www.wp.pl dzieci.pl

zapomniałem hasła » Nie masz konta? Załóż je »

bajki dla dzieci

Ryś Reporter i znikające buty. Odcinek 11

Dzieci.pl 2014-12-06 16:25 1 opinii

A oto kolejny odcinek bajki o rysiu Wiktorze. Z tego odcinka dowiecie się, dlaczego zwierzętom zginęły buty. Historyjki autorstwa Katarzyny Igi Gawęckiej o sympatycznym leśnym reporterze, to nasza propozycja na rodzinne czytanki.

Ryś Reporter i znikające buty. Odcinek 11

Witajcie kochani! Mam na imię Wiktor i jestem rysiem, czyli kotem z lasu. Jestem także dzielnym reporterem, który trafia wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ciekawego. Będę was informował, co wydarzyło się w naszej bajkowej krainie. Jestem pewien, że polubicie moje opowieści. Niedawno wyjaśniła się zagadka „znikających butów”. A było to tak… Kilka dni temu przybiegła do mnie bardzo zdenerwowana wiewiórka Gita.

– Wiktorze, Wiktorze, ktoś ukradł moje śliczne wyjściowe buciki – lamentowała.
– Ależ Gito, na pewno zaraz je znajdziemy – próbowałem ją uspokoić.
Ale zanim zacząłem kolejne zdanie, do mojej wielkiej dziupli wgramolił się borsuk.
– Co tu robisz borsuku? – zapytałem zdziwiony. – Myślałem, że zapadłeś już w zimowy sen?
– Owszem spałem, ale obudziły mnie dzikie krzyki dochodzące z domu moich sąsiadów, kretów…
I na te słowa zaroiło się w mojej dziupli od kreciej rodzinki. Wszyscy mówili w jednym czasie…
– Kochani! – miauknąłem głośniej, jak przystało na rysia. Proszę o spokój. Proszę opowiedzieć, co was tu sprowadza – dodałem już ciszej.
– To ja, ja powiem pierwsza – zapiszczała Gita. – Zniknęły moje czarne, wyjściowe buciki!
– Nam też zginęły buty – odezwał się najmniejszy kret. – Osiem par! Stały przed jednym z naszych korytarzy – dodał.
– Kiedy się obudziłem i usłyszałem, jak krety mówią o zniknięciu ich butów – wtrącił się borsuk – odkryłem ze zdziwieniem, że nie ma i moich butów. Choć były wyjątkowo brudne...
– A nasze były pięknie wypastowane! – powiedział jeden z kretów.
– To tak, jak moje – zachlipała wiewiórka. – Wyczyściłam najlepsze moje buty i postawiłam przed dziuplą, żeby znalazł je Święty Mikołaj.
– My również przygotowaliśmy buty, żeby Mikołaj mógł włożyć do nich prezenty.
– Poczekajcie, poczekajcie – przerwałem im. – Kiedy święty Mikołaj wkłada prezenty do butów?
– Jak to kiedy? – odezwał się jeden z kretów. – Już za dwa dni w nocy! I jeżeli nie znajdziemy naszych butów, nie dostaniemy prezentów.
– Mamy więc całe dwa dni na to, aby odnaleźć wasze buty. Nie ma no co czekać, musimy zacząć poszukiwania – zakomenderowałem.
Poszliśmy we troje w stronę starego lasu. Krecia rodzinka postanowiła wrócić do domu i tam czekać na wieści od nas.
– Mamy grudzień i zbliżają się święta Bożego Narodzenia, może ktoś pozabierał nasze buty, żeby dać je komuś innemu w prezencie – rozmyślał głośno borsuk.
– Choć brzmi to okropnie, niestety możesz mieć rację – powiedziała Gita.
– Na mój koci nos, przyczyna może być całkiem inna – odezwałem się. – I mam pomysł, jak to sprawdzić. Chodźcie ze mną do lisa – powiedziałem i przyspieszyłem kroku…

Już wkrótce wszyscy siedzieliśmy cichutko w lisiej jamie i obserwowaliśmy wystawione na zewnątrz buty lisa. Na wszelki wypadek przywiązaliśmy do nich sznureczek. Czas się dłużył… Ale tuż przed zmierzchem usłyszeliśmy lekki szelest na zewnątrz. Nagle sznureczek poruszył się. Wyskoczyłem pierwszy z jamy i zobaczyłem Podjadka Złośliwca trzymającego w ręku buty lisa.

– A więc to ty jesteś złodziejem butów! – krzyknąłem.
– Nie jestem żadnym złodziejem! Zamierzałem oddać wszystkim ich buty…– bronił się zawstydzony Podjadek Złośliwiec. – Borsuka buty nawet wypastowałem – dodał.
– Po co je w ogóle brałeś i kiedy chciałeś je oddać? – zapytała rzeczowo Gita.
– Uch… – westchnął przyłapany na gorącym uczynku Podjadek Złośliwiec. – Wziąłem buty, bo liczyłem na to, że Święty Mikołaj da mi tyle prezentów, ile par butów wystawię przed moim domkiem – tłumaczył się zawstydzony Podjadek.
– Dokładnie tak jak myślałem! Byłem prawie pewien, że ktoś chce oszukać Świętego Mikołaja. Ale nie sądziłem, że to ty…
– Przecież Święty Mikołaj domyśliłby się, że to nie są twoje buty i zamiast prezentów dałby ci same rózgi! – skomentował lis.
– Przepraszam. Bardzo się wstydzę tego, co zrobiłem – powiedział szczerze Podjadek Złośliwiec. – Oddam wszystkim ich buty jeszcze dzisiaj. I od razu sam włożę do nich po małym prezencie, żeby przeprosić za całe zamieszanie – dodał ze skruchą w głosie.
– Baśniowo! Bombowo! Wszystko dobrze się skończyło. Buty się odnalazły i święty Mikołaj zostawił w nich prezenty. A Podjadek Złośliwiec zgodnie z tym, na co zasłużył, dostał wielką rózgę.
autorką bajki jest Katarzyna Iga Gawęcka
Serwis dzieci.pl poleca Bajkowieści autorstwa Katarzyny Igi Gawęckiej: "Barwny chodnik"

(e-book z serii Bajkowieści)

Polub dzieci.pl na Facebooku


Opinie (1)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~Milosniczka bajek 2015-06-24 (01:42) 2 lata 3 miesiące 28 dni 14 godzin i 4 minuty temu

Bajki p.Gaweckiej sa piekne,zawieraja duzo zyciowej madrosci a jednoczesnie ucza jak nalezy w zyciu postepowac .W dzisiejszych czasach takie bajki sa na wage zlota.Polecam wszystkim mamom aby czytaly je do snu i nie tylko poniewaz swiat bajek jest zawsze pozytywny a dziecko uwielbia nasladowac ulubionych bohaterow. Gratuluje i pozdrawiam Irena

odpowiedz