www.wp.pl dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

bajki dla dzieci

Ryś Reporter i zabawa w chowanego. Odc. 15

Dzieci.pl 2015-06-08 15:22 0 opinii

W tym odcinku bajki dowiecie się, gdzie schowali się przyjaciele rysia i dlaczego bardzo długo nie mógł znaleźć. Historyjki autorstwa Katarzyny Igi Gawęckiej o sympatycznym leśnym reporterze to nasza propozycja na rodzinne czytanki. Czytajcie maluchom nie tylko przed snem - te magiczne chwile wasze dzieci będą pamiętać przez całe życie.

Ryś Reporter i zabawa w chowanego. Odc. 15

Cała nasza czwórka przyjaciół: Latuń Skrzydlaty, wiewiórka Gita, Podjadek Złośliwiec i ja, ryś Wiktor siedzimy na pieńkach zastanawiając się co by tu wspólnie robić.
Nagle odezwała się Gita:
– Wiem, wiem! – pobawmy się w chowanego!
– Świetny pomysł, już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio się w to bawiłem – odpowiedział entuzjastycznie Latuń.
– Jakem ryś, ja także uważam, że to naprawdę doskonały pomysł! – dodałem uradowany.

– A co ty o tym sądzisz Podjadku? – zapytałem.
– Yyy, ja szczerze mówiąc nigdy nie bawiłem się w chowanego – wyznał Podjadek Złośliwiec.
– Coś takiego! To prawie niemożliwe! – wykrzyknęliśmy z niedowierzaniem!
– Możliwe, możliwe; wszyscy zawsze mówili, że już mają dosyć chowania się po kątach i jakoś nie miałem okazji uczestniczyć w takiej zabawie – tłumaczył się nieco zakłopotany Podjadek.

– W takim razie kochani stajemy w kółku – powiedziałem – i wyliczamy!
– Co wyliczamy? Jakie wyliczamy? – zapytał zaskoczony Podjadek Złośliwiec – przecież mieliśmy bawić się w chowanego.
– Och, Podjadku – zaczęła nieśmiało Gita – najpierw trzeba ustalić, kto będzie szukał tych, którzy się schowają.
– A najlepszym sposobem na ustalenie szukającego jest właśnie wyliczanka – odezwał się Latuń Skrzydlaty.
– To co, wyliczycie mi teraz ile razy machałem łapą odganiając się od komarów albo coś w tym stylu? – zapytał Podjadek.
Zamurowało nas, ale po chwili wszyscy parsknęliśmy śmiechem.

– Kochany Podjadku – zacząłem – stój przez chwilę i się nie odzywaj a wszystko zrozumiesz.
– En-tli-czek, pęt-li-czek, czer-wo-ny sto-li-czek, na ko-go wy-pa-dnie – na te-go bęc! – wyrecytował sprawnie Latuń Skrzydlaty akcentując mocno każdą sylabę i pokazując przy tym na kolejne osoby. Wypadło na mnie.

– W takim razie ja szukam! – krzyknąłem. – Policzę teraz do siedmiu a wy w tym czasie musicie schować się tak, żebym was od razu nie znalazł.
– Ależ Wiktorze – odezwała się Gita – nie do siedmiu tylko przynajmniej do dziesięciu, żebyśmy mieli czas się schować.
– Ja nie mam wprawy i myślę, że Wiktor powinien policzyć do dwudziestu! – próbował ustalać zasady Podjadek Złośliwiec.
– Ooo, co to, to nie! Do dziesięciu i już – odpowiedziałem. – Uwaga, zaczynam liczyć.
– Jeszcze tyko zamknij oczy Wiktorze i odwróć się, żebyś nie podglądał, w którą stronę biegniemy – przypomniał mi Latuń Skrzydlaty.

Stałem z zamkniętymi oczami i głośno liczyłem. Słyszałem za sobą tupot, szuranie gałęzi i śmiechy moich chowających się w lesie przyjaciół. W końcu doliczyłem do dziesięciu i głośno krzyknąłem:
– Szukam!

– Hmmm… Nikogo nie ma, ani śladu, w która poszli stronę. Mam nadzieje, że nie schowali się zbyt daleko i że będę mógł ich znaleźć – rozmyślałem.
Przez następne pół godziny zaglądałem pod każdy okoliczny krzaczek. Wszedłem do starej szopy, którą kiedyś zbudowaliśmy dla zabawy, wdrapałem się do dwóch dziupli i wbiłem nosem w kreci korytarz. Ale nie znalazłem żadnego z przyjaciół. Znużony szukaniem zacząłem nawoływać.
– Hop, hop! Gdzie jesteście?! Mam nadzieję, że nie stało się wam nic złego! Schowaliście się tak, że nie mam już siły was szukać! Poddaję się! – krzyczałem. Nagle usłyszałem nad głową śmiech przyjaciół. Spojrzałem w górę i zobaczyłem całą trójkę wystawiającą głowy z domku na drzewie.

– Ooo, tego się nie spodziewałem! – wykrzyknąłem. – To ja szukam was i błądzę po całym lesie, a wy sobie siedzicie tuż nad moją głową w domku na drzewie! Że też nie pomyślałem o tej kryjówce! Ale jak się wszyscy tam wdrapaliście w tak krótkim czasie?

– Latuń Skrzydlaty nas uniósł! – powiedział radośnie Podjadek Złośliwiec.
– To prawda – odezwał się Latuń – ale to ty Podjadku wymyśliłeś tę kryjówkę!
– Do stu purchawek! Nie sądziłem, że Wiktor nas nie znajdzie! Nieźle wymyśliłem, he, he!
I pomyśleć, że Podjadek pierwszy raz się bawi w chowanego – zawtórowała im Gita.

– Może pierwszy, ale za to jaki skuteczny. Wygraliście – podsumowałem – poszło wam znakomicie. Zaraz do was dołączę – powiedziałem i zwinnymi ruchami wdrapałem się na drzewo.
Do usłyszenia!

autorką bajki jest Katarzyna Iga Gawęcka
Serwis dzieci.pl poleca Bajkowieści autorstwa Katarzyny Igi Gawęckiej: "Barwny chodnik"

(e-book z serii Bajkowieści)

Polub dzieci.pl na Facebooku


Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!