www.wp.pl dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

bajki dla dzieci

Ryś Reporter i wielkie sprzątanie lasu. Odc. 16

Dzieci.pl 2015-06-08 15:32 0 opinii

A oto kolejny odcinek bajki o rysiu Wiktorze. Z dzisiejszej historyjki dowiecie się, dlaczego trzeba sprzątać las i jak to się dzieje, że jest on taki zanieczyszczony. Bajki autorstwa Katarzyny Igi Gawęckiej o sympatycznym leśnym reporterze, to nasza propozycja na rodzinne czytanki.

Ryś Reporter i wielkie sprzątanie lasu. Odc. 16

Dzisiaj w bajkowej krainie mamy szczególny dzień – Dzień Sprzątania Lasu. Ryś Wiktor wraz z dużą grupą mieszkańców przemierza najbardziej odległe ostępy lasu, aby pozbierać pochowane w różnych zakamarkach śmieci. Wszyscy mają ze sobą plecaki, do których wrzucają zebrane papierki.

Wiewiórka Gita zaprosiła do tej akcji swoich kuzynów, bo jak się okazało sporo woreczków i papierów zawisło tak wysoko na gałęziach drzew, że wcale nie jest łatwo je stamtąd ściągnąć. Choć Podjadek Złośliwiec zaopatrzył się w długą tyczkę, którą łatwo sięga po różne papierki i tak bez pomocy wiewiórek nie dał by rady uprzątnąć wszystkich wiszących śmieci.

– Kto by pomyślał, że tyle śmieci można znaleźć w lesie! Przecież nikt specjalnie nie rzuca tutaj śmieci, bo śmieci wrzuca się do śmietnika i nawet dzieci o tym wiedzą! – powiedział ze zdziwieniem w głosie lis.
– Masz rację lisku – odpowiedział mu ryś Wiktor. Ale czasem się zdarza, że papierki same uciekają z ręki i trudno je dogonić.
– Ciekawa teoria Wiktorze. Czy myślisz, że puste puszki i butelki też same pędzą do lasu, aby tam poleżeć w krzakach? – odezwał się z przekąsem Podjadek Złośliwiec. - Bo widzisz, mnie się zdaje, że większość z tych przedmiotów znalazła się w lesie, gdyż mieszkańcy naszej krainy nie wiedzą, że to bardzo, bardzo brzydko porzucać rzeczy w lesie.
– Eee, to niemożliwe żeby nie wiedzieli – odezwał się Latuń Skrzydlaty – las to miejsce szczególne. A nasza bajkowa kraina jest do tego magicznym miejscem, więc skąd te śmieci? – zastanawiał się głośno Latuń Skrzydlaty.
– Każdy las jest zaczarowany – odezwał się ryś Wiktor – ale jak sami widzicie nie zmienia to faktu, że wszędzie trzeba raz na jakiś czas sprzątać.

– Kochani, skoro jesteśmy w bajkowej krainie, to do posprzątania lasu powinniśmy użyć czarów! A my, jak te gapy, chodzimy z plecakami i schylamy się po każdy papierek! – odezwał się Podjadek Złośliwiec. – Wiktorze czy ty nie znasz żadnych czarów na taką właśnie okoliczność? – zapytał.
– Hmm, kiedyś znałem, ale ostatnio niewiele praktykowałem czarowanie – odpowiedział Wiktor.
– Spróbuj Wiktorze, koniecznie, bo my też jesteśmy już zmęczone tym sprzątaniem – odezwała się Gita.
– Dobrze – odpowiedział ryś.

Całe towarzystwo usiadło w kręgu. Plecaki pełne papierków i puszek ułożyli pod jednym drzewem. Latuń Skrzydlaty, Podjadek Złośliwiec i Gita usiedli jak najbliżej Wiktora.
– Poproszę o chwilę ciszy, muszę sobie przypomnieć jakie to było zaklęcie…I ryś Wiktor z poważna miną zapadł w półsen. Ocknął się po chwili i zamrauczał:
– Wrry, bryyy, tryy. Raz, dwa, trzy!

Przez chwile nic się nie działo, ale zanim ktokolwiek się odezwał z nieba zaczął padać śnieg.
– Do stu purchawek! Wiktorze wyczarowałeś zimę! Przepędź ją natychmiast bo mamy środek lata! – krzyczał przerażony Podjadek. Reszta towarzystwa rozbiegła się wystraszona po polanie. Tylko Latuń Skrzydlaty zdawał się być zachwycony sypiącym śniegiem – ależ czary! – cieszył się, nie wiedziałem, że tak można! Gratuluję Wiktorze!
– Miau…, ja także nie wiedziałem – odezwał się speszony ryś.
– Nie ma tu czego gratulować, zaraz zasypie nas mroźny puch. Wiktorze, cofnij proszę to zaklęcie – poprosiła Gita.

Śnieg sypał, a Wiktor wytrwale mamrotał jakieś zaklęcia pod nosem. Niestety żadne nie przyniosło oczekiwanego skutku. W pewnym momencie zdenerwował się i wstał.
- Kiepski ze mnie czarnoksiężnik – powiedział. – Nawet jeżeli mieszkamy w bajkowej krainie to nie zawsze warto sięgać po czary – dodał.
– Masz rację Wiktorze – odezwał się Podjadek Złośliwiec – i ja nie chcę już żadnych czarów! Odwołuję!

I po słowach Podjadka, ku zaskoczeniu wszystkich, zniknął cały śnieg.
– Jakie zaklęcie wypowiedziałeś Wiktorze, że w końcu ci się udało zapanować nad zimą? – zapytała Gita.
– To nie ja – odpowiedział – to Podjadek Złośliwiec odwołał zaklęcie. I dodał uradowany – Baśniowo! Bombowo! Czasem lepiej wykonać uczciwą pracę, niż iść na skróty.

Nasi bohaterowie zabrali się ponownie do zbierania śmieci i już nikt nie próbował używać do tego czarów.
Do usłyszenia!

autorką bajki jest Katarzyna Iga Gawęcka
Serwis dzieci.pl poleca Bajkowieści autorstwa Katarzyny Igi Gawęckiej: "Barwny chodnik"

(e-book z serii Bajkowieści)

Polub dzieci.pl na Facebooku


Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!