www.wp.pl dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

uczeń

Czy dzieci powinny walczyć o medal? 

Dzieci.pl 2015-10-30 09:47 0 opinii

Nie każde dziecko kocha sportową rywalizację. Bo jeśli zawsze przegrywa, to więcej ma z tego stresu niż zdrowotnego pożytku. Może więc dzieci nie powinny współzawodniczyć?

Czy dzieci powinny walczyć o medal? 

W wielu brytyjskich szkołach pojawiły się już inicjatywy wspierające dzieci nieśmiałe, słabiej rozwinięte fizycznie, niemające szans na zwycięstwo. Zamiast Dnia Sportu jest Dzień Sportów Niekonkurencyjnych, w którym chodzi o to, aby się ruszać, ale bez ogłaszania zwycięzców i przegranych. Ponoć jest to przeraźliwie nudne, ale nikt nie cierpi katuszy i nie obgryza paznokci z nerwów przed kolejną porażką…

Problem z rywalizacją

Oczywiście, zawsze były i będą dzieci, które drygu do żadnej aktywności fizycznej nie mają i angażowanie ich w zawody, nawet na małą skalę, będzie zwykle prowadzić do dyskomfortu psychicznego, wstydu, a nawet kompleksów. Zwłaszcza że do pewnego wieku rówieśnicy są zwykle bezlitośni i bezwzględnie piętnują wszystkie „fajtłapy” i „niezdary”. Tak rodzą się małe dramaty.

O dziwo, przez rywalizację mogą cierpieć też dzieci sportowo uzdolnione i rokujące na medalową przyszłość. Bo talenty szlifuje się dziś od bardzo młodego wieku, a nacisk rodziców, trenerów czy otoczenia może faktycznie być miażdżący dla niedojrzałej psychiki. Do tego dochodzą obciążenia fizyczne związane z częstymi treningami, kontuzje, rygory dietetyczne, co sprawia, że zaczyna dzieci nie mają dzieciństwa.

Syndrom spalonego młodego sportowca to dziś poważny problem, tym bardziej że dzieci zaczynają coraz wcześniej rywalizować o trofea. W światowym pucharze golfa dla dzieci jest już miejsce dla rewelacyjnej czterolatki, która ćwiczy pod okiem profesjonalnego trenera…

Druga strona medalu

Nie da się jednak ukryć, że konkurencja w sportach ma swoje dobre strony. Po pierwsze, jest jednym z najbardziej naturalnych odruchów ludzkich, sięgającym wręcz natury zwierzęcej – szybszy, silniejszy, zręczniejszy wygrywa, a każdy chce wygrać.

Po drugie, schodząc do perspektywy przedszkola czy szkoły podstawowej, dla wielu uczniów, którzy z matematyki czy polskiego nigdy w klasie nie zabłysną, sportowa rywalizacja jest często jedyną ścieżką, aby poczuć dumę z siebie, uwierzyć w swoje możliwości, mieć swój dzień. A co z tymi, których do drużyny wybiera się jako ostatnich? Oni zwykle potrafią odbić się właśnie intelektualnie…

Nawet jeśli przyjmiemy za punkt odniesienia perspektywę „normalnego” dziecka, które ani nie jest wielką gwiazdą, ani „fajtłapą”, walka o sportowe zwycięstwa przynosi wiele psychologicznych korzyści. Najważniejszą lekcją jest niewątpliwie umiejętność wygrywania z szacunkiem dla przeciwnika i przegrywania z podniesioną głową – to szczególnie liczy się nie tylko w sporcie.

Ponadto chęć osiągnięcia sukcesu motywuje do ciężkiej pracy, a co za tym idzie – do samodyscypliny, cierpliwości i wytrwałości. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy dzieci wszystko mają praktycznie „podane na talerzu”, trening w pogoni za medalem jest wspaniałym ćwiczeniem charakteru. Nie można też zapomnieć, że rywalizacja o punkty, trofea czy podziw rodziców i rówieśników jest idealnym pretekstem, aby nauczyć się respektowania zasad fair play.

Pełne zawodów życie

Nawet jeśli wyeliminowalibyśmy z przedszkoli i szkół stresujące współzawodnictwo, nie ma sposobu, aby uchronić przed nim dzieci w przyszłości. Życie pełne jest egzaminów, rozmów o pracę i innych, nawet niezwiązanych z karierą „wyścigów”. Jeśli ktoś wchodzi w dorosłość, nie potrafiąc wygrywać, przegrywać czy walczyć o bycie lepszym, to pozostanie wspomnianą wyżej „fajtłapą” przez długie lata, i to w o wiele szerszym kontekście.

Utrudniając dzieciom poznanie smaku rywalizacji, zwycięstwa i porażki, nie troszczymy się wcale o ich dobrobyt, ale przechowujemy je w szklarni, z której wyjście będzie wielkim szokiem. W rzeczywistości dobre podejście do rywalizacji uczy dzieci najlepiej radzić sobie ze stresem i poskramiać nerwy, które można wszak przekuć na pozytywną, adrenalinową tremę. Tym bardziej, że wystarczy poświęcić chwilę na przejrzenie sieci, aby znaleźć niesamowite historie np. jak mały grubasek, który zawsze był ostatni, stał się wielkim maratończykiem.

Polub dzieci.pl na Facebooku


Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!