Poród bez tajemnic | Filmy instruktażowe
Czy to da się przeżyć? Jupiterimages

Czy to da się przeżyć?

  A A A

Nie ukrywajmy, że...

Na porodówkach dochodzi do zaniedbań, dlatego sprawę skonsultowaliśmy z Rzecznikiem Praw Pacjenta – panią Krystyną Kozłowską. Otrzymaliśmy dokument, który choć naszpikowany paragrafami, nie odpowiada w sposób jednoznaczny i jasny na postawione pytania. W ogólnych zaleceniach dla personelu medycznego czytamy, że pacjentka powinna być traktowana podmiotowo, a nie przedmiotowo. Zapytałam, co to oznacza w praktyce. Odpowiedź brzmiała następująco:

„Różnica między traktowaniem przedmiotowym, a podmiotowym polega na tym, że to pierwsze wiąże się z relacją, w której osoba otrzymująca świadczenia zdrowotne jest uposażona w pewne prawa z samego faktu, że jest człowiekiem i pacjentem (...). Dowiedziałam się również, że pacjent ma prawo do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych”. W praktyce najbardziej dalekim w skutkach przejawem przedmiotowego traktowania pacjenta jest zapewnienie realizacji prawa pacjenta do świadomej zgody na udzielenie świadczeń zdrowotnych (...)”.

Jasno natomiast brzmi odpowiedź na pytanie, czy kobieta, która poroniła lub urodziła martwe dziecko, ma prawo do opieki psychologicznej i czy musi poszukać jej sama czy może taką opiekę gwarantuje jej szpital: „Jeśli chodzi o kwestie opieki psychologicznej Biuro [Rzecznika Praw Pacjenta] informuje, iż jeśli chodzi o treść rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 29 sierpnia 2009 roku w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz.U. z 2009r. Nr 140, poz. 1143) wśród wymogów dla Oddziału Położnictwa i Ginekologii nie ma obowiązku posiadania psychologa klinicznego, co nie umożliwia przeprowadzenia takiej konsultacji w sytuacjach tego wymagających, jeśli tak stwierdzi lekarz prowadzący leczenie danej pacjentki”.

Standard nie został jeszcze zaakceptowany – mamy nadzieję, że trafił do konsultacji społecznych po to, aby każda kobieta miała głos. Również ta, która straciła dziecko – szczególnie ona potrzebuje pomocy.

Autor: Marta Steiner

Źródło: Dzieci.pl
poprzednia poprzednia 1 [2] ... 2
oceń
0
0
Podziel się

Dodaj opinię do artykułu

Dodaj opinię do fototematu

Przyszli rodzice

justaaaa88

miejscowość:

NastiKlas

miejscowość:

Zobacz w innych serwisach wp

Pytamy.pl

KobiecyPoradnik.pl



Opinie (312)

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: 0 [0]
~CLEO30 [2012-03-28 08:57]

Jak nie dasz przed porodem w łapę, będą cię traktować jak przedmiot.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Cichy [2010-04-20 15:32]

Jestem ojcem
Dziecka urodzonego w 24 tygodniu ciąży.Wiem jedno że ci co uratowali mi dzidziusia to dopiero mądrzy lekarze bo co się okazuje,synuś jest w pełni zdrów miał dwa lasery na oczka ale o dziwo widzi i to dobrze dowodem tego są badania oraz to że maluszek uśmiecha się do mnie jak tylko mnie widzi.Jestem wdzięczny lekarzom za uratowanie mojego malca bo życie bez niego było by pustką.Ale wiem też że są przypadki gdzie walka źle się kończy.Mojemu synusiowi pomogła tez opatrzność.Wiedzcie jedno 24 tydzień to nie płód i proszę tak nie pisać,byłem przy narodzinach synka i dobrze wiem że urodził się taki jak trzeba,wiadomo że tekie dzieci czeka walka i to duża ale warto było przecierpieć bo sie udało.Trzeba próbować i tyle.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~zabrzanka [2011-11-15 15:20]

standardy nie pomogą bo lekarze i położne to beton nie do ruszenia

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zabrzanka [2011-11-15 15:17]

Rodziłam w czerwcu po wejściu w życie standardów porodowych, a położna potraktowała mnie przedmiotowo tak jak za jej starych dobrych czasów.Była opryskliwa, warczała na mnie, nie podobało się jej, że czegoś nie chce, że poprosiłam o piłkę itd.i co mam z tym fantem zrobić

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~monikia [2011-11-07 11:55]

ja myślę że te dzieci co rodzą się wcześniej to mogły by żyć ale mówią że jak by były nie pełono sprawne to co??wtedy

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~z UK [2011-01-16 20:49]

Należy się szanować to będzie wtedy dobrze
Dlaczego jest tak że w Polsce przy każdej wizycie ginekologicznej bada się palcami pochwę,czego się unika w Anglii i innych krajach.Robi się usg itp.Przy ciąży częste badanie kończy się to podszyciem.Nie bada się kobiet tak często dopochwowo,na kozetkach dlatego nie ma problemów z chodzeniem z dolegliwościami ginekologicznymi,a nie na fotelu ginekologicznym jest mniejszy stres.Wiadomo jak tu ktoś napisał że w obecności partnera lub położnej.Dużo badań związanych z ginekologią bada lekarz pierwszego kontaktu nie badając pochwy,w Polsce to chyba się podniecają ginekolodzy przy tych badaniach bo dlaczego tak często badają.Polsce brakuje jeszcze do tej kultury pacjentkom by upominały się o swoje około 30 lat.A lekarzom dobrze się szerzy ciemnotę bo jest wygodnie i dlatego kobiety tak rzadko chodzą do ginekologa.Słyszałam że w większych miastach polski można zamówić wizytę ginekologiczną do domy na badanie pacjentki tylko w obecności osoby bliskiej.nie chodzi o ustawę 2008rok art21 o osobie bliskiej podczas badań i zabiegów tylko o asekurację ginekologa by potem nie było jak kiedyś na zachodzie zarzutów o molestowanie lub nawet gwałt przez nieuczciwe pacjentki.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~donia [2010-11-28 00:26]

Jak nie skończy się z ciemnotą u ginekologów
Ministerstwo zdrowia powinno zabronić ginekologom mówienia zarazem, łamania praw pacjenta i kodeksu etyki lekarskiej."Pan wyjdzie"jak jest mąż z żoną na wizycie u ginekologa bo nie po to zabieram męża do gabinetu by go wyrzucano.Słowa ginekologa są pośrednim naciskiem na moją decyzję bym nie protestowała bo jestem zależna od bydlaka,zrobi bolesne badanie i nie udowodnię tego.Przestępca ma przeczytane swoja prawa a pacjentce na dzień dobry jak przyjdzie z mężem się je łamie.Ustawa z 2008 rok art.21 jest martwy bo go nie przestrzegają lekarze i kodeks etyki lekarskiej jest naruszany.Zrozumcie że jak pacjentka przyjdzie wraz z bliską osobą na zabieg np.poronienie to nie personel wesprze,tylko mąż który cały czas jest przy niej.Nie jest to tragedia ginekologa tylko pary która przeżywa daną sytuację.Na zachodzie nie do pomyślenia że by była taka ciemnota w Polsce i rozdzielano parę bo intymność przeżywa ginekolog podczas badań i zabiegów z pacjentką.To jest chore.Przy żonie jest mąż lub położna podczas badań i zabiegów,a nie sam na sam ginekolog z pacjentką tak jest na zachodzie nie ma zgwałceń ani zboczonych ginekologów.Nie odpowiedni są ludzie w ministerstwach bo nie potrafią tego uświadomić lekarzom.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
blackfoka@wp.pl [2010-03-02 14:33]

MOJ SYNEK BYL - ALE GO ZABILI !!!!...
A co wy kochani powiecie na to,...- 40 tydz ciazy, dziecko zdrowe, matka tez .chlopiec 4,5kg,druga ciaza... wszystko przebiegalo dobrze... niebylam podlaczona po d KTG!,porod po wczesniejszej cesarce - i ... polozne zle odebraly porod.nieuslyszaly przez durna takzwana maszynke do sluchania tonow serca plodu (sonicade) ze mojemu synkowi spada puls... serduszko sie meczylo i niedawal sily wyjsc.niemoglam Go urodzic,niemialam juz sil... skurcze slably a one mowily ze glowka juz wychodzi- goowno prawda! po 15 godzinach od pierwszego skorczu urodzilam Go ...ale nieruszal sie ,nieplakal.... cos bylo nietak zaczelam sie drzec co z moim synkiem!!!!!..... reanimowali Go , uratowali, podlaczyli pod tysiece kabli, maszyny , robili badania - okazalo sie ze wewnatrz mnie byl niedotleniony 25minut!! mial niedotlenienie mozgu.zyl tydzien pod maszynami - umarl mi na rekach .... NIEMAM PO CO ZYC..... ..... jak ktos jest niekompetentny i nieumie wykonywac swojej pracy to niech idzie krowy doic - a i o tym trzeba miec pojecie.... zabilli mi zdrowe i silne dziecko!!!!

odpowiedz

pokaż 22 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Karolina [2010-04-21 07:46]

Zostałam potraktowana dobrze
Urodziłam synka ze śmiertelna wada rozwojową w 41 tygodniu. Po porodzie zgodnie z moją wolą byłam ze swoim martwym już synkiem dwie godziny, potem przewieziono mnie na salę jednoosobową n ginekologię. Rodziłam w małym miasteczku, a opiekę miałam dobrą. Większość lekarzy okazało mi zrozumienie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zrozpaczona [2010-04-20 11:04]

niepwawda
jestem położną ponad 34 lata i jestem w szoku czytając te opinie:-( mamy ścisłe procedury jak postępować w razie martwego porodu i poronienia, w mojej karierze zawsze pacjentka decyduje /nawet w czasach komuny/ o tym jak mamy postąpić z jej dzieciątkiem, jesteśmy tylko od pomocy , staramy się jak możemy, ale czasem życie brutalne, nie mamy na wpływu

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~ponownie ja [2010-04-20 18:33]

usunięto post??
nieistotne w jakim mieście i w jakiej klinice. Byłam w 6 miesiącu mojej pierwszej i zagrożonej ciąży na oddziale patologii. Informację na wieczornym obchodzie, że nie czuję ruchów dziecka młoda lekarka (jedyna na owym obchodzie) skwitowała, że pewnie za bardzo się na tym skupiam i tak mi się wydaje. Na porannym obchodzie juz nie zignorowali moich obaw. Najpierw ktg, które nic nie obrazowało, potem usg, któe potwierdziło. Od tego momentu byłam traktowana "na specjalnych warunkach". Trafiłam na osobną salę, gdzie była juz kobieta w podobnej sytuacji. Wokół cisza i taktowny personel. Przez 3 dni mój oporny organizm nie chciał zdecydować sie na poród. Tyle dni pozwoliło mi lepiej psychicznie podejść do czekającego mnie porodu. I sądnego dnia na sali porodowej postanowiono uszczęśliwić mnie obecnoscią praktykantek położnych "do towarzystwa", któe nie oglądając mojej karty zaczęły zabawiać mnie rozmową. Odpowiadałam na pytania typu, czy mam juz dzieci, czy to moje pierwsze. Jednak przy stwierdzeniu ,ze teraz będzię w domu weselej nie wytrzymałam. Posypałam sie kompletnie i wyrzuciłam je z sali. Już ich do mnie nie przysłali tylko oddziałowa przyszła przeprosić. Potem znów cisza... Salę poporodową tez dostałam z gronem współtowarzyszek niedoli. Czyli też nie drażnił mnie widok szczęśliwych mam. Dlatego chyba nie można uogólniać. Traktowanie nie zależy od szpitala tylko od konkretnego człowieka. A dodatkowo traktują nas na tyle na ile im sami pozwolimy. Więc walczcie o swoje!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~NIC [2010-04-20 13:42]

MAM DO WSZYSTKICH PYTANIE
CZY KTOŚ Z WAS SPOTKAŁ INTELIGENTNA PILĘGNIARKĘ.JA NIE ,ANI W RODZINIE ANI WSRÓD ZNAJOMYCH ANI OBCYCH W SZOPITALU,DAJCIE NAMIARY JEŚLI TAKA ZNACIE.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~anbell [2010-04-20 15:10]

znam ten smak...
ja już to przeżyłam... szpital... poronienie... i zostawiona byłam sama sobie... w bólach... lekarz mówił że panikuję kiedy ja traciłam przytomność i wymiotowałam z bólu... pielęgniarki bez jego zgody przeprowadziły morfologię- przestraszone były... nie mogę na nie złego słowa powiedzieć... ale lekarz- złego nie życzę, ale niech otworzy oczy!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~chwalą Niemcy [2010-04-20 13:52]

Polki mieszkające przy granicy wolą rodzić w Niemczech
bo obsługa jest milsza i lepsze mają warunki oraz profesjonalną obsługę

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~pumohel [2010-02-13 16:36]

ja urodzilam martwe dziecko w dziewiatym m-cu ciazy.na moich oczach polozna zawinela mojego malego synka w szary papier i polozyla za moja glowa,oprocz tego po porodze polozono mnie na sali razem z kobietami ktore karmily i przytulaly swoje skarby.myslalam ze serce mi peknie.nikt tym sie nie przejal,zadnej pomocy ze strony psychologa,nawet glupiej rozmowy.POMOC PSYCHOLOGA I LOGICZNE PODEJSCIE POLOZNEJ,LEKARZA W TAKICH SYTUACJACH JEST NIEODZOWNA. od tego momentu minelo juz 12 lat a ja mam to ciagle przed oczami!

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~zrozpaczona [2010-04-20 13:35]

oj boli
może z boku tak to wygląda,przychodzę na dyżur i mam kilka rodzących plus rodziny, jestem sama na dyżurze, muszę tak lawirować, żeby dobrze wykonac swoją pracę, obsłużyc prawidłowo porody, wypełnić morze papierów, pomyć i popakować narzędzia, czesto nie mam czasu na jakis posiłek, łyk kawy lub herbaty w biegu,staram się uśmiechać ale wybacz czasami nie mam siły

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zrozpaczona [2010-04-20 13:34]

oj boli
może z boku tak to wygląda,przychodzę na dyżur i mam kilka rodzących plus rodziny, jestem sama na dyżurze, muszę tak lawirować, żeby dobrze wykonac swoją pracę, obsłużyc prawidłowo porody, wypełnić morze papierów, pomyć i popakować narzędzia, czesto nie mam czasu na jakis posiłek, łyk kawy lub herbaty w biegu,staram się uśmiechać ale wybacz czasami nie mam siły

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~zatroskany pacjent [2010-04-20 11:58]

Za mało pieniędzy jest dla służby zdrowia
powinniśmy oddawać nie 10% a przynajmniej 30% od swoich dochodów wtedy będziemy zdrowi za mało jest pieniędzyw systemie co wy sobie wyobrazacie, że lekarz będzie pracował za marne 20tys

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~olooo [2010-04-20 13:27]

co ty piszesz?!
Co trzecie dziecko i co piąta kobieta umierały wtedy przy porodzie! Zapytaj dziedków i rodziców, nasi dziadkowie lub pradziadkowie pamiętaja t e czasy!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~iza [2010-04-20 13:14]

ja też przeżyłam koszmar
Moje przeżycia są bardzo podobne, tyle, że mnie zostawili w szpitalu. I co z tego ? I tak nie dopilnowali przebiegu poronienia. Dali tabletkę na skurcze i poszli sobie. Nie mówiąc w ogóle co będzie się działo dalej. Wiadomo było co stanie się dalej, ale to w jaki sposób zakończyło się poronienie było dla mnie, jest i pozostanie do końca życia wielkim koszmarem. Poszłam do toalety, wszystko ze mnie wyleciało, mąż zawołał pielęgniarkę, która nic nie znalazła za przeproszeniem w kiblu. Na dodatek cały personel medyczny nie wierzył mi, że już nie mam w sobie mojej kruszynki. Leżałam tak jeszcze dwa dni, cały czas dostając tabletki na skurcze, tylko po co?, skoro już poroniłam a moje dziecko znalazło się w kiblu. Po tych dwóch dniach jeden z lekarzy mi uwierzył, zrobił usg i rzeczywiście okazalo się, że już nic nie ma we mnie. No i oczywiście cały czas leżałam na sali z dziewczynami, które już lada dzień miały rodzić. To też było straszne. Cały czas rozmawiały o porodzie, o dzieciach, o wyprawce dla malucha, a ja musiałam tego słuchać. Masz rację Ago tego nie da się uleczyć, to zostaje na całe życie.

odpowiedz

Szukaj w serwisie

wpisz słowo, np. ciąża

Założenie profilu i zalogowanie
się w serwisie Dzieci.pl daje
Ci możliwość dodawania zdjęć
i filmów oraz umożliwia
korzystanie z mapy miejsc
przyjaznych rodzinie. Dołącz do społeczności
szczęśliwych rodziców!

zaloguj się

Nie masz jeszcze profilu?

zalóż profil teraz

Szukaj przyjaznych miejsc

Wpisz nazwę miasta

Wybierz kategorię