dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

małe dziecko

Wszystko pod kontrolą. Nadopiekuńczy rodzice w akcji

dzieci.pl 2010-08-27 14:30 76 opinii

Jak zostać nadopiekuńczym rodzicem? Być może zadanie nie jest tak trudne jak mogłoby się wydawać

Wszystko pod kontrolą. Nadopiekuńczy rodzice w akcji

Nadopiekuńczy rodzice nie tyle opiekują się dziećmi i wychowują je, a stają się ich osobistymi ochroniarzami. Sprawdź czy masz predyspozycje, by zasilić tę grupę. Oto kilka przejawów nadopiekuńczości:

Starasz się zapewnić absolutne bezpieczeństwo Twojemu dziecku – jedynie Ty zdołasz zidentyfikować realne i potencjalne zagrożenia czyhające na syna lub córkę.

Każdego dnia wypatrujesz niebezpieczeństw, przed którymi powinnaś chronić dziecko – zabawa w piaskownicy może zakończyć się wybrudzeniem ubrania lub wtarciem piasku do oczu, i któż wie, czym jeszcze… „Nie biegaj – strofujesz malucha – bo się przewrócisz i nie podskakuj, nie zrywaj kwiatów”; „Pogryź dokładnie, albo poczekaj, mamusia pokroi kanapkę na malutkie kawałki”; Wpychasz do torby jeszcze kalosze i płaszczyk dla malucha – może zacznie padać? Odprowadzasz lub odwozisz dziecko do szkoły – piątoklasista opiera się, byś nie skradła pożegnalnego buziaka – chłopaki patrzą. Najpewniej się czujesz, gdy możesz odebrać syna po lekcjach – nic mu wówczas nie grozi, a nie będzie się włóczył z kolegami… Organizujesz zajęcia dzieci w taki sposób, by w pełni kontrolować ich harmonogram dnia… Ten wyczerpujący w gruncie rzeczy sposób rodzicielskiego działania przyniesie w efekcie niezaradność dziecka, bezradność, lęk przed światem i codziennymi zdarzeniami. Maluch nie ma szansy uczyć się poprzez własne doświadczenia.

Pomagasz… nie, nie – Ty wyręczasz dzieci w wypełnianiu ich obowiązków – w domu i szkole.

Spakowałaś jej tornister, odrobiłaś tę „trudną” część zadania domowego, rysunek p.t. „ Moje wakacje” jest dopracowany – chyba przygotowałaś już Martę do jutrzejszych zajęć w szkole. Mija noc. Przed wspólnym wyjściem zakładasz swojej dziewięcioletniej córce buty i wiążesz sznurowadła, zapinasz sweterek i wycierasz dziewczynce nos – tak będzie szybko i bez niepotrzebnego stresu.

Rodzice nie dopuszczający dzieci do podejmowania wyzwań, rozwiązywania problemów czy w końcu – wyrzucania śmieci, ścielenia łóżka, samodzielnego przygotowania przekąski (z użyciem noża), wydawania zaoszczędzonych pieniędzy - pozbawiają je możliwości rozwoju społecznego, fizycznego i umysłowego. Ograniczając dziecko szkodzisz mu! Pewnego dnia okaże się, że gdy syn np. wyjedzie na kolonię lub wyprowadzi się do akademika w czasie studiów – będzie zaskoczony, że życie bez mamy i taty wymaga wykazania się podstawowymi umiejętnościami w zakresie sprzątania, gotowania itd. – przygotuj twoje dziecko, bo może być za późno…

Dbasz o odpowiedni dobór osób w otoczeniu dziecka – koleżanek i kolegów, opiekunów, nauczycieli.

Nadopiekuńczy rodzice koncentrują całą swoją uwagę na dziecku. Starają się zapewnić mu najlepsze warunki dojrzewania – może się jednak okazać, ze ta nadmierna ostrożność w selekcji znajomych, doborze zajęć pozaszkolnych, wyborze szkoły z naciskiem na prestiż i odpowiednie kwalifikacje kadry… spowodują odrzucenie i izolację dziecka. Częste zmiany środowiska, nadmierna ochrona i kontrola przez rodziców, mogą spowodować wycofanie się syna lub córki bądź odrzucenie ich przez znajomych. Dzieci bywają oceniane przez rówieśników także przez pryzmat Twojego zachowania, które może być odbierane co najmniej jako dziwne: gdy twój syn lub córka spotykają się ze znajomymi przed domem, wyczekujesz w oknie na rozwój wydarzeń lub wygrażasz się krzycząc z drugiego piętra bloku „Nie odchodź za daleko”; Ograniczasz dzieciom możliwość spotkań i randek, pomimo, że uważasz, że są wystarczająco dojrzałe, ale przeraża Cię to cząstkowe ryzyko napadu na spacerze, gwałtu czy pobicia… a może córka opuści się w nauce, gdy przez miłostki poprzewraca jej się w głowie ?

Narażasz swoje dziecko na silną presję ze strony kolegów i koleżanek oraz niepotrzebny stres, lecz twój spokój jest ważniejszy. Nie panujesz nad tym.

Pozwól dziecku żyć własnym życiem

Nadopiekuńczość jest najczęściej wskaźnikiem problemów rodzica, który znajduje się w swoistej pułapce – choć rozum podpowiada jedno: „Nie muszę znać każdego kroku mojego dziecka, już czas by mu zaufać i uwierzyć, że przez lata, poprzez wychowanie, stało się samodzielne i nabyło umiejętności radzenia sobie w wielu sytuacjach”, wyobraźnia i serce… podsuwają myśli: „jestem złym rodzicem”, „moje dziecko jest w niebezpieczeństwie”, „co zrobię, gdy dzieci przestaną mnie potrzebować, przestaną mnie kochać” itd.

Nadopiekuńczy rodzice nieświadomie zacierają granice między sobą a dziećmi – uczestniczą w życiu swoich pociech, gdyż szalenie boją się utraty kontroli nad nimi. Jeśli taki lęk przed odrzuceniem, nadkontrola, wywoływanie poczucia winy i manipulacje trwają w okresie dorastania i dorosłości syna lub córki, obie strony powinny poszukać wsparcia u psychologa. Bunt lub odwrócenie się od rodzica to możliwe reakcje na nadopiekuńczość, jednak dalsze efekty „dbałości o bezpieczeństwo” dzieci bywają niestety bolesne. Tak młodsze jak i dorosłe już dzieci mają zachwiane poczucie własnej tożsamości i wartości, nie potrafią podejmować samodzielnie nawet prostych decyzji, są bezradne. Przejęcie kontroli nad własnym życiem nie powinno nastąpić zbyt wcześnie, lecz pełnoletność, niezależność finansowa i możliwość zaspokojenia własnych potrzeb z całą pewnością są wystarczającymi wskaźnikami odpowiedniego momentu na „przecięcie pępowiny”. Pozwólmy, by to dorastające dzieci kontrolowały własne życie. Bądźmy w kontakcie, rozmawiajmy otwarcie, kochajmy nasze dzieci, wspierajmy, lecz pozwólmy im decydować o sobie i nie przekraczajmy granic prywatności.

Katarzyna, pedagog i socjolog, nauczyciel akademicki, mama 2-letniej Poli i 6-letniego Tymona

WIĘCEJ O WYCHOWANIU DZIECKA :

Syn nie lubi się uczyć


Opinie (76)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

1
0
~adam 2014-04-07 (22:07) 6 miesięcy 15 dni 1 godzinę i 32 minuty temu

Witam, Mam dobrego kolegę,
Witam, Mam dobrego kolegę, który przez całe życie (teraz ma 31 lat) był wyręczany przez rodziców. Do 6-stej klasy podstawówki rodzice go przyprowadzali/odbierali ze szkoły, nie mógł chodzić na boisko po zajęciach tylko od razu maszerował do domu. Mama za niego wiązała sznurówki, na 3-y zielone szkoły był tylko na jednej. Nigdy w życiu nie zrobił sobie sam kanapki, nawet teraz jego ojciec wstaje o 6-stej rano i robi mu śniadanie. Skutek jest taki, że dzisiaj jest bezrobotny, popadł w alkoholizm, nie umie podejmować żadnych decyzji sam, przez co nie ma dziewczyny i planów na przyszłość. Ciągle kłamie i kreci (chyba tego nauczył się w stosunku do rodziców i przeniósł w dorosłe życie). Także drodzy rodzice, niestety trzymanie pod kloszem nie jest dobre dla Waszych dzieci. Zgodnie z krzywą Gaussa najlepiej być po środku wykresu, jeżeli większość społeczeństwa pozwala na coś dziecku (a społeczeństwo nadal istnieje, nie unicestwiło się), znaczy się, że jest to "dobry" (niekoniecznie idealny) sposób na wychowanie. Niestety nie wiem dalej jak pomóc koledze:/ Może ma ktoś jakiś pomysł? Adam

odpowiedz

0
0
~zięć "troskliwych rodziców" żony 2013-04-28 (15:40) 1 rok 5 miesięcy 24 dni 7 godzin i 59 minut temu

A moja żona ma już 40 lat, a mimo tego wieku, wciąż nie może wyrwać się spod nadzoru rodziców. Została tak wychowana w dzieciństwie i tak pozostało. Nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji samodzielnie, nie potrafi porządnie sprzątnąć domu ani ugotować porządnego obiadu, nie potrafi żyć w samodzielnym małżeństwie. Nasze dziecko wychowuje wspólnie ze swoimi "wspaniałymi" rodzicami, którzy swojego zięcia traktują jako intruza, który może mieć jedynie zły wpływ na ich jedyną kochaną córeczkę i jej dziecko. Ojciec żony prawie wprowadził się do nas i wypycha mnie z roli męża i taty naszego dziecka, utrzymując swój styl rodzica-opiekuna. Potrafi za moją żonę wykonać pranie i nakarmić dziecko (ja swoje pranie robię sobie sam). Nas wciąż krytykuje, że wszystko robimy źle, że jesteśmy niezaradni, niedojrzali, nieodpowiedzialni i w związku z tym potrzebujemy jego pomocy, czy tego chcemy, czy też nie. Niestety, tacy rodzice, o jakich Pani pisze, "programują" swoje dzieci na dożywotnie bezwzględne posłuszeństwo i totalną niezaradność. Nie pomaga 10 lat tłumaczenia "wspaniałym" rodzicom, że ich córka ma już 40 lat, swojego męża, swoje dziecko, swoje życie i naprawdę nie potrzebuje "pomocy" rodziców. Dla mnie jest to niesamowite i niepojęte. Pomimo 10 lat, które upłynęły od naszego ślubu, nie jestem w stanie tego zaakceptować. Jeszcze przed ślubem, matka mojej przyszłej żony zmusiła mnie do wymiany pierścionka zaręczynowego, który dałem narzeczonej, na inny, wskazany właśnie przez przyszłą "troskliwą" teściową. Oczywiście o wyborze sukni ślubnej, mojego garnituru ślubnego i całej reszty również decydowała "wspaniała" mamusia mojej żony. Wspaniali "rodzice-opiekunowie" mojej żony potrafili swoimi wpływami i manipulacjami "uregulować" nawet nasze życie seksualne :( Jak nietrudno się domyślić, nasze dziecko także jest wychowywane w tym jedynym słusznym systemie "pomocy". Wszystko to jest piękne i wspaniałe, tyle, że my jesteśmy już na prostej drodze do rozwodu... Kiedyś nawet nie pomyślałbym, że troskliwi rodzice mogą zniszczyć życie i rodzinę swojej jedynej córce, o którą przecież tak troszczą się od maleńkości. Niesamowite! Pozdrawiam wszystkich "wspaniałych"i "opiekuńczych" rodziców. Takie wychowanie naprawdę pozostanie w Waszych dzieciach na całe życie... :(

odpowiedz

2
1
~mark 2012-03-04 (12:53) 2 lata 7 miesięcy 18 dni 10 godzin i 46 minut temu

Poczekaj jak dorosną twoje dzieci..jak zaczną się ich wydumane problemy o nadopiekuńczości i wszystko co powiesz to WTRĄCA SIĘ..zobaczymy czy też twój artykuł będzie taki mądry dla Pani,Pani Katarzyno!!!

odpowiedz

0
2
~asm 2010-08-29 (12:53) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 10 godzin i 46 minut temu

dzieci
Sama mam dwie córeczki i oddałabym swoje życie z a ich a nie daj boże żeby je ktoś skrzywdził są dla mnie wszystkim bardziej je kocham niż męża i więcej im czasu poświęcam niż jemu nadopiekuńczość nikomu nie zaszkodzi w dzisiejszych czasach,bo wiadomo jak jest chłopak sobie jakoś poradzi a dziewczyna nie i to ona przyjdzie pierwsza do matki o pomoc niż syn.Gdyby teraźniejsze czasy były spokojniejsze to i my rodzice byśmy trochę sfolgowali z kontrolą nad naszymi dziećmi ,ale dzieje się u nas bardzo źle ,puszczamy dzieci do szkoły i też nie wiadomo czy wrócą do domu całe czy ktoś im po drodze krzywdy nie zrobi.Także rozumiem takich rodziców.Też robię dla swoich dzieci jak najlepiej.

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

2
1
~Lech 2010-08-29 (12:40) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 10 godzin i 59 minut temu

imiona
Pola i Tymon - w odwodzie jest jeszcze Nabuchodonozor... w sumie biedne dzieci , mimo tak mądrej matki.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

0
0
~ktosia 2010-09-09 (11:08) 4 lata 1 miesiąc 13 dni 12 godzin i 31 minut temu

dlaczego nie?
Nie wiem co jest złego w pilnowaniu, aby dziecko zabrało do przedszkola kalosze i płaszczyk przeciwdeszczowy. Co jest z złego w tym, że nadopiekuńcza matka wie z kim koleguje się dorastający chłopak czy dziewczyna? Co jest złego w tym , że matka wie gdzie jest jej dziecko? Co złego jest w tym, że nie pozwala się kumplować z dzieciakami, które mogą mieć na jej dziecko zły wpływ? Brak zainteresowania dzieckiem jest moim zdaniem o wiele gorsze dla dziecka niż troska o niego. Oczywiście nie należy przesadzać, ale jak czytam, że jestem nadopiekuńcza bo dbam o dziecko to się wkurzam.

odpowiedz

2
0
~natalia 2010-08-29 (13:50) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 9 godzin i 49 minut temu

Kochani rodzice, dziękuję.
Jak czytam niektóre opinie troskliwych rodziców, to jestem szczęśliwa, że mam takich a nie innych rodziców. Oni nigdy nie wybierali mi znajomych i przyjaciół, wszystkie sprawy do których rodzice nie byli potrzebni załatwiałam sama. Jednak rodzice zawsze mieli czas żeby wysłuchać, porozmawiać, poradzić, co rozwiewało moje ewentualne wątpliwości, dzięki czemu potem mogłam dalej iść przed siebie. Niestety ostatnio coraz więcej rodziców niańczących swoje dzieci do pełnoletności, z czego wyrastają nieporadne, przestraszone, a przy tym egoistyczne stwory. Co innego, kiedy dziecko z natury jest nieśmiałe i strachliwe, wtedy trzeba mu trochę pomóc, ale czasami pozwolić żeby się trochę pomęczyło, a co innego, kiedy to mamusia chce iść z dziesięciolatkiem do szatni i pomóc mu zdjąć buciki.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

0
0
~hehe xd 2010-09-09 (03:22) 4 lata 1 miesiąc 13 dni 20 godzin i 17 minut temu

nie kochane
mysle ze same czuły sie nie kochane i chca może udowodnic lub pokazac nad opiekunczosc,moim zdaniem to sa wariatki uposledzone psychicznie, takie smudki same powinny wychowywac dzieci bez partnera,nie nadaja sie do niczego POzdrawiam druga stronę

odpowiedz

0
1
~ania26 2010-08-29 (14:47) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 8 godzin i 52 minuty temu

Czy ktos kto daje dziwne imie moze byc autorytetem ?
Czy mama która dała imię dla syna Tymon moze byc autorytetemo i radzic jak mamy wychowywac dzieci ?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

0
0
~kate 2010-08-29 (12:04) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 11 godzin i 35 minut temu

Pani Psycholog na racje w 100% ... wychowywac a nie nieńczyć.
Studiuj pedagogike specjalna a moja specjalnoscia sa dzieci z origofreno i surdo. oraz zaburzenia zwiazane z dorosatniem u dzieci dysfunkacji jak i u dzieci zdrowych i muze przyznac ze reportaz jest napisany poprawnie i zawiera dobre rady, Drogie Mamy ... wychowac dziecko znaczy tyle co nauczyc je zyc i oddać światu.... a nie do konca zycia niańczyć mówiać nie tego nu nu i to jest beee... na litosc boska świat coraz szybciej pędzi rozwija ie w takim tempie ze cieżko biegnąc nadążyć a Wy chcecie jeszcze bardziej hamować i spowalniac rozwój poznawczy dziecka ... zadne zarazenie HIV itp. kiedy dziecko ma dobre zasady wpojone od malego w wieku dojrzewania jest w pełni madrym i rozsadnym czlowiekiem .... I PROSZE PAMIETAĆ ZE POSTWA NADOPIEKUŃCZOSCI JEST TAK SAMO BLEDNA I PATOLOGICZNA SKUTACH JAK POSTAWA LEKCEWARZĄCA DZIECKO .... SKUTACH MAMY DOCZYNIENIA Z DZIECKIEM KTORE NIJAK BEZ MAMUSI NIE UMIE ZYC .... A KAZDA Z NAS WIE ZE PRZYCHODZI TEN CZAS ODCIECIA PEPOWINY ZROBI TO DZIECKO , SYTUACJA ALBO CZAS I POPROSTU NASZA SMIERC I WTEDY DOPIERO ZROBIMY KSZYWDE DZIECKU GDY ZOSTANIE SAMO.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

1
1
~ciastek 2010-08-29 (14:28) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 9 godzin i 11 minut temu

Dzieci trzeba wychowywać a nie niańczyć.
Wielu oburza się na to, że ktoś mówi rodzicom jak mają wychowywać swoje dzieci. Ale prawda jest taka: niewielu ma jakiekolwiek pojęcie o tym jak dzieci wychowywać. Nie uczą tego w szkole, na studiach. Jedyne wzorce czerpiemy z domu rodzinnego. A z wzorcami takimi jest różnie. Osobiście zgadzam się z autorką artykułu. Nadopiekuńczość jest naprawdę szkodliwa dla dziecka. Oczywiście brak jakiegokolwiek zainteresowania się dzieckiem i brak nad nim nadzoru i opieki jest również szkodliwy. Należy po prostu znaleźć jakiś punkt pośrodku. Rodzic, który wychowuje dziecko musi cały czas mieć na uwadze że to jest przyszły dorosły obywatel który będzie musiał umieć podejmować decyzje, umieć nawiązywać relacje z innymi ludźmi, ponosić odpowiedzialność za siebie i innych. Dlatego nie można trzymać dziecka pod ochronnym kloszem. Z drugiej strony trzeba monitorować co dziecko robi, w jakim obraca się towarzystwie, jak się uczy. Monitorowanie nie może zamienić się w szpiegowanie a raczej w obserwację, bliski kontakt i rozmowę. Trzeba na dziecko nakładać obowiązki domowe dostosowane do jego możliwości. Dziecko musi czuć się kochane. Należy również pamiętać że im dziecko starsze tym więcej musi mieć prywatności. Dziecko nie wychowujemy dla siebie tylko dla innych. Można z tym się zgadzać bądź nie, ale nie zmienimy tego.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

0
0
~Alex 2010-08-29 (14:55) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 8 godzin i 44 minuty temu

Odrazu widac wypowiedzi matek starszego Pokolenia
Na odległość widac wypowiedzi Matek starszego pokolenia od wypowiedzi zdecydowanie mlodszych osób ktore odrózniaja wychowanie od " zniewolenia" oczywiscie najlepiej do 50 zabranic dziecku samemu oddychać , przepraszam najmocniej Moje Komentatorki Poprzedniczki ale jestem z domu gdzie moja mama była nadopiekuńcza i długo musialam uczyc sie zycia ... i wszytskie moje równieśniczki z podobnych domów tak samo czują sie na swój sposón " skrzywdzone"....

odpowiedz

0
0
~maja 2010-08-29 (14:55) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 8 godzin i 44 minuty temu

Nikt nie ma prawa nikogo pouczać, bo nikt nie ma złotej recepty
Za dużo w naszym życiu demagogii a za mało czerpania wiedzy z doświadczenia i codziennej praktyki. Należy szczególnie brać pod uwagę, że każde dziecko jest inne. Do każdego dziecka należy podchodzić indywidualnie. Najlepiej nie przeginać ani w jedną ani w drugą stronę. Zbytnia opiekuńczość szkodzi, ale jej brak również. Nikt nie zna swego dziecka tak dobrze jak rodzice, ponadto nikt nie ma złotej recepty na wychowanie dzieci. Zdarzają się przypadki, że dzieci pedagogów i psychologów schodzą na złą drogę. Ważne są wartości i zasady jakie przestrzega się w rodzinie oraz mądrość życiowa i zdrowy rozsądek. Ponadto nic na siłę. Szanujmy siebie i innych.

odpowiedz

0
0
~Ania 2010-08-29 (14:50) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 8 godzin i 49 minut temu

Jestem mamą wiec sie wypowiem....
Nieststy nie ktore osoby nie umieja sie przyznac do tego taka jest prawda , mam dzieci ale uwazam ze Pani "Kate" oprócz jedenego ortografa ma racje . Oddanie swiatu oznaczy tyle co pozwolenie zyc w pozniejszym wieku same w bliskości z rodziną. Naskakujecie bo prawda Ubodła ze dziecko nie można więżić w "klatce" . Nieważne czy ma dzieci czy nie i czy ma wiedze pełna w tym temacie czy nie i czy to pani psycholog czy pedagog przyszły -prawda jest taka ze nadopiekuńczośc tak samo szkodzi jak lekcewarzenie .

odpowiedz

0
0
~MAMA 2010-08-29 (14:49) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 8 godzin i 50 minut temu

byam i jestem nadopiekuncza
Mma 3 synow .Najstarsi sa juz pelnoletni a lamuch ma 6 lat. Bylam nadopiekuncza i na zle nikomu to nie wyszlo. Moi chlopcy studiuja ,sa w innych miastach i radza sobie bez mamy znakomicie. Nie potrzebuja mojej pomocy. Chociaz ja na poczatku nie moglam sobie z tym poradzic i probowalam "podgladac" ich dorosle zycie. Poprostu czuwalam Mialam ich zawsze pod skrzydlami jak kwoka Najblizsi mowili mi wez juz te skrzydla schowaj bo zrobisz im krzywde. Hmmm nie zrobilam ,wychowalam dobrze i jestem dumna ze mam dzieci zdolne ,zaradne ,potrafia sobie oradzic w kazdej sytuacji. Teraz mam przedszkolaka ktory tez jest pod skrzydlami i nic na to nie poradze z ejestem mama kwoka. Na nic wypowiedzi pani psycholog ,ze robimy krzywde dzieciom. uwazam ze kazda matka powinna robic tak jak czuje ,jak jej serce podpowiada i tak zeby niczego sobie nie zarzucala w przyszlosci ze zle robila. A najwazniejsze w tym wszystkim to kontakt z dziecmi. na stopie przyjacielskiej ,kumpelskiej ale zawsze szacunek dla siebie ,do siebie i innych.

odpowiedz

1
1
~Jacek 2010-08-29 (14:47) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 8 godzin i 52 minuty temu

Ta, ja muszę mówić moim rodzicom z całą wściekłością żeby się ODPIER..LILI
bo we wszystko się wtrącają, pouczają, rozwiązują za mnie. To jest jakaś choroba umysłowa. Każdy normalny człowiek dostał by wścieklizny gdyby miał do czynienia z takimi ludźmi którzy na każdym kroku upominają o wszystko i byle co.

odpowiedz

0
0
~Joasia 2010-08-29 (11:30) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 12 godzin i 9 minut temu

faktycznie
najlepiej zarazic hiv to nabiorą na przyszłośc odporności

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

0
0
~NIECZU 2010-08-29 (14:35) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 9 godzin i 4 minuty temu

Fajna dyskusja w kraju z "pełnymi" domami dziecka ???
W technikum, w którym uczyłem, 70% rodziców stawia się na wywiadówki 2 razy w ciągu 4 lat. W jakim świecie żyje autorka tego artykułu ?

odpowiedz

1
0
~NIECZU 2010-08-29 (12:45) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 10 godzin i 54 minuty temu

Bezdzietne panny po rowodach piszą ksiązki dla mam ...
Zimny wychów i schemat, jak żyć. To już jest w krajach skandynawskich, byłem tam 3 lata, dziękuję, to piekło i koniec więzi międzyludzkich i rodzinnych, już wolę kłótliwą rodzinkę z Śląska.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

1
0
~Patra 2010-08-29 (14:08) 4 lata 1 miesiąc 23 dni 9 godzin i 31 minut temu

w takim razie jestem nadopikuncza
nie widze w tym nic złego!

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi