dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

przedszkolak

Matki, które nie kochają swoich dzieci

Dzieci.pl 2012-04-05 13:01 202 opinii

Ile trzeba mieć w sobie odwagi, by głośno powiedzieć, że nie kocha się swojego dziecka? Czy takiej miłości można się nauczyć i kto może udzielić fachowej pomocy w tym kierunku? Co dzieje się z dzieckiem, które czuje się niekochane przez matkę? Jak dalece kultura i społeczeństwo wywiera na nas presję proponując konkretny model macierzyństwa?

Matki, które nie kochają swoich dzieci

Eva rodzi zaplanowane i wyczekiwane dziecko, ale od początku coś jest nie tak. Malec ją irytuje, budzi w niej przerażenie. O magicznej więzi, która pojawia się zwykle po narodzinach, nie ma mowy. Kobieta jej nie odczuwa, ale wie przecież, co powinna robić matka. Widziała to setki razy. We własnej rodzinie, u znajomych i obcych ludzi...Matka to ikona – ma kochać dziecko instynktownie, reszta przyjdzie sama. Eva powtarza więc wyuczone czynności: dba o synka, karmi, bawi się z nim, ale robi to mechanicznie. Miłość nie pojawia się, chociaż kobieta tak bardzo się stara. Maluch wyczuwa sztuczne zachowanie i wciąż płacze, albo, jak sądzi Eva, robi to na złość, żeby jeszcze jej dopiec i pogrążyć w rozpaczy. Zaciska zęby, ale uporczywy płacz niemowlęcia drażni ją coraz bardziej. Tak bardzo, że ukojenie przynosi nawet dźwięk pracującego nieopodal młota pneumatycznego, który zagłusza dziecięce krzyki.

Tak zaczyna się film Lynne Ramsay „Musimy porozmawiać o Kevinie”. Reżyserka porusza w nim tabu, jakim jest brak matczynej miłości. I nie chodzi tu o kobiety, które znęcają się nad dziećmi lub porzucają je. To również nie "baby blues" ani depresja poporodowa, bo problem ciągnie się latami. Czy kobieta może nie kochać swojego dziecka?

To nie jest fakt, o którym mówi się głośno, ponieważ nie przystaje on do obrazu matki. Jeśli jednak zagłębimy się w fora internetowe, okaże się, że szuka na nich pomocy wiele rozdartych kobiet.

- Nie lubię swojej córki, denerwuje mnie. Jest marudna, ciągle niezadowolona i wiem, że to przeze mnie – wyznaje jedna z internautek - Ona czuje do mnie to samo i często powtarza „mamo, nie lubię cię”. Przepada za swoim ojcem i babcią, którzy nie rozumieją, co się dzieje. A ja? Podcieram ją, karmię, znoszę jej humory, zmuszam się do zabawy lalkami. Gdybym mogła cofnąć czas, nie urodziłabym tego dziecka.

Inna użytkowniczka forum wypowiada się w podobnym tonie.
- Mam 30 lat, mój syn kończy wkrótce dwa. Nic w tym dziwnego, tylko że ja go w ogóle nie kocham. Jest mi obojętny. Patrzy na mnie, uśmiecha się i to jest nawet miłe, ale ja nic więcej nie czuję. Boję się, że będzie przy mnie nieszczęśliwy. Czy powinnam oddać go do adopcji? A może któraś z was miała podobną sytuację?

Podobnych sytuacji jest bardzo dużo, ale autorki takich wypowiedzi rzadko spotykają się ze zrozumieniem.
- Kobieta, która nie kocha swojego dziecka to dla mnie nie matka. Biedny maluszek – to jeden z łagodniejszych komentarzy.
Ale pojawiają się też ostrzejsze.
- To jakieś psychopatki. Jak można nie kochać własnego dziecka?
Obelgi, wyzwiska, słowa krytyki… Zarówno ze strony mężczyzn, jak i innych kobiet, zwłaszcza tych, którzy z rodzicielstwem nie mają problemu więc braku miłości do „słodkiego maluszka” nie potrafią zrozumieć. A może, gdyby zamiast potępienia, niekochające matki spotkały się z konstruktywnymi radami i wsparciem ze strony specjalistów, udałoby się uniknąć wielu rodzinnych tragedii?

JUŻ JESTEŚMY NA FACEBOOKU! DOŁĄCZ DO SPOŁECZNOŚCI SZCZĘŚLIWYCH RODZICÓW!

Treści zamieszczone w Serwisie mają charakter wyłącznie informacyjny i nie mogą zastąpić porady udzielanej przez odpowiedniego specjalistę˝. Wirtualna Polska S.A. nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki skorzystania przez użytkowników z treści zamieszczonych w Serwisie.
Izabela Czaja-Antoszek
autor porady:

Izabela Czaja-Antoszek

Psychologia

Opinie (202)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

3
4
~To tylko ja 2012-04-09 (22:40) 3 lata 2 miesiące 22 dni 8 godzin i 40 minut temu

Kiedys myslałam ,ze nie kocham swojego syna,ale zawsze wiedziałam ,ze nie powinnien sie tego domyslec.Dzis po kilkunastu latach,wiem ,ze dobrze zrobiłam.Mam syna, ,ktory jest moim wsparciem,wysłucha,poklocimy sie i pogodzimy.Sama mysl .ze moglabym go nie urodzic przeraza mnie.Obecnosc tej istoty sprawia mi duza radosc,ten człowieczek to Piotrus.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

0
0
~przykre 2015-06-25 (00:46) 7 dni 6 godzin i 34 minuty temu

To nie kobiety są ofiarami, tylko ich dzieci. Nikt ich nie zmuszał do macierzyństwa, a ich postawa jest skrajnie niedojrzała. Mając problemy emocjonalne, można by chociaż dla dziecka przynajmniej nie okazywać apatii w jego obecności. Najbardziej bolesne jest odrzucenie, a dziecko odrzucone bez przyczyny do końca życia będzie przyjmowało podobną postawę "nie jestem nic wart, bo nawet od najbliższych nie otrzymałem wsparcia". Ponadto, kiedy matki nie okazują im czułości, dzieci odbierają pozytywne uczucia podejrzliwie i trudno im zmienić nastawienie.

odpowiedz

3
3
~mala 2014-03-28 (15:31) 1 rok 3 miesiące 3 dni 15 godzin i 49 minut temu

Dlaczego takie kobiety rodza dzieci ?? Bo rodzina, znajomi naciskaja ? Lubie dzieci ale nie chce miec wlasnego. Nie raz slyszalam, ze jestem egoistka a na starosc zostane sama itp. Lepiej byc bezdzietna ´´egoistka´´czy urodzic i nie kochac swojego dziecka ?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

11
2
~doriss 2012-04-06 (08:31) 3 lata 2 miesiące 25 dni 22 godziny i 49 minut temu

Walczcie kobiety, wtedy życie będzie łatwiejsze a wy szczęśliwsze!!! Mogę zrozumieć że się nie kocha dziecka chociaż ja swoje wprost uwielbiam. Dzieci dają w kość a jak wokół wszyscy się nad nimi pochylają i "ciumkają" to już w ogóle wkurza. Nad naszym losem nikt tak się nie łamie chociaż to my rodziłyśmy kilka lub kilkanaście godzin. Mnie czasami się wydaję że moje dziecko powinno być grzeczne bo przecież ma szczęście mając taką matkę (rodziłam naturalnie bez znieczulenia dwójkę i uważam to za mistrzostwo świata) ale rzeczywistość jest inna. Dzieci myślą że my mamy być dla nich całą dobę. I weź tu pokochaj takiego małego egoistę. Miłość jest naturalna, ale nie każdemu przydarza się od razu, czasami to bardziej skomplikowane. Jeśli nie iskrzy to zamiast wychowywać dziecko niekochane oddać np do okna życia i mieć nadzieję, że w nowym domu ktoś je pokocha bezwarunkowo. Tylko proszę, nie róbcie dzieciom krzywdy jest tyle sposobów oddania dziecka bez konsekwencji.... ktoś kto je pokocha na pewno czeka.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

1
0
~ona 2015-03-08 (13:07) 3 miesiące 23 dni 18 godzin i 13 minut temu

Dzieci właśnie przychodzą po to aby nas nauczyć miłości. Lęk przed miłością, przed tym czy będę wystarczająco dobra jest powszechnym lękiem - tak samo jak lęk przed odrzuceniem, lęk przed zranieniem itp. Odkrywamy, że żyjemy, że jesteśmy istotami i tu pojawia się lęk - a co jak przestanę istnieć? Największy lęk człowieka - lęk przed śmiercią, przed utratą istnienia. To z tym lekiem trzeba się zmierzyć i zaakceptować go, a wtedy odejdzie. Tak też jest z miłością - chcemy kochać to nasz naturalny stan istnienia - naszej wewnętrznej duchowej istoty i zaraz potem pojawia się lęk - a co jak pokocham i stracę tę miłość, a co jak nie otrzymam nic w zamian. Kobiety drogie, kochane zacznijcie obserwować ten świat - czy jako dzieci otrzymałyście miłość bezwarunkową? Przyszłyście na ten świat jako istoty kochające, a potem wasz umysł obserwował świat i uczył się na przykładach i opiniach innych. Porównywano was jako dzieci do innych, do lepszych, do mądrzejszych, system szkolny nauczył rywalizacji i chciał wszystkich wrzucić do jednego wora. Uczyłyście się często jak przetrwać w tym świecie. Często dziewczynki były osądzane jako słabsze, głupsze i naiwne. Każda z was jest inna, jest kochana, jest wspaniała jako istota i ma prawo do bycia szczęśliwą w tym świecie. Potrzeba to jedynie odkryć w sobie, że wewnętrzny wizerunek siebie, który nosicie w umyśle nie jest prawdziwy - dlatego cierpicie. Jest albo radość - albo jej brak. Brak radości to inaczej cierpienie. Jak ze światłem - jest albo go nie ma. Można włączyć światło, ale nie można przynieść ciemności do światła. Zatem jeżeli czujecie brak miłości oznacza to, że podświadomie z niej zrezygnowałyście. Może w skutek jakiegoś wydarzenia w waszym życiu i już tego nie pamiętacie - bo to było zbyt bolesne. Dlatego moje drogie - włączcie światło! Miłość jest energią, która zawsze jest nam dana kiedy o nią poprosicie. Nie trzeba się nienawidzić i oskarżać za brak miłości wystarczy zaakceptować fakt, że z niej nie korzystamy i poprosić o pomoc. Pomoc przychodzi zawsze kiedy się o nią prosi - zaufajcie. W obliczu prawdziwej miłości, nic co jest jej przeciwieństwem istnieć nie może. Wszystkiego dobrego

odpowiedz

5
0
~kasia 2013-07-19 (21:57) 1 rok 11 miesięcy 12 dni 9 godzin i 23 minuty temu

nikt mnie nie kocha w rodzinie

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

0
0
~niekochana 2013-11-05 (15:14) 1 rok 7 miesięcy 26 dni 16 godzin i 6 minut temu

mnie tez oprocz taty i babci nikt w rodzinie nie kochał...chodzi mi o matke i rodzenstwo,a jestem dobrym,wrazliwym czlowiekiem wiec nie moge pojąc do teraz dlaczego....nie chce miec z nimi kontaktu bo nigdy nie mogłam liczyc na ich wsparcie i bezinteresowną pomoc

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

120
18
~Siwa1987 2012-04-07 (14:23) 3 lata 2 miesiące 24 dni 16 godzin i 57 minut temu

Witam. Ja mam dwadzieścia pięć lat i nie planuje dzieci - lubię czyjeś na przysłowiowe piętnaście minut, po upływie kilkunastu minut -maksimum dwóch -trzech godzin , irytują mnie , męczą , wkurzają , i nie widzę nic słodkiego w "małych skarbach" wręcz przeciwnie - obrzydzają mnie , wzbudzają wstręt i śmierdzą ! Irytuje mnie nawija typu "poznasz odpowiedniego faceta - pokochasz go , to zechcesz mu dać dziecko " -a ja na to " Mogę zmienić zdania co do filmu na który bym miała z nim iść do kina , ale nie względem dziecka - nie chce , nie lubię i on mnie do tego nie przekona - mój brzuch , moja macica -mój wybór" - z resztą ostatnia znajomość właśnie rozpadła się , dlatego , że on chciał a ja nie. Z resztą dlaczego ja mam się do faceta pod tym względem dostosować a nie on do mnie? Nie rozumiem ? Z całym szacunkiem dla tych co chcą mieć dzieci -ale kobieta w ciąży wygląda paskudnie!! Następny "przekonywujący" argument ? "A KTO CI SZKLANKĘ WODY NA STAROŚĆ PODA JESTEŚ EGOISTKĄ ''- doprawdy a ten argument nie jest egoistyczny? To wy sobie darmową opiekunkę / opiekuna na starość chowacie ?che che dobre mi sobie!! Następna gadka " zmienisz na pewno zdanie" -JEZU LUDZIE LITOŚCI - jeśli ktoś mówi NIE to znaczy NIE!! . Polska jest tak zacofanym i zahukanym przez kościół i społeczeństwo krajem , gdzie MUSISZ mieć bachora i koniec kropka - a nikt się kobiety nie pyta czy chce czy nie -"zajdziesz urodzisz zmieni ci się " a jak widać ta co zajdzie na siłę "bo wypada " - nie zmienia jej się i później są różne tragedie!! A "matki Polki "tylko jechanka na te co urodziły i głośno powiedziały "żałuję " i "nie kocham tego dzieciaka" - nic wam do tego - takim ludziom trzeba udzielić pomocy psychologicznej a nie jeszcze po nich jechać. Co do mnie -zdania co do dzieci nie zmienię - własne - za Chiny ludowe , czyjemuś nie zrobię krzywdy , zajmę się chwile i na tym się kończy !!

odpowiedz

pokaż 37 ukrytych odpowiedzi

0
0
~dsfsdv 2013-06-05 (21:27) 2 lata 26 dni 9 godzin i 53 minuty temu

Gdy matka nie kocha dziecka powinna odać je do adopcji. Jednak to nie jest takie oczywiste bo często miłość rodzi się z czasem.

odpowiedz

57
7
~Sisisi 2012-04-08 (22:55) 3 lata 2 miesiące 23 dni 8 godzin i 25 minut temu

mam 32 lata, zero instynktu macierzynskiego, i wchodze na strony o dzieciach w momentach gdy na chwile wydaje mi sie, ze moze jednak, ze to normalne i tak trzeba.. I wystarczy mi spedzic pol godziny tutaj, by powiedziec sobie, uff.. Jak donrze, ze nie musze byc matka! I dobrxe, ze sa takie artykuly, jak ten powyzej. Daja mi one sile, by ufac sobie i swoim pragnieniom, a nie temu, co mowi spoleczenstwo. W dziecinstwie bylam bardzo skrzywdzona - molestowanie, odrzucenie przez mame, samotnosc emocjonalna, jakis czas tez ubostwo. Teraz jedyne co moge zrobic, to pielegnowac skrzywdzone dziecko w sobie, po woli dojrzewac. Gdybym zdecydowala sie na dziecko, skrzywdzilabym siebie, ojca i samo dziecko. Bo wiem, ze robilabym awantury o byle drobiazg, popadala w dziwne stany lekowo-depresyjne, szukala usilnie kontroli, i dostawaloby sie po glowie kazdemu w okolo. Dlatego dobrze, ze sa takie artykuly. Jest potrzeba dialogu i mowienia o tabu. Bo niektore z nas to skrzywdzone male dzieci, niezaleznie od wieku, i lepiej zyc w pojedynke,niz tworzyc patologie. Ja nie dojrzalam do zwiazku z mezczyzna i zalozenia rodziny. I to jest dla mnie OK. Smuca tylko spojrzenia i opinie ludzi, ktorzy nie znaja mojego wnetrza, a traktuja mnie z nienawiscia, pogarda - oj, mlodym jak ja sie w du.pie poprzdwracalo, chca tylko bawic sid, konsumowac, zyc w pojedynke, zmieniac partnerow, imprezowac. No i jeszcze te komentarze o nizu demograficznym - ktos taki jak ja to pasozyt, bo nie produkuje dzieci, ktore zarobia na nasze emerytury. Te rzeczy bola. Szczeegolnie, gdy jako dziecko nie dostalo sie milosci, i jako dorosly nie ma sie miejsca w spoleczenstwie.

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi