www.wp.pl dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

psychologia

Walka ojca o dziecko

Dzieci.pl 2013-07-24 11:46 54 opinii

Mam na imię Marcin. Mam 31 lat i jestem tatą 3, 5 letniego Kubusia. Bycie ojcem to najwspanialsza rzecz, jakiej człowiek może doświadczyć w życiu. Jestem tylko tatą i chcę wychowywać swoje dziecko tylko tyle, ale w naszym kraju to aż tyle.

Walka ojca o dziecko

Mam na imię Marcin. Mam 31 lat i jestem tatą 3, 5 letniego Kubusia. Bycie ojcem to najwspanialsza rzecz, jakiej człowiek może doświadczyć w życiu. Mój synek jest całym moim światem i wszystkim co mam. Pamiętam moment, gdy się narodził, czekałem w szpitalu cały w nerwach, a gdy go zobaczyłem, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, to jest nie do opisania co mężczyzna czuje w takiej chwili swojego życia.

Od pierwszych chwil życia Kubusia zajmowałem się nim, karmiłem go, przewijałem, kąpałem. Wszystko sam przy nim robiłem, bo moja żona nic nie potrafiła i nie chciała. Był taki bezbronny i delikatny i tak bardzo potrzebował miłości i opieki. Ale jak to w życiu bywa, moje szczęście nie trwało długo. Gdy Kuba miał 7 miesięcy, moja żona postanowiła się wyprowadzić, zabierając synka. Zresztą od początku to nie było udane i szczęśliwe małżeństwo. Ale Kubusia kochałem nad życie i gdy go zabrała to tak jakby zabrała mi wszystko co mam.

Od tego czasu trwa moja walka o prawo do wychowywania synka, walka, która przypomina walkę z wiatrakami. Do rozwodu synka mogłem widywać tylko w obecności jego mamy i w miejscu jej zamieszkania. Na rozprawie rozwodowej sędzia ustalił moje kontakty z synkiem w pierwszą i trzecią sobotę, w drugą i czwartą niedziele i w święta, od godz. 10 do godz. 14 w moim miejscu zamieszkania oraz poczynając od marca 2012 roku w każdą środę od godz. 16 do godz. 18 w miejscu zamieszkania synka.

Gdy przywoziłem Kubusia do siebie do domu był taki szczęśliwy i zadowolony, cały czas się śmiał, przytulał do mnie. Tak samo zachowywał się w stosunku do moich rodziców, a swoich dziadków. Bardzo ich kocha. Było tak wspaniale, a czas tak szybko nam mijał. Tyle rzeczy robiliśmy razem, ja i mój synek. Byliśmy bardzo zżyci. Inaczej było gdy jeździłem do synka do domu, tu niezależnie od pogody mogłem się z Kubusiem bawić tylko na dworze. Do domu nie mogłem wchodzić, zabronił mi tego były teść. Zresztą były teść nigdy nie zaakceptował mnie jako zięcia i zawsze miał negatywny stosunek do mnie.

Zauważyłem także, że Kubuś nie chce wracać z widzeń u mnie w domu z powrotem do mamy, czasami płakał i mówił, że nie chce, że chce z tatą. Zaczęło mnie to zastanawiać, brałem pod uwagę dwie opcje: po pierwsze, że dla synka czas spędzony ze mną jest za krótki, po drugie, że dzieje się Kubie krzywda przy matce. Obie te opcje wydawały mi się prawdopodobne. W związku z tym w kwietniu 2012 roku złożyłem do sądu wniosek o zwiększenie kontaktów z synkiem. I od czego czasu zaczął się koszmar, który trwa do dzisiaj.

Na rozprawach przesłuchano m.in. mnie, byłą, żonę i byłego teścia. Poprosiłem sąd również o badania w RODK, aby udowodnić, jak bardzo jestem związany emocjonalnie z synkiem. Była żona nie chciała tych badań, bała się ich po prostu, nie łączy ją żadna więź z Kubusiem. Od tego czasu zaczęła robić wszystko, aby synek zaczął się mnie bać i aby pokazać, jaką jest dobrą i troskliwą matką. Nie jest i nigdy taka nie była. Zaczęła dziecku wmawiać, że u mnie w samochodzie są duchy, a wiadomo, że dzieci w tym wieku boją się różnych rzeczy, a ona te lęki jeszcze w nim wzmacniała. Kochająca mamusia. Dodatkowo jak byłem z Kubą na podwórku, to była żona cały czas nam towarzyszyła, nie mieliśmy chwili dla siebie, synek nic nie mógł mi powiedzieć. On się jej bał to było widać po jego zachowaniu.

Od pewnego czasu zacząłem też nagrywać wszystkie moje kontakty z Kubą, aby mieć dowód dla sądu. Pewnego dnia namówiłem go na spacerek i Kubuś się zgodził i wtedy o wszystkim mi opowiedział: że mama straszy go duchami, zamyka w pokoju i krzyczy na niego. Dla mnie to był cios. Jak była żona mogła tak traktować nasze dziecko, znęcać się nad nim psychicznie? Ta kobieta była zdolna do wszystkiego, byle tylko Kuba się mnie bał.

Wytłumaczyłem synkowi, że nie ma żadnych duchów, że jak mama będzie go straszyć, to mi o wszystkim powie i że tatuś nie pozwoli zrobić mu krzywdy i bardzo go kocha. Kubuś na troszkę się uspokoił, ale tylko na krótko. Wiedziałem dobrze, że jego matka nie pozwoli mu wsiąść do mojego samochodu, bo wtedy jej plan by się nie powiódł i Kubuś by się mnie nie bał. A on tak bardzo chciał do mnie jechać do domu, do dziadków, do zabawek, ale strach mu nie pozwalał.

Pewnego razu Kubuś podsunął mi pomysł, abym przyjechał jednym samochodem, a drugim samochodem z nim odjechał. I tak też zrobiłem. Jak się cieszył gdy przywiozłem go do siebie do domu, sama radość, nie mogłem się na niego napatrzeć, był taki żywiołowy i radosny. Był zupełnie inny niż w obecności matki. Dużo rozmawialiśmy. To był wspaniały dzień dla mnie i dla mojego synka. Jednak gdy go odwoziłem już zaczął się zmieniać, poprosił mnie też, abym nic nie mówił mamie, bo będzie na niego krzyczała, a mama głośno krzyczy. Wiedziałem, że tak jest bo była żona to nerwowa osoba, bez powodu wszczynała ze mną awantury i bez powodu wydzierała się. Widziałem jak Kubuś się jej boi. Serce mi się kroiło. Za tydzień mieliśmy z Kubusiem zrobić tak samo, ale jego matka śledziła nas. Gdy zobaczyła drugi samochód podbiegła i zaczęła wyszarpywać synka, a ten z całych sił trzymał mnie za szyję. Zachowywała się jak w amoku, w ogóle nie zwracała uwagi na to, że dziecko płacze, tylko go szarpała. A Kubuś tak strasznie płakał, ale o to jej chodziło, bo miała nagranie płaczu. Dodatkowo urwała rękawek bluzki Kubusia, mogła mu wyrwać rączkę, ale to nie miało znaczenia. Gdy mój tata ją odciągnął, odjechaliśmy. Synek od razu przestał płakać i cieszył się, że jedzie do taty. Ale nie tak prosto miało być, bo najpierw była żona ze swoim ojcem gonili nas swoim samochodem i zajeżdżali drogę. Mogło dojść do wypadku i Kubuś mógł ucierpieć. Była żona i były teść to nieobliczalni ludzie, zdolni do wszystkiego. Od razu zawiadomiła policję, że porwałem dziecko. I przyjechali do mojego domu. Ale jak pokazałem im nakaz sądowy, że mam w tym dniu widzenia i że Kubuś jest zadowolony i uśmiechnięty to kazali byłej zonie odjechać, bo przebywają u mnie nielegalnie. Dla zabezpieczenia poprosiłem policjantów o sporządzenie notatki i napisali „dziecko pogodnie bawi się z ojcem”, byli po mojej stronie. W tym dniu Kubuś nie chciał w ogóle wracać do domu, bardzo płakał i tak strasznie mnie prosił, że chce zostać z tatą, ale musiałem go odwieźć. To było straszne przeżycie jak nic nie możesz zrobić dla swego dziecka.

W sobotę już było inaczej, synek tradycyjnie biegł do mnie uradowany, ale złapała go była teściowa i wniosła do domu. Kubuś płakał, że chce do taty. Nie rozumiałem, co się dzieje. Powiedziano mi, że Kuba boi się, że go porwę. To dziecko, które niby się mnie bało przez kolejne dwa tygodnie, normalnie się ze mną bawi, przytula, uśmiecha. Przyznano mi kuratora do odbioru dziecka i wydarzyła się kolejna tragedia. Kubuś tak został zastraszony, że na mój widok reagował płaczem, a nigdy wcześniej tak nie było. Zastanawiam się, w jaki sposób i co musieli mu zrobić, aby do tego doszło?

Mój synek jest codziennie maltretowany psychicznie, negatywnie nastawiany do mnie, powoli zabijają w nim miłość do mnie. Oczywiście była żona osiągnęła swój ce,l bo Kubuś do mnie w obecności kuratora nie pojechał. Dodam, że ta pani kurator napisała nieprawdę w sprawozdaniu i matkę Kuby przedstawiła jako niby zżytą z synkiem, co jest absolutną nieprawdą. W ogóle nie napisała jak się zachowywał, że był wystraszony i zestresowany oraz, że to matka go nastawia wrogo do mnie i mojej rodziny. Bo sam to powiedział. Cały czas w każdym z kolejnych sprawozdań pisze nieprawdę i wszystkie są jednostronne wyłącznie na korzyść matki. Kurator chyba jest po to, aby działać w interesie dziecka, a ta kobieta pisząc, takie rzeczy wyrządza krzywdę memu synkowi i przyczynia się do jego cierpienia. Nie chce zauważyć podstawowej rzeczy, że Kubuś jest wystraszony i to wszystko wina jego matki. Zauważył to drugi kurator z sądu, który reprezentuje synka i wyraźnie napisał: „ze zgromadzonego materiału dowodowego w sprawie wynika, że małoletni jest wyraźnie nastawiony negatywnie do ojca przez matkę dziecka i jej rodzinę. Dziecko jest zastraszane. (…) Ze sprawozdania kuratora obecnego przy kontaktach wynika, że dziecko jest zestresowane, zagubione, a przyczyny tego zagubienia leżą ewidentnie po stronie matki, gdyż ojciec nie ma takich możliwości wpływu na dziecko.” Dwie panie kurator dwie różne opinie. Czemu? Ze względu na bliskie pokrewieństwo osoby z rodziny byłej żony pełniącej funkcję kuratora, która może ma kontakt z kuratorem nadzorującym sprawę. Dopiero opinia niezależnego kuratora synka okazała się być prawdziwa.

W międzyczasie wzywałem tez policję, gdy była żona nie chciała mi wydać Kubusia do odbioru. Ale panowie policjanci przyjechali i pojechali, nic nie zrobili, a raz nawet na wezwanie w ogóle nie przyjechali. Tak potraktowano mnie i moje prawa. Nadszedł też dzień badań w RODK i co biegłe stwierdziły? Że Kubuś tak reaguje na mój widok od czasu tego „rzekomego” porwania i swoją opinię oparły tylko na tym. Dla mnie ta opinia była szokiem, nie spodziewałem się tego. Jest nieprawdziwa i niczym nie poparta. Przecież mam nagrania ze spotkań z Kubą i jest na nich, że normalnie się bawimy, a jego stosunek do mnie zmienia się po miesiącu od tego zajścia. Padłem ofiarą błędów urzędników, którzy są bezkarni i nie można im nic udowodnić. W październiku 2012 roku do RPD złożyłem całą dokumentację z nadzieją, że on mi pomoże, bo od tego przecież jest. Zawiadomiłem też prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez byłą żonę, o znęcaniu się psychicznym nad synem i zostałem zignorowany. Nie podjęto żadnego dochodzenia. W sądzie było podobnie, mój wniosek o przymusowe odebranie dziecka do kontaktu z ojcem został odrzucony. Dodatkowo chciałem, aby obecny psycholog zaobserwował moją więź emocjonalną z synkiem i jak dziecko zachowuje się po chwili bez obecności matki. Żyjemy w państwie prawa, ale nie wszyscy są wobec niego równi, na pewno nie ojcowie walczący o swoje dzieci. Nas traktuje się jak obywateli drugiej kategorii, ignoruje po prostu.

Sędzia zaproponował mi ugodę polegającą na tym, abym wycofał wniosek o przymusowe widzenia z synkiem i zgodził się na widzenia z dzieckiem, ale u matki. Gdy się nie zgodziłem na to i chciałem, aby ta sprawa była kontynuowana, sędzia powiedział wprost, że nagrań nie będzie słuchał, bo to nie jest sprawa do wyjaśniania, kiedy tak naprawdę dziecko zaczęło się bać i czego. Jedyna możliwość, aby te nagrania były przesłuchiwane to sprawa o odebranie praw rodzicielskich, a odebrać matce dziecko jest niemożliwe. W zabezpieczeniu dostałem kontakty w miejscu zamieszkania synka w obecności kuratora, za którego ja muszę w całości płacić. W rezultacie to ja zostałem ukarany, a była żona, która manipuluje dowodami i dzieckiem, składa fałszywe zeznania i znęca psychicznie nad naszym synem jest bezkarna.

(...) Sprawa toczy się od kwietnia 2012 do dzisiaj i nadal nie została zakończona, nawet nie wiem, kiedy będzie następna rozprawa i ile czasu to jeszcze potrwa. Tak to wygląda biurokracja i biurokracja, a dobro mojego dziecka na samym końcu. A ja muszę patrzeć, jak mój synek jest krzywdzony i nic nie mogę zrobić, aby ulżyć jego cierpieniu. Bo cały aparat sądowniczy oraz instytucje powołane do pomocy dzieciom tak naprawdę niewiele robią, aby im pomóc. A mój synek to nie ten sam chłopczyk co kiedyś. Jeszcze rok temu był radosny, uśmiechnięty, żywiołowy, otwarty do ludzi i świata a dziś jest zastraszony, zestresowany, zamknięty w sobie, apatyczny. Jestem tylko tatą i chcę wychowywać swoje dziecko tylko tyle, ale w naszym kraju to aż tyle.

Polub dzieci.pl na Facebooku


Opinie (54)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

5
2
~avis 2015-04-30 (12:05) 2 lata 4 miesiące 23 dni 10 godzin i 33 minuty temu

skad ja to znam, ale zauwazylam jedna prawidlowosc, takie zachowania zauwazylam u osob chorych psychicznie, najczesciej o skolonnosciach psychopatycznych. Szkoda dziecka, wiem jak to wyglada po latach, ale do takich psychopatycznych rodzicieli nic nie przemawia, ani prosba ani grozba tzn jedyne co ich skusi to spore gratyfikacje finansowe. Beda ciagnely tak dlugo jak sie da, psychopaci sa wsrod nas i powini nas uczyc jak ich rozpoznac w spoleczenstwie i natychmiast uciac taka znajomosc, jesli popelnisz ten blad i sie z taka osoba zwiazesz i nie daj Boze urodza sie dzieci - tragedia murowana.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

0
0
~ania 2017-09-19 (14:16) 3 dni 8 godzin i 22 minuty temu

a mi sie wydaje, ze tatus z felietonu jest psychopata, ktory został zostawiony przez madrą żone. Normalni mezczyzni nie walczą o dziecko w taki sposob.

odpowiedz

0
0
~Dawid 2016-09-27 (15:20) 11 miesięcy 26 dni 7 godzin i 18 minut temu

doskonale rozumie kolege mam podobna sytuacje dziecko mam u siebie co 2 weekend była narzeczona dzieki bogu nie zona robi wszystko by mnie sprowokowac do sytuacji korzystnej dla niej . corka nie chce wracac do domu do matki kiedy pytam czy bije zaprzecza ale mowi ze krzyczy znajac zasady wychowawcze jej i jej matki niedoszlej tesciowej to dziecko ma kary jest zamykana w pokoju matka wymysla niestworzone historie ze buntuuje dziecko przeciwko jej i jej facetowi place alimenty 600zł uubieram dziecko odkladam na ksiazeczke oszczednosciowa dzieck na przyszłosc ciagle mało zdaniem matki. wojna trwa od ponad 3 lat ja siedze cicho nie prowokuje nie daje powodu do złosci i to ja boli ze sie nie odzywam wtedy zaczyna sie jadka ponizanie mnie. kazdy przyjazd po dziecko konczyl sie pluciem mi w twarz wyzwiskami upowaznilem siostre do odbioruu dziecka by tego uniknac tych ponizen mnie przy dziecku i dalej zle. zastanawiam sie czy nie zalozyc srawy o odebranie dziecka matce chociaz wiem ze w naszym chorym panstwie matka jest góra. czy sad moze skierowac matke na prozbe ojca na badania psychiatryczne wiem ze to mocne słowa ale wydaje mi sie ze cos jest nie tak ona chce za wszelka cene mnie zniszczyc. Prosze o jakakolwiek pomoc

odpowiedz

0
0
~Patryk 2016-03-10 (21:32) 1 rok 6 miesięcy 12 dni 1 godzinę i 6 minut temu

Witam. Właśnie dzisiaj miałem
Witam. Właśnie dzisiaj miałem pierwszą sprawę rozwodową. Sąd ustalił zabezpieczenie w postaci oddania 6 letniej córki matce. Córka mieszka ze mną w domu rodzinnym, a żona mogła się widywać z córka kiedy chciała. Widzenia te były agresywne, żona wielokrotnie wywoływała awantury, ale ze mnie zrobili pijaka i awanturnika. Koleżanka żony, która nie uczestniczyła w naszym życiu od ponad 3 lat miała najwięcej do powiedzenia, Moja adwokatka złożyła wniosek o składanie fałszywych zeznań przez świadka. Może to coś pomoże. Żona ma odebrać córkę w niedzielę o 18, a córka nie wyobraża sobie mieszkania z żoną w mieszkaniu teściów. Sąd nie wziął pod uwagę opini psychologa, gdzie córka uczęszcza. Wyrok nie jest prawomocny i żonie dziecka nie dam, bo córka sobie tego nie życzy......

odpowiedz

16
15
~qqqqqw 2014-10-06 (23:39) 2 lata 11 miesięcy 15 dni 22 godziny i 59 minut temu

Tak czytam i czytam. Już nie jeden wpis na blogach przeczytałam i komentarze do niego, nie jeden artykuł "mądry" również przeczytałam. Czytam, bo jestem Matką małej dziewczynki. Kiedyś, kilkanaście m-cy temu, zanim zostałam mamą i zanim zostałam samotną matką myślałam, że faktycznie kobiety mszczą się na facetach wykorzystując dzieci. Ale dziś patrzę na to z drugiej strony. Troskliwy tatuś żąda żebym dała mu dziecko mimo wysokiej gorączki, Nie bronię mu wejścia do domu do dziecka, proponuję żeby przyjechał w innym terminie, ale nie. Troskliwy tatuś dzwoni na policje i zakłada mi sprawę o utrudnianie kontaktów. Bo sąd mu zasądził widzenie. Jak mała na widok troskliwego tatusia płacze i mówi że się boi i że nie chce do taty, a potem chowa się pod ławkę stojąca przed domem skąd troskliwy tatuś wyciąga dziecko siłą bo sąd mu pozwolił na widzenie to jest ok. My kobiety, matki zamiast robić te wszystkie cyrki w mediach, w internecie musimy ciężko pracować, żeby utrzymać dzieci, żeby było na książki czy ubranie nie gorsze niż mają koledzy. Nie mamy czasu na miasteczka i chodzenie na akcje protestacyjne, bo musimy dać dzieciom jeść. I to działa na naszą niekorzyść, bo słychać tylko krzykaczy i tylko krzykacze zostają zauważeni. Szkoda, że oprócz tej 'mody' na cierpiących troskliwych tatusiów nie ma mody na potępianie alimenciarzy, którzy pracują na czarno, albo wcale tylko po to żeby uniknąć łożenia na swoje dzieci. Albo zaniżają dochody, żeby dziecku dać jak najmniej. Ciekawe ilu tych troskliwych tatusiów z własnej nie przymuszonej wyrokiem sądu woli płaci alimenty, albo kupi dziecku coś ponadto co ustalił sąd...

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

3
2
~Miro 2015-07-19 (05:28) 2 lata 2 miesiące 3 dni 17 godzin i 10 minut temu

Marcin! Rozumiem i przechodzę to samo! Jest jedno wyjście - zgadnij jakie... :) Nie mogę napisać w komentarzu z wiadomych względów, ale... Uwierz mi - nie ma innego wyjścia!!!! Jeśli zależy ci na dobru dziecka, to... zrób to tak, żeby nikt nie mógł się do ciebie przyczepić, zrób to inteligentnie i mądrze. URATUJ SWOJE GO SYNKA!!!!

odpowiedz

6
1
~Karol karol 2015-04-30 (13:03) 2 lata 4 miesiące 23 dni 9 godzin i 35 minut temu

Chłopie nie jesteś sam mam identyczna sytuację. Nie poddaje się i ty tez się nie poddawaj

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

18
2
~L. 2013-08-14 (08:50) 4 lata 1 miesiąc 8 dni 13 godzin i 48 minut temu

Zadziwiają mnie jadowite komentarze kobiet pod artykułem. Tak jesteście gotowe zwalać od razu winę na ojca za całą historię? A która z Was zachowałaby się inaczej niż matka tego dziecka? Ja rozumiem, że to kobieta rodzi i wykarmia dziecko własną piersią (pomijam tzw. nowoczesne mamy, którym się nie chce tego robić). Rozumiem, że więź matki z dzieckiem jest bardzo silna. Ale nie zgadzam się na jakże częste traktowanie dziecka przez matkę jako wyłącznej własności - a szczególnie traktowanie go jako środka wywierania nacisku psychicznego czy wręcz "zemsty" na małżonku za niepowodzenie związku. A tak ewidentnie jest w tym przypadku. To ma być dbałość o los i dobro dziecka? Jakie świadectwo wystawia ta kobieta sobie jako matce?! Nie brakuje kobiet, które mają predyspozycje do manipulowania uczuciami, a nawet stosowania przemocy psychicznej (tak, drogie panie, istnieje coś takiego!). Nie brakuje zatem i związków, które się z tego powodu rozpadają (wśród moich znajomych są już dwa takie przypadki). A konsekwencją rozstania często jest "wyrównywanie rachunku krzywd", w którym wszystkie chwyty bywają dozwolone. Nawet kosztem dziecka - a czasem przede wszystkim kosztem dziecka. Po co? W imię zaspokojenia kobiecej ambicji i żądzy zemsty?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

11
3
~tato wspaniałej córeczki 2015-01-30 (23:28) 2 lata 7 miesięcy 22 dni 23 godziny i 10 minut temu

Jak widać nikt nam nie może pomóc. Kobiety zasiadają w "Wysokim sądzie", kobiety są kuratorami i kobiety są specjalistami, doradcami. Zawsze jesteśmy przegrani. Mam taką samą sytuację z moją kochaną córeczką Zosią. Jestem bezsilny w swoich poczynaniach i zdany na patrzenie jak matka i jej najbliższa rodzina okalecza moje dziecko z uczuć, poczucia bezpieczeństwa, itd. Przykre ale prawdziwe. Dlaczego to matka jest bezkarna, matka która zdradziła, krzywdzi. A koszty ponosi uczciwy ojciec który chce uczestniczyć w wychowaniu dziecka. Dlaczego to ojciec ma być tylko maszyną do płacenia alimentów i tylko. Popieraja to wszyscy. Sąd? To tylko śmieszne. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego i dobrego samopoczucia tym wszystkim sędzinom, kuratorkom i specjalistkom które mają w nosie dobro dziecka tylko kobiecą ślepą solidarność.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

16
28
~Mały 2013-12-28 (15:49) 3 lata 8 miesięcy 25 dni 6 godzin i 49 minut temu

Uważam, że ojciec przegina. Ja wiem, że teraz taka moda na super tatusiów, ale to wcale tak nie wychodzi. Pozwólmy naturalnie zająć się pewnymi sprawami kobietom, bo to one najlepiej wychowają nasze córki. A jeśli bojowniczy ojciec nadal chce walczyć - niech się zastanowi z kim i o co. No i co po drodze traci. P.s. nie bawmy się w tak dziecinne osądy - bo każdy ma swoją historię. Jestem pewien, że matka nie jedno by o ojcu powiedziała...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź