www.wp.pl dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

bajki dla dzieci

Ryś Reporter i niespodzianka Podjadka Złośliwica. Odc. 18

Dzieci.pl 2015-06-08 15:54 0 opinii

A oto kolejny odcinek bajki o rysiu Wiktorze. Dzisiaj dowiemy się, co niesamowitego wybudował Podjadek Złośliwiec i dlaczego zawstydziło to naszego rysia. Historyjki autorstwa Katarzyny Igi Gawęckiej o sympatycznym leśnym reporterze to nasza propozycja na rodzinne czytanki. Czytajcie swoim dzieciom - to zacieśnia wasze więzi i pomaga dzieciom rozwijać się jeszcze lepiej.

Ryś Reporter i niespodzianka Podjadka Złośliwica. Odc. 18

– Baśniowo! Bombowo! – mamy pogodę, na jaką czekaliśmy! Wszędzie leży puszysty śnieg, mróz skuł staw i zrobiło się z niego wspaniałe lodowisko. Na pobliskiej górce udało się utworzyć dwa tory saneczkowe i roi się na nich od dzieciaków. A ja piszę artykuł do naszej leśnej gazetki o urokach tegorocznej zimy, jakem ryś reporter, naprawdę tu ładnie – westchnąłem.
– Może i ładnie, ale ciemno! – skomentował moje zachwyty Podjadek Złośliwiec.

– Witaj Podjadku!
– Dzień dobry Wiktorze – odpowiedział.
– Tak naprawdę powinieneś nazywać się Podjadkiem Marudą, bo zawsze masz jakieś uwagi – dodałem.
– Też coś! – prychnął Podjadek. – Ja tylko zauważyłem, że zimą szybko robi się ciemno i że w naszym lesie jest ciemno, za ciemno… Muszę coś z tym zrobić – powiedział i tyle go widziałem.

Kilka dni później z mojej popołudniowej drzemki wyrwała mnie wiewiórka Gita wołając:
– Wiktorze, Wiktorze! – chodź szybko ze mną, Podjadek Złośliwiec zbudował coś fan-tas-tycz-ne-go! Już cała nasza kraina o tym opowiada!
– Jak to cała kraina opowiada! Przecież to ja jestem reporterem, który powinien informować mieszkańców o tym, co ważnego dzieje się w naszym lesie! – krzyknąłem zaskoczony.
– Może i powinieneś – odpowiedziała Gita, ale odkąd spadł śnieg nie wyłazisz ze swojej rysiej dziupli, podziwiasz świat przez okno, więc skąd masz wiedzieć, co dzieje się wokół?
– Hmm – trudno z tym dyskutować – pomyślałem biegnąc za Gitą.

– O rany jak tu jasno! Gito! Powiedz mi proszę skąd tyle światła w naszym lesie? – zapytałem szczerze zaskoczony!
Przede mną rozpościerał się niecodzienny widok, jak na zimowy leśny krajobraz. Wokół ogromnej polany, którą zazwyczaj o tej porze roku spowijała ciemność, zobaczyłem ustawione barierki a na nich zawieszone świecące sznury. Między barierkami było tyle miejsca, że utworzyły szeroką promenadę, na której swobodnie mogły się mijać grupki spacerowiczów. A światło padające z zawieszonych lampek sprawiło, że cały środek polany był rozświetlony jak w słoneczny, letni dzień.

– Witaj Wiktorze – usłyszałem głos Podjadka Złośliwca. Pozwól, że ja ci wyjaśnię, na co patrzysz.
– Zwłaszcza, że sam to zaprojektowałem – dodał z wyraźną dumą w głosie. – W realizacji mojej wizji pomogły mi borsuki – dodał.

Przez dwie godziny Podjadek Złośliwiec szczegółowo objaśniał mi, z jakiego drzewa zbudowali barierki, tłumaczył – dlaczego i jak je wkopywali, ale najbardziej był dumny z długich łańcuchów światełek zawieszonych po obu stronach konstrukcji. Niestety nie chciał mi powiedzieć, skąd wziął te magiczne lampeczki. Będę musiał wytężyć mój reporterski nos i ustalić kilka faktów...

Tymczasem, kiedy obchodziliśmy polanę zebrało się na niej sporo osób. Przybyli spacerowali po rozświetlonej promenadzie kłaniając się sobie za każdym razem, kiedy się mijali. Wszyscy gratulowali Podjadkowi jego dzieła.
– Słyszałem, jak zające umawiały się z borsukami na jutro, na wspólny spacer. To wspaniały pomysł – powiedziałem do Gity i Podjadka – oprócz lodowiska i zjeżdżalni, które oblegane są zimą, przybyło nam prawdziwe centrum rozrywki!
– Po to zbudowałem tę promenadę – powiedział wyraźnie zadowolony z siebie Podjadek Złośliwiec. A niejako przy okazji utworzył się duży, oświetlony plac, na którym będziemy organizowali różne imprezy i spotkania!
– Przynieśmy tutaj ławy i stoły i ustawmy je pośrodku polany tak, żebyśmy mieli gdzie wspólnie odpocząć po spacerach – zaproponowała Gita. Wszyscy, którzy usłyszeli jej propozycję, zaczęli klaskać!

Już następnego dnia rano na polanie roiło się od mieszkańców naszej krainy. Każdy starał się być pomocny; niedźwiedzie nosiły ławy, które borsuki zbijały z wielkich dech, Gita wdrapując się na pobliskie drzewa wieszała karnawałowe ozdoby, sarny odganiały śnieg, a ja z Podjadkiem Złośliwcem ustawialiśmy stoły.
– Muszę przyznać Podjadku, że dzięki twojemu pomysłowi ożywiłeś leśną polanę.
– Latem, jak wiesz, jest tu fajnie – odparł Podjadek, ale zimą nie lubiłem tu przychodzić, bo było ciemno. Pytałem innych mieszkańców i też narzekali, że nie mają miejsca, gdzie mogliby spotykać się zimą. Stąd ten pomysł.
– Widzisz, to bardzo szlachetne, że pomyślałeś o innych... – odpowiedziałem. – Ja zamiast poszukiwania ważnych, zimowych tematów zaszyłem się we własnym domu... – dodałem lekko zawstydzony.

Wieczorem urządziliśmy biesiadę na cześć Podjadka Złośliwca i borsuków, dzięki którym w naszej krainie stanęła rozświetlona promenada.

autorką bajki jest Katarzyna Iga Gawęcka
Serwis dzieci.pl poleca Bajkowieści autorstwa Katarzyny Igi Gawęckiej: "Barwny chodnik"

(e-book z serii Bajkowieści)

Polub dzieci.pl na Facebooku


Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!