www.wp.pl dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

psychologia

Jak pokochać niepełnosprawność dziecka

Dzieci.pl 2012-07-09 10:31 2 opinii

Rodzice dzieci niepełnosprawnych stają przed bardzo trudnym wyzwaniem – jak mądrze kochać dziecko i nie ograniczać jego rozwoju? Ale też jak pogodzić się z myślą, że ich dziecko nie jest zdrowe? Jak od tego faktu nie uciekać?

Jak pokochać niepełnosprawność dziecka

Rozmowa z Klaudią Pacholską, psychologiem dziecięcym, specjalistą wczesnej interwencji, terapeutą integracji sensorycznej; zawodowo związaną z warszawskim Stowarzyszeniem Rodziców Dzieci Niepełnosprawnych „Krasnal".

Edyta Kolasińska-Bazan (E.K.): Wiadomość o tym, że dziecko jest niepełnosprawne, nie jest dobrą nowiną. Proszę powiedzieć, z jakimi reakcjami rodziców spotyka się pani w takich momentach?
Klaudia Pacholska (K.P.): Rodzice reagują różnie, w zależności od tego czy podejrzewali, że ich dziecko rozwija się nieprawidłowo czy nie. Choć nawet, gdy przeczuwali, że coś jest nie tak, mają nadzieję usłyszeć, że wszystko jest w porządku. Pierwsze reakcje są różne: czasami są łzy, często niedowierzanie i próba zaprzeczenia wydanej właśnie opinii, czasami jest pozorny spokój – dla każdego rodzica to bardzo trudny moment.

E.K.: Czy zdarza się, że rodzice są zupełnie zaskoczeni diagnozą, tak jakby niczego nie podejrzewali – nie widzieli żadnych niepokojących objawów, a dopiero np. pani w przedszkolu skierowała ich dziecko na badania?
K.P.: To się zdarza i to wcale nie tak rzadko. Przedszkole jest miejscem, gdzie pociecha jest często pierwszy raz „oglądana” przez specjalistów, którzy szybko zauważają niepokojące objawy. Czasami też rodzice zgłaszają się do specjalisty np. z brakiem rozwoju mowy, nie podejrzewając innych deficytów, a okazuje się, że sprawa jest dużo poważniejsza niż im się wydawało – dostają skierowanie na dalszą diagnostykę. W tym momencie rodzice reagują różnorodnie: jedni skwapliwie zapisują dziecko do kolejnych specjalistów i starają się wyjaśnić, na czym polega problem w rozwoju dziecka. Inni natomiast zaczynają odwiedzać specjalistów, aby upewnić się, że pierwszy się mylił. Jest oczywiście grupa rodziców, która nie robi nic, twierdząc, że specjalista się myli, a dziecko wyrośnie.

E.K.: Czy dobrze rozumiem: rodzice dostający sygnał, że ich dziecko nie rozwija się prawidłowo nie reagują?
K.P.: Tak. Choć na szczęście bardzo rzadko i jeśli problem jest poważny, zazwyczaj po jakimś czasie podejmują działania. Czasami potrzebują miesiąca, czasami kilku lat na „oswojenie” niepełnosprawności swojego dziecka. Część nie dopuszcza myśli, że z ich maluchem może dziać się coś nieprawidłowego, coś złego. Część nie godzi się z diagnozą, rodzice boją się tego co usłyszeli... Często pojawia się też mechanizm „wyparcia” (w psychologii określa się tak „ucieczkę” od problemu) – rodzice zaczynają wierzyć, że kłopoty ich dziecka są przejściowe i zaraz miną. Nadmienię, że takie zachowania zdarzyć się mogą każdemu rodzicowi, niezależnie od statusu społecznego czy poziomu ekonomicznego rodziny. Często jednak otrząsają się i jeśli przejdą ten trudny etap, zaczynają uświadamiać sobie, co czeka ich i dziecko, a zarazem całą rodzinę. To bardzo ciężki moment, niejednokrotnie pełen rozpaczy, obaw, lęku… Bywa, że któryś z rodziców obwinia się, że „mogłam/mogłem wcześniej dostrzec nieprawidłowości u swojego dziecka”, myśląc ze zgrozą o tym zmarnowanym czasie, podczas którego dziecko byłoby już objęte terapią. Reakcje są naprawdę różne…

E.K.: A jak, pani zdaniem, powinna zachowywać się dalsza rodzina (dziadkowie, kuzynostwo), przyjaciele w sytuacji, gdy rodzice wypierają niepełnosprawność (często udając, że jej nie ma) u dziecka, u którego widać pewne niepokojące objawy?
K.P.: To bardzo trudna sprawa, gdy rodzice nie chcą widzieć, że dziecko rozwija się nieprawidłowo. W zasadzie niewiele oprócz rozmowy z nimi możemy zrobić, mimo wszystko warto próbować. Być może nie są jeszcze gotowi na przyjęcie takiej informacji i tym samym zaakceptowanie dziecka takim, jakie jest. Być może potrzebują więcej czasu. Jak wcześniej już mówiłam – często ten proces może trwać nawet kilka lat. Choć szkoda, że w tym czasie dziecko nie ma pomocy specjalisty…

E.K.: Rozumiem, że wczesna pomoc jest istotna?
K.P.: Tak. Zaczynając wcześniej możemy np. nie dopuścić do rozwoju większych nieprawidłowości, zaburzeń zachowania, problemów emocjonalnych wynikających z odmienności dziecka itp. Poza tym, proszę pamiętać o plastyczności mózgu, która u małego dziecka ma duże znaczenie. Prawidłowo rozwijające się maluszki wręcz chłoną wiedzę, jak gąbka. Ich mózgi pracują na najwyższych obrotach. Wykorzystajmy to, mając do czynienia z dzieckiem rozwijającym się nieprawidłowo.


Opinie (2)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~Monika 2016-02-16 (08:56) 1 rok 6 miesięcy 2 dni 7 godzin i 19 minut temu

Jestem mamą autysty, a w zasadzie dziecka z calosciowymi zaburzeniami i ...nie wiem, gdzie w tym artykuliku było jak pokochać dziecko niepełnosprawne! Na koniec, jedno zdanie? Mój syn ma 9 lat i jest czasami baaaardzo ciężko! Ja kocham bezwarunkowo, ale proszę raczej poradzić, jak dawać radę z niechęcią, zlosliwoscia, nietolerancja ludzi. Z tym sobie zupełnie nie radzę!

odpowiedz

16
0
~kangurek 13 2012-07-10 (07:28) 5 lat 1 miesiąc 8 dni 8 godzin i 47 minut temu

mądry artykuł - a przed przedszkolem? w wieku 3-4 lat mój młody przez dwa miesiące budził się w nocy i wył przez dwie godziny - po dwóch tygodniach uderzyliśmy do psychologa dziecięcego - prywatnie termin 4 m-ce (i zlewka, nie da się przyspieszyć, nic to, że zaraz zabiorą nas wszystkich do czubków), państwowo ... - cud, że do końca tej akcji nie zwariowaliśmy, a na końcu tenże powiedział (dostaliśmy się po minięciu objawów), że tak musiało być a skoro minęło to on tu nie ma nic do zrobienia, wszystkiego najlepszego organizacji polskiej służby zdrowia i empatii lekarzy, jaka to wspaniała pomoc czeka dzieci niepełnosprawne i ich rodziców z ich strony... - cześć Rodzicom i szacun za trud, który SAMI podejmują kochając swoje niepełnosprawne dzieci

odpowiedz