lekarz więcej wyjaśnia zwłaszcza osobie z którą przyszliśmy.Bo po jednej z ja nic nie pamiętałam lecz mąż pamiętał że to mięśniak i nie jest większości nowotworowy.Tok bym gryzła się z tym do następnej wizyty za sześć miesięcy.

odpowiedz

Ocena: -5 [9]
~Zly doktór [2010-04-21 14:51]

Abnegaci
wszystkie rozumy pozjadaliscie- moze najpierw sami skonczcie medycyne a potem sie wymądrzac. Nie ma czegos takiego jak katar od wyrzynajacego sie zeba- czysty kretynizm. siusiak na usg czesto sie chowa i dziwi mnie ze ktos moze miec problem ze rodzi dziecko innej plci- zakoczenie prosze bardzo, ale trudnosci z akceptacja- chore. Na grype podaje sie antyb bo powiklania sa grozne!!! a powiklania sa BAKTERYJNE. specyfika pracy w NFZ- masz 10 min na pacjenta z czego 5 zajma papiery. Jak Ci sie nie podoba to dyrektor podziekuje za wspolprace. Polak najlepszym lekarzem i politykiem hehe Od zawsze. Nic nie usprawiedliwia zaniedbania obowiazkow zawodowych - jak sie jest zmeczonym to sie jedzie na wakacje a nie chodzi do pracy.. taka specyfika ze ludzie wykanczaja niestety. Dlatego ja myslac z obrzydzeniem o nastepnych 3 dyzurach po 12 godzin kazdy- jade na dziesiec dni nad morze. Dzieki temu moze wroce do formy i znow mnie beda moi pacjenci kochac.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~Iga [2010-06-09 19:56]

Jesli chodzi o USG...
... gdy powiedza, ze bedzie chlopczyk, mozna byc w 100 % pewnym. Gdy powiedza, ze dziewczynka - nie mozna powiedziec tego samego, bo czasem siusiak sie moze gdzies zawinac. Rzadko kiedy mozna powiedziec, ze na 100 % bedzie dziewczynka.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [1]
~marta [2010-02-20 13:04]

jak mogla nie zauważyc ciazy przez 7 mies ????
lekarz nie zauwazyl to rzeczywiscie jego pomylka i blad, ale jak kobieta mogla nie zorientowac sie ze jest w ciazy przez 7 miesiecy ?????????????????? przeciez juz w 4 mies czuc ruchy dziecka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~kaska [2010-11-19 08:44]

wodoglowie
Ja również przszłam pomyłkę,szkoda tylko że nie miałam wtedy pisemnej opini,,,ale cóż...poszłam jak zwykle w 8 miesiącu ciaży do kontroli podczas usg pani doktor stwierdziła że moja córka ma WODOGŁOWIE!!!zamarłam ,,ale biorąc pod uwagę że mój chrześniak miał wodniaki na mózgu przyjęłam to spokojnie dośc jak na mnie..pomyślałam cóz ,,widocznie mamy to w genach,,zapytałam co dalej,,a pani doktor stwierdziła że będziemy myśleć jak urodzę ,,będę skierowana do poradni specjalistycznych oni mi pomogą.Wróciłam do domu ,opowiedziałam męzowi co i jak,,ten wpadł w furie że to niemożliwe zabrał mnie do prywatnego lekarza ginekologa który po naprawdę szczegółowych badaniach,,główki ,,,dziecka trwało to dośc długo ,,stwierdził że moje dziecko jest ZDROWE!!!rozumiecie !!miało dość dużą głowę ogólnie bo było dzieckiem dużym w 8 miesiącu miała 3,850!!pani doktor zbyt oględnie porobiła badania szybko ,i potraktowała mnie jak zwykłą pacjentke a powiedzenie "pani dziecko ma wodogłowie "potraktowałą jakby informowała mnie o cioci imieninach..teraz po 11 latach inaczej zareagowałabym na taka wiadomość,poprosiłabym o pisemną opinie o podpisanie się pod tym co mówi,,moja córeczka ma teraz 11 lat,jest piekna madra dziewczynka,,napewno bede dla niej podpora zeby ona nie przeszla tyle co ja ,,

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~aska_motyl [2010-09-09 11:44]

usg
to nie prawda że jak lekarz mówi, że bedzie chłopczyk to na pewno będzie, a jak dziewczynka to się siusiak mógł zawinąc wiec nie wiadomo na 100%. Znam przypadek gdzie było odwrotnie bo pępowina zwinęła się i wyglądała jak siusiak i okazało się, że z chłopca zrobiła się dziewczynka :)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~sabina0910 [2010-04-30 17:25]

Na własnym przykładzie...
Ja również Doświadczyłam pomyłki rekomendowanej pani ginekolog. a oto moja historia...Pewnego dnia strasznie zabolołay mnie jajniki-tak przynajmniej mi sie wydawało i do tego wymioty i ból pęcherza. A ,że z tym ostatnim mialam problem od dłuższego czasu posłuchalam tesciowej i pojechalam do specjalistycznego osrodka oddalonego ode mnie o 200km. Ale ze to miał byc ,,super ekspert" w dziedzinie ginekologii wiec nie miałam zadnych watpliwosci. Po wyczekaniu 3 godzin i USG dopochwowego oddalonego o kilometr od ośrodka doczekalam sie wyników. Okazało sie że mam powiekszony prawy jajnik i zapalenie. Dostałam antybiotyk dopochwowy, doustny, saszetki, i Yasmin-tabletki anty.(koszt 200zł+droga-ale czego nie zrobi sie dla zdrowia) Za kilka dni mialam miec okres wiec poczekalam z anty i do pochwowymi. Nie miałam i nie mam!!! Poszlam do swojego ginekologa i wysmial mnie i tamta pani doktor. Byłam w 9 tygodniu ciąży...Jak sie poczułam:a tak: zdziwienie,złośc,rozczarowanie,niedowierzanie-SZCZEŚCIE i niesamowiata radośc;)

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~weronika [2010-04-01 07:37]

:)
A czy możecie polecić coś na podniesienie odporności, młodej, karmiącej mamy?

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~mac [2010-02-20 12:42]

Ci polscy lekarze są jak Dr Mengele

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~nickaa [2010-09-09 12:46]

brak slow
mysle ze w kazdej branzy znajdzie sie kilku delikwentow, ostatnio zaszlam do apteki a pan magister farmacji nie umial udzieli mi podstawowych informacji!!! nie umiec nazw miedzynarodowych!! albo nie umiec odpowiedziec na pytanie czy to lek ziolowy MASAKRA,odpowiadajac ze to bzdury ze mial to studiach i juz tego nie pamieta:)),podstawowa zasada informacji na temat lekow udziela lekarz i farmaceuta,takze sa apteki do ktorych chodzi sie po leki jak po bulki do spozywczego:), poza tym student 5 roku farmacji dodam 4. nie umie odroznic parasympatykomime.od litykow,zaslaniajac sie tym ze zna wzor tego i tego;ddd zalll, a wiec najpierw zastanow sie zanim cokolwiek napiszesz:))) pozdrawiam tych ktorzy z pasja wykonuja swoj zawod i nie sa takimi chamami jak powyzsza osoba

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~ona ona [2010-08-25 11:25]

Pewnie jestes niezle przypasiona
skoro w 7 miesiacu nie czujesz ruchow dziecka

odpowiedz

Ocena: +5 [5]
~farmaceuta [2010-02-20 13:09]

brak słów
Niestety,to zwykła banda "wykształciuchów",którzy żerują na schorowanych ludziach.Stroja się w pórka "wiedzy"(sic!) i statusu społecznego,bedąc totalnymi laikami i ignorantami. Popytajcie lekarza o zamienniki leków,to zobaczycie jakie to głąby! Niedawno mój syn był chory.Lekarka rodzinna zapisała mu lek w postaci tabletek.A,ze syn ma kłopoty z przełykaniem(a do tego angina),poprosiłem o przepisanie leku w zawiesinie(dodam,że chodziło o ten sam lek i tą sama substancję czynna).Lekarka wykazując się swoja "wiedza" stwierdziła autorytatywnie,że:"nie ma takeigo leku w zawiesinie!!!.Moge zapisac,ale coś innego". No i ZONK!!! Nie dość,że tuman zapisał lek o innej substancji(która zupełnie nie działa na to schorzenie),to moge Wam powiedzieć ,że taki lek ISTNIEJE W ZAWIESINIE!!! Tak więc Polaku...lecz się sam i nie licz na pomoc i wiedzę lekarza!!!

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

Szukaj w serwisie

wpisz słowo, np. ciąża

Założenie profilu i zalogowanie
się w serwisie Dzieci.pl daje
Ci możliwość dodawania zdjęć
i filmów oraz umożliwia
korzystanie z mapy miejsc
przyjaznych rodzinie. Dołącz do społeczności
szczęśliwych rodziców!

zaloguj się

Nie masz jeszcze profilu?

zalóż profil teraz

Szukaj przyjaznych miejsc

Wpisz nazwę miasta

Wybierz kategorię